środa, 19 lipca 2017

Rozdział 57

     Jak zwykle 1 w nocy i mała płacze, żeby ją nakarmić. Otwieram powieki i lekko się przeciągam. Kątem oka dostrzegłam, że Alek usiadł i wygrzebuje się z pod kołdry.
- Śpij, ja się nią zajmę. - szepnął i pośpiesznie podszedł do córki - Hej kochanie. - mówił do niej delikatnie - Już, idziemy coś wszamać.
Widziałam jak patrzy na nią z miłością. To było coś pięknego. Jak jego wielkie dłonie trzymają tą malutką osóbkę. Płacz małej nadal nie ustawał i mąż wyszedł z nią z pokoju. Troszkę mnie to zdziwiło, bo do tej pory robiłam wszystko, żeby go nie obudzić. Ale następne karmienie, to już ja się tym zajmę. Teraz położyłam się na boku i w mgnieniu oka dopadł mnie sen.


     Wziąłem małą do salonu, żeby Monika mogła spokojnie spać. Na szczęście było jeszcze mleko ściągnięte przez małżonkę, więc bez problemu mogłem nakarmić moją pociechę. Jednak po kilku minutach jedzenia, Ola zaczęła płakać. Nie wiedziałem co mam robić. Kołysałem ją na rękach chodząc po pokoju, ale nic nie dawało. Kiedy córka już kolejną minutę dawała o sobie znać, zniechęcony położyłem ją na kanapie i włączyłem sobie telewizor. Akurat leciał mecz Cubsów. Rozłożyłem się wygodnie na kanapie, a małego wyjca ułożyłem sobie na torsie. Olka przestała płakać od razu, więc postanowiłem, że chwilkę pooglądam rozgrywkę i pójdę do sypialni spać dalej.
Gdy wyłączyłem telewizor mała zaczęła płakać znowu. Westchnąłem i znów włączyłem na mecz drużyny z Chicago. I jak ręką odjął, córa przestała płakać. No to oglądałem mecz Cubsów, dopóki nie zasnąłem.
Kolejna pobudka była o 6, ale to znów na jedzenie. Dałem jej butelkę i zaraz po posiłku zasnęła. Mi się nie chciało nigdzie chodzić, więc zasnąłem z małą na kanapie.


Obudziłam się wyspana i mocno się przeciągnęłam. Alka już koło mnie nie było, więc pewnie poszedł już do pracy. Popatrzyłam na zegarek, który wskazywał 8.27. Zadowolona wstałam i podeszłam do łóżeczka. Ściągnęłam tylko brwi, bo nie zastałam tam małej. Wyszłam z sypialni i udałam się do salonu, skąd dobiegały odgłosy z telewizora. Czyżby Maciek wziął małą ? Tak mocno spałam, że nie słyszałam, że płacze ? Ładna ze mnie matka... W telewizji leciał jakiś mecz koszykówki i zaraz przeniosłam wzrok na kanapę. To co tam zobaczyłam mocno mnie wzruszyło. Mąż spał z córeczką na piersi. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Widocznie ma dzisiaj na 9 do pracy. Podeszłam do niego i przykucnęłam.
- Alek, wstawaj, bo do pracy się spóźnisz.  - delikatnie szturchałam jego ramię.
Po chwili się przebudził i westchnął ciężko.
- Nie idę dzisiaj. - jęknął i przymknął oczy
- Jak to ? - patrzyłam na niego ze zdziwieniem
- Nie idę i już. - rzekł i zaczął się podnosić
Usiadł na kanapie tuląc małą do piersi.
- Słuchaj - zaczął, ale do pokoju wszedł Maciek
- Siemanko. - powiedział radośnie
- Hej. - odpowiedzieliśmy równocześnie z mężem
- Co tam ? - stanął koło Olka i wpatrywał się w małą
- Nic. - westchnął mąż - Weźmiesz małą ?
- Jasne ! - uśmiechnął się i od razu przejął Olę
- Chciałbym z tobą porozmawiać. - zwrócił się do mnie i wstał
Kiwnęłam głową i udałam się za nim do sypialni. Kiedy zamknęłam za sobą drzwi i odwróciłam się w jego stronę, poczułam jego ciepłe wargi na moich. Całował mnie tak namiętnie jak nigdy. Ale tego mi cholernie brakowało. Poddałam się mu i zanurzyłam palce w jego czuprynie.
- Jak długo jeszcze mam czekać na baraszkowanie ? - przerwał na chwilę pocałunki
- Jutro jest ostatni dzień. - szepnęłam
- Walić to. - rzucił i ściągnął ze mnie koszulkę.
Powędrowaliśmy do łóżka, gdzie poczułam naszą miłość.
Leżałam wtulona w mojego męża stopniowo wyrównując oddech.
- To dlaczego dzisiaj nie idziesz do pracy? - zapytałam
- Żeby to tylko dzisiaj. - zaśmiał się - Przez dwa tygodnie kochanie. Wziąłem tacierzyńskie. Muszę się wami zająć. A tak w ogóle, przeprosiny przyjęte?
- Oczywiście - mruknęłam i dałam mu buziaka - Dobra stary, trzeba iść do młodej.
- Moniaa. - jęknął
- Chciałeś dziecko to teraz masz. - puściłam oczko i zaczęłam się ubierać.
- Wiesz, że zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa?
Uśmiechnęłam się do niego i ruszyłam do drzwi.
- Wystarczy, że będziesz. - szepnęłam i wyślizgnęłam się z sypialni do salonu.
Maciek chodził po pokoju z małą na rękach. Podeszłam do niego i pogłaskałam Olę po brzuszku.
- Co aniołku. - powiedziałam wesoło
- Pogodzeni? - szczerzył się do mnie rudzielec
- Oczywiście. - uśmiechnęłam się
- Widzisz Olcia, jeszcze niedługo będziesz miała rodzeństwo. - zwrócił się do małej
- Oooo po moim trupie. - przejęłam córkę - Chodź do łóżeczka, bo ojciec całą noc cię na kanapie przetrzymał.
- Chciałem dobrze. - pisnął Alek podchodząc do nas
- No i tak było. Dzięki tobie się wyspałam. - puściłam mu oczko i udałam się do sypialni.
Ułożyłam małą w łóżeczku i pogłaskałam po malutkiej główce.
        Już południe minęło, a my siedzieliśmy przed telewizorem i leniuchowaliśmy.
- Wiecie co ? Już mogę normalnie się pokazywać. - w pewnym momencie odezwał się Maciek.
- To super ! - ożywił się mąż - Akurat jutro przyjeżdża Michał i chyba jeszcze ciocia. Więc będzie wejście smoka.
- Trochę się stresuję. - zaśmiał się - Tęskniłem za wszystkimi... Małych Michała pewnie nie poznam.
- Spokojnie. - patrzył się na niego brat - Wszystko będzie dobrze.
Rozmowę przerwał nam gwizd czajnika. Zerwałam się z kanapy i pobiegłam do kuchni, żeby jak najszybciej wyłączyć gaz.
Zalałam przyszykowane kawy i złapałam kubki za uszy. Powoli przemieszczałam się do salonu, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Proszę. - powiedziałam i przystanęłam.
Po chwili pojawił się wyprostowany mężczyzna w mundurze.
- Proszę do salonu. - oznajmiłam i poczekałam aż gość mnie wyprzedzi.
Stanął kawałek od wejścia i patrzył rozglądał się po salonie. Prześlizgnęłam się koło niego i odłożyłam kubki na stół. Mój wzrok zatrzymał się na Maćku. Był przerażony, ręce zacisnął w pięści, a szczękę miał mocno zaciśniętą. Popatrzyłam się na przybyłego i na jego naszywki. GROM.
- Tak bardzo tęskniłam. - szepnęłam i podeszłam do niego
Zamknął mnie w swoich ramionach i położył głowę na moją.
- Ja też. - pocałował mnie w głowę.
Nie widziałam go od kilku miesięcy, bo był na misji... On nawet nie widział jeszcze małej. Strasznie się o niego martwiłam. Jest snajperem, a przecież to jest cholernie niebezpieczne.
- No to jak się miewają moje dziubaski ? - zapytał wesoło
- No stary, nie poznałbym cię na ulicy. - zaśmiał się Alek i przytulił go - Ta broda, ah. - potarmosił go
- A gdzie jest ta gwiazda ? - zapytał
- W sypialni śpi. - oznajmiłam - A Filip, poznaj Maćka. - wskazałam rudzielca siedzącego na fotelu.
- Cześć. - z uśmiechem podszedł do Gawlińskiego - Filip.
- Maciek. - wymusił uśmiech - GROM ?
- Taaaa. - westchnął brat - Zachciało się snajperowania. A tak w ogóle to zaszczyt cię spotkać. Chłopaki dużo o tobie gadali i masz wielki szacuneczek w wojsku.
- Nie wiem za co...
Rozległ się płacz córki.
- Ja pójdę. - zwróciłam się do męża i udałam się do sypialni. Wzięłam małą na ręce i powędrowałyśmy do salonu.
- Popatrz, wujek wrócił. - mówiłam łagodnie
- Ojej. - wyprostował się Filip - Ale ona jest słodka.
Podszedł do mnie i wpatrywał się w nią z uśmiechem.
- Cześć Olcia. - złapał jej rączkę - Jeszcze mnie nie znasz, ale to ja, twój najukochańszy wujek.
- Chcesz ją potrzymać ? - zapytałam
- Nie wiem czy ja...
Nie zdążył skończyć, bo już wcisnęłam mu ją na ręce. Podeszłam do mojego męża i usiadłam mu ma kolana. Zanurzyłam dłoń w jego włosach i lekko się do niego przytuliłam. Tego mi brakowało, jego obecności i głupiego przytulenia. Posłał mi śliczny uśmiech, w którym byłam zakochana. Popatrzyłam na Filipa, który wpatrywał się w nasz skarb. Tak mu pasuje dziecko, byłby świetnym ojcem. No ale cóż... Nie ma szczęścia do kobiet.
- A zapomniałem. - przerwał ciszę Filip - W samochodzie zostawiłem prezent dla małej. Weźniesz ją?- popatrzył na mnie
- Tak, daj. - wyciągnęłam ręce, na których spoczęła córeczka
Przytuliłam ją do piersi, a Alek delikatnie gładził jej główkę. Teraz naprawdę czułam, że jesteśmy rodziną.
- Fajnego masz tego ojca. - szepnęłam do małej
Poczułam wargi męża na moim policzku, który szybko oblał się rumieńcem.
- Słodko wyglądacie. - odezwał się Maciek - Ej, ale to nie jest głupi pomysł, że mówicie do niej w różnych językach.
- No, będzie miała lepszy start. Angielski teraz to podstawa, a hiszpański to taki dodatek. - potwierdził ortoprda - Tylko muszę nauczyć się hiszpańskiego.
Usłyszałam jak do mieszkania wparował brat.
- Patrzcie kogo wam przyprowadziłem. - zadowolony wszedł do pokoju
- Cześć. - pojawił się młody duchowny
Miał na sobie rybaczki i zwykły tshirt.
- Kuba!- zadowoliłam się i wstając zostawiłam małą jej ojcu.
Podeszłam do niego i mocno się przytuliłam.
- Cześć. - zaśmiał się - Widzę, że macie gości, więc będę się zmywał.
- Nie, nie, nie. Zostajesz. A tak w ogóle to nie są żadni goście. To jest Maciek, brat Alka. - wskazałam na rudego
-Miło mi, Kuba. - duchowny podał mu rękę
- Maciek.
- Masz tu małego potwora. - podałam mu moją pociechę
- Hej. - patrzył na nią z uśmiechem - A kto to tak urósł? Ojej, jaka już duża jestem.
- Ten to ma gadane. - zaśmiał się Filip - Masz tutaj dla tej księżniczki. - podał mi prezent
- Nie trzeba było. - uśmiechnęłam się - No ale dobra, zobaczmy Ola, co ten wujek tu wymyślił.
Pierwsze co wyciągnęłam szare body w krówki.
- Matko, ale są słodkie. - pokazałam innym - Śliczne.
Następnie wyciągnęłam sporego, wojskowego misia z napisem GROM.
- Jest cudny. - patrzyłam na niego.
W rękawie dostrzegłam banknot. 200 zł.
- Filip, czy możemy porozmawiać?
- Jeśli chodzi o kase, to nawet nie zaczynaj. - uśmiechnął się
- Filip no! To jest za dużo! - mówiłam poważnie
- Monika? Możesz wziąć Olę? - zwrócił się do mnie Kuba
- Tak, jasne. - odłożyłam prezenty i szybko podeszłam do przyjaciela i wzięłam córkę.
Zaraz po tym oczy kuby zaczęły się zamykać i z trudem oparł się o oparcie fotela.
- Łoł, łoł, łoł. - wszyscy zerwali się do niego
- Kuba, wszystko ok? - podszedł do niego Alek
- Yhym. - wymruczał duchony
- Siadaj chłopie. - pomógł mu usiąść
- Przyniosę wody. - oznajmił Filip
- Wszystko gra. - rzekł Jakub - To jest normalne. Lekarz mówi, że i tak jest ze mną bardzo dobrze.
      Wszystko już było dobrze, siedzieliśmy i rozmawialiśmy. W tle grał telewizor.
- Wiecie, że za tydzień w Łodzi będzie OneRepublic? - zapytał Kuba
- Nie, serio? - popatrzyłam na niego
- Noo. - zaśmiał się
- Już pewnie bilet od dawna masz. - prychnął Alek
- Fakt. - zaczął się śmiać. - Mam rozumieć, że idziecie ze mną.
Popatrzyłam się na małżonka, a on na mnie.
- Wiesz co, teraz jest mała i nasze wydatki trochę się zwiększyły... - zaczęłam
- A dodatkowo mamy przeprowadzkę za tydzień. - dodał Olek
- Spoko, ja stawiam. - oznajmił
- O nie, nie, nie. Ty masz swoje wydadki.
- Ale i tak już je kupiłem, więc o co ten raban? - wyciągnął z kieszeni bilety - odwdzięczam się za prezent od Mikołają - puścił oczko
- No nie wiem... - westchnęłam
- Proszę. - zrobił oczy kota ze sherka
- Dobra. - jęknęłam - Mów po ile te bilety.
- Przeprowaszacie się za tydzień? - wtrącił Filip
- Tak. - uśmiechnął się mąż
- Pierwsze słyszę. - popatrzyłam się na niego
- Niespodzianka. - dał mi buziaka.
- Filip? - popatrzyłam na brata
- Noo
- Mamy z Alkiem do ciebie taką prośbę.
- Zaczynam się bać. - zaczął się śmiać
- Zostaniesz chrzestnym Oli?
Stał nieruchomo i wpatrywał się we mnie.
- Wziąć na chrzestnego największego bezbożnika. - zaczął się śmiać - O hit. Ale byłby to zaszczyt. Nie spodziewałem się tego, serio. A kiedy chrzest?
- Za dwa tygodnie. Oczywiście wszyscy czujcie się zaproszeni. - oznajmiłam
- Czajcie ten film. - zwrócił się do nas Maciek - Jakiś ksiądz ma zdolności uzdrawiania. -prychnął - Już nie mieli o czym robić serialu, tylko o księdzu. Jeszcze kobieta się koło niego kręci. No nie mogę. Ludzie.
No to teraz poznałam stosunek Maćka do kościoła.
- O hit. Pocałowali się. - klasnął w dłonie - Jaka normalna baba całuje księdza ?!
Popatrztłam się na Kubę. I wróciłam wspomnieniami do tamtego dnia. Kuba też się na mnie popatrzył i po chwili puścił oczko. Ja tylko pokręciłam głową i dalej oglądałam serial.
- Ja będę się zbierał. - wstał duchowny
- Już? Szkoda. - podeszłam do niego
Pożegnał się z każdym.
- Odprowadzę cię. - oznajmiłam i udałam się z nim do drzwi.
Przypatrywałam się jego twarzy. Dopiero teraz dostrzegłam zmęczenie, ból, co było efektem walki z chorobą jak i z tym co po niej przechodzi. Zaniedbałam go i to bardzo.
- Kuba. - zaczęłam - Przepraszam cię.
- Za co?- patrzył się na mnie z uśmiechem
- Ostatnio jakoś nie miałam dla Ciebie czasu. Nie rozmawialiśmu, nie odwiedzałam Cię... Jest mi z tym cholernie głupio.
- Przestań, masz ważniejsze sprawy. - położył dłoń na moim ramieniu
- Brakuje mi Ciebie. - szepnęłam i popatrzyłam w jego niebieskie oczy - Wiesz, że cię kocham?
Uśmiechnął się lekko i kiwnął głową.
- Mój aniołek kochany. - szepnął i przytulił mnie
- Jutro rano wpadam do ciebie i wszystko mi mówisz. Wszystko.
- Jasne. - pocałował mnie w głowę - Pa i ucałuj ode mnie Olę.
- Pa.


       Leżałam już chyba drugą godzinę i wpatrywałam się w czerń sufitu. Nie mogłam jakoś spać, nie wiem dlaczego.
- Alek? - szepnęłam
-Mhm?- mruknął, co mnie zdziwiło, bo myślałam że śpi
- Kocham Cię.