poniedziałek, 25 lipca 2016

Rozdział 25

OCZAMI ALKA

     Nie przyzwyczajony do długiego spania, zerwałem się z łóżka kilka minut przed 6. Mój humor poprawił się, gdy ujrzałem pogrążoną w śnie twarz Moniki. Na ten widok szeroko się uśmiechnąłem. Mam niesamowite szczęście, mając ją przy sobie. Moje życie bardzo się zmieniło dzięki niej. Wziąłem z szafy szare spodenki, koszulkę do biegania i szarą bluzę z zielonymi wstawkami. Kiedy ujrzałem w lustrze odbicie mojej twarzy trochę się przestraszyłem. Broda długa, że niedługo będę wyglądał jak sułtan w imperium osmańskim, a z włosów niedługo będzie można robić warkoczyki. Muszę dzisiaj się tym zająć. Monice to też się nie podobało, a jednak jej zdanie jest najważniejsze, bo to jej mam się podobać, a nie sobie.
     Lubię biegać rano. Powietrze jest rześkie, w miarę mało ludzi pląta się po chodnikach lub wozi się swoimi samochodami. Z resztą dzisiaj jest sobota, więc ruch jest o wiele mniejszy niż w tygodniu. Jednak wszyscy ci, których mijałem byli szarzy, bez jakiejkolwiek energii i zapału do życia. Biegłem moją ulubioną trasą. Dobiegłem do miejsca, gdzie zazwyczaj przeciągam się i wracam do domu. Oparłem nogę na murku i przeniosłem na nią cały ciężar ciała. Odwróciłem głowę w stronę przystanku autobusowego i dostrzegłem grupkę szarych ludzi oraz tę dziewczynę co kiedyś. Znowu była uśmiechnięta. Popatrzyła się w moją stronę, więc jej pomachałem. Odwzajemniła gest, co jeszcze bardziej rozjaśniło jej twarz. Powróciłem do rozciągania mięśni. Dlaczego takich ludzi jest tak mało?
Wracając podbiegłem do kwiaciarni koło mojego osiedla. Wybrałem czerwoną różę i zapłaciłem za nią przemiłej pani. Po cichu wszedłem do domu. Położyłem róże na szafce i dosłownie na palcach udałem się do sypialni po czystą bieliznę. Jednak okazało się, że moja ukochana już nie śpi i przeciąga się na łóżku.

OCZAMI MONIKI

      Obudziłam się przed 8, ale byłam wyspana. Z lekkim uśmiechem odwróciłam się do mojego kochanego chłopaka. Jednak nie zastałam go tam. Może poszedł do łazienki, albo do kuchni. Jednak nie słyszałam żadnych szmerów. Nagle usłyszałam jak zamki od drzwi wejściowych otwierają się i chwilę po tym rozległy się dźwięki delikatnie stawianych kroków. Moim oczom ukazał się Gawliński lekko spocony w sportowym stroju. Starał się iść cicho, jednak gdy zobaczył, że nie śpię, przystanął i mocno się uśmiechnął.
- Hej kochanie.- przywitał się - Czemu nie śpisz ?
- Bo zabrano mi mojego misia. - zrobiłam smutną minę
- Ojojoj. - udawał zmartwionego i podszedł do łóżka.
Wyciągnęłam ręce w jego stronę, a on delikatnie opadł na łóżko i wpasował się w moje ramiona.
- Czekaj, bo mi trochę gorąco. - podniósł się i ściągnął bluzę, po czym znowu się położył i dał mi buziaka.
Wpatrywaliśmy się w swoje oczy. Włożyłam rękę pod jego koszulkę i delikatnie jeździłam po jego ciele. Jego kąciki ust lekko powędrowały do góry. Leżeliśmy tak w ciszy, starając się zasnąć. Jednak jedno nie dawało mi spokoju.
- Alek, dlaczego nie powiedziałeś mojej rodzinie, że próbowałam podciąć sobie żyły ? Ani psychologowi ? - walnęłam prosto z mostu.
Wpatrywałam się w niego, a on uśmiechnął się nie podnosząc powiek.
- Bo obowiązuje mnie tajemnica lekarska. - mruknął
- Nie kłam. Takie rzeczy musisz zgłaszać.  Jak nie rodzinie, to przynajmniej psychologowi. -  Byłam coraz bardziej zaciekawiona
- Oj Monika, daj spokój.
- No Alek, mów. - klepnęłam go w brzuch
- Bo nie chciałem Ci robić gnoju. Robiłem wszystko dla twojego dobra.
- Wszystko ? A przez kogo nie mogłam zaliczyć egzaminu ? - lekko się zdenerwowałam na to wspomnienie
- Ale to było dla  twojego zdrowia. Nie mogłem pozwolić, aby coś Ci się stało. Pomyśl tylko, nie przestrzegałem zasad, specjalnie dla Ciebie. Moim obowiązkiem jest zgłoszenie próby samobójstwa, ale tego nie zrobiłem, bo mi na Tobie zależało. Robiłem wszystko, żeby było Ci jak najlepiej. Może byłem niemiły, ale to przez głupie lekarskie zasady. Byłem w Tobie zakochany i nie mogłem pozwolić na to, abyś przechodziła przez męczarnie. - posyłał mi spokojne spojrzenie.
- Ryzykowałeś dla obcej dziewczyny ? - byłam pełna podziwu
Widziałam jak jego policzki zalewają się różem.
- Kocham Cię. - szepnęłam i pocałowałam jego czoło.
- O właśnie. - wyswobodził się z uścisku i wyszedł
Po chwili wrócił z czerwoną różą w ręku.
- Proszę. - wręczył mi ją
- Dziękuję ! - pisnęłam - Jest śliczna. - dałam mu buziaka - Gdzie ty byłeś ?
- Pobiegać. - pogłaskał mnie po policzku - Idziemy spać, czy na śniadanie ?
- Yyy śniadanie - uśmiechnęłam się
             Po prysznicu Alka i pysznym śniadaniu przenieśliśmy się do salonu. Usiadłam wygonie na kanapie i wzięłam telefon do ręki. Sprawdzałam różne portale społecznościowe. Kątem oka dostrzegłam, że Olek wygrzebał piłkę do nożnej i zaczął kopać nią o ścianę. Co chwilę robił jakieś triki. Widać, że bardzo sprawia mu to przyjemność, czuł się w żywiole.
- Kiedy grasz jakiś mecz? - zapytałam
- Jutro. Jedziesz ze mną ?
- Chętnie. - uśmiechnęłam się
- Pokażę Ci coś.
Usiadł na podłodze i włączył telewizor. Tam wszedł na yt i odnalazł kanał FailArmy i włączył niedawno dodany filmik.
- Tego jeszcze nie wdziałem. - oznajmił i zaczęliśmy oglądać
Niektóre wypadki ludzi są naprawdę śmieszne. W pewnym momencie Alek tak zaczął się śmiać, że położył się na podłodze i zwinął w kłębek. Całe mieszkanie wypełniło się jego śmiechem. Po raz pierwszy widziałam go w takim stanie. Dopiero teraz pokazał swoją osobowość. Po chwili cała jego buzia była czerwona, a po policzkach ciekły łzy. Ten widok naprawdę mnie cieszył.
- Dobra, koniec tego. - uspokoił się po kilku minutach
Wstał i włączył programy telewizyjne. Położył się koło mnie, jednak zaraz oparł głowę o moją klatkę piersiową i spokojnie oglądał TV. Jedną dłoń wsunęłam pod jego, którą trzymał na swoim brzuchu, a drugą delikatnie gładziłam jego głowę.
- Jedziemy zaraz do babci. - oznajmił po kilkuminutowej ciszy
- My czyli kto ? - zapytałam
- No ty i ja.
- Aluś, ale ja się umówiłam z Anią. - westchnęłam
- To dojedziesz później. - powiedział spokojnie.
- No ciekawe jak.
- Autobusem. - uśmiechnął się - Powiem Ci którym i gdzie masz wysiąść.
- No nie wiem. - wahałam się
- Proszę. - zrobił słodkie oczka
- Dobra. - westchnęłam i zanurzyłam palce w jego czuprynie - Zawieziesz mnie do galerii ?
- A mam inne wyjście ? -zaśmiał się
         Dawno nie widziałam się z moją przyjaciółką. Gdy ją zobaczyłam na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech. Mocno się przytuliłyśmy i zajęłyśmy miejsce w kawiarni. Zamówiłam moją ulubioną szarlotkę z bitą śmietaną. Nie mogłyśmy się nagadać.
         Stałam na dworcu i z niecierpliwością czekałam na autobus. Trochę się stresowałam tą podróżą. W końcu po kilku minutach czekania, przyjechał duży pojazd. Upewniłam się czy to dokładnie ten i weszłam do środka.
- Dzień dobry. - zwróciłam się do kierowcy, który grzebał coś po swojej lewej stronie.
Odwrócił się do mnie i spojrzał na moją osobę.
- Kamil ! - powiedziałam radośnie
- O, Monika ! Hej ! - wstał i delikatnie mnie przytulił - Siadaj, zaraz Cię skasuję. - puścił mi oczko, a ja zajęłam miejsce za nim.
Kamil to mój przyjaciel za czasów liceum. Jest bratem koleżanki z klasy i poznałam go na jej imprezie. Był jako opiekun, bo jest starszy ode mnie o 3 lata. Ma też brata bliźniaka i zawsze byli identyczni. Bardzo mało osób potrafiło ich rozpoznać i ja byłam w tej grupce. Ciekawe czy teraz też mają identyczną fryzurę i tak samo wymodelowany zarost.
- Co tam u Ciebie ? - zapytał, gdy ruszyliśmy
- A spoko. - uśmiechnęłam się
- Co się stało w nogę ?
- Jakiś debil mnie potrącił. - zaśmiałam się - Przy tym złamał mi nasadę kości udowej. Ale wszystko idzie dobrze. A co tam u Ciebie ?
- Dobrze, dobrze. - uśmiechnął się
- Twoja firma autobusowa ?
- Tak.
- Zawsze o tym marzyłeś. - wracały do mnie wspomnienia. - Masz jakąś dziewczynę ?
- Tak, Dominikę. A ty jak tam ? Dalej jesteś z tym Dawidem ?
- Nie, już z tym debilem nie jestem. - oznajmiłam - Ale mam chłopaka.
- Uuuu, który to taki szczęściarz ?
- Alek Gawliński, może znasz, starszy ode mnie o 4 lata.
- No kojarzę. To ten taki super mózg, nie ? On ciągle się uczył i był taki spokojny. Ale on kończył liceum, jak ja kończyłem pierwszą klasę.
- Taa, bo przeskoczył z pierwszej gimnazjum do trzeciej.
- To sobie znalazłaś. A co teraz robi ?
- Jest ortopedą. - westchnęłam - Ale jest bardzo kochany.
- Czyli poznaliście się w szpitalu ? - kąciki ust powędrowały mu do góry
- Tak.
- A właśnie, a co ty porabiasz ?
- Kończę studia ratownika medycznego. - poinformowałam go - Ej, a co u Kuby ?
- Zaraz zobaczysz.
Nasza rozmowa była bardzo luźna. Właśnie dlatego go polubiłam. Można z nim rozmawiać na każdy temat, on słuchał i zawsze starał się pomóc.
Autobus zatrzymał się na przystanku na obrzeżach miasta. Do środka wsiadła jakaś kobieta, a za nią młody ksiądz, ubrany w czarne spodnie, wysokie czarne Conversy i czarną koszulę z krótkim rękawkiem i koloratką oczywiście.
- Przepraszam, mogę ? - zwrócił się do mnie, bo chciał zająć miejsce.
Był mega przystojny.
- Kuba ! - ożywiłam się
Przeniósł na mnie powoli wzrok
on

- Monika ! - delikatnie mnie przytulił 
- Dalej jesteście identyczni. - przyznałam - Zostałeś księdzem ?
- Tak jakoś wyszło. - zaśmiał się 
- Tyle przystojności się zmarnowało. - westchnęłam, po czym się roześmialiśmy 
- Gdzie jedziesz ?- zapytał
- Do babci chłopaka. - oznajmiłam - A ty ?
- Dotrzymuję towarzystwa Kamilowi. Jak mam wolny czas, to tak z nim jeżdżę. 
- Ja jak mam wolny czas, to siedzę na necie. - zaśmiałam się 
- I co tam robisz ?
- No różne rzeczy. Sprawdzam fejsa, instagrama, snapa...
- Jak się nazywasz na inscie i snapie ? - zapytał
- No nie mów, że masz tam konta. 
- No mam. - uśmiechnął się 
Dojechaliśmy do wioski, w której mam wysiąść. 
- Miał po mnie wyjść. - westchnęłam, kiedy nie widziałam Olka na przystanku 
- Pomogę Ci. - złapał za kule Jakub i wysiadł z autobusu. 
Powoli wyszłam z pojazdu i stanęłam przed duchownym. 
- To jesteśmy umówieni na poniedziałek. - uśmiechnęłam się 
- Tak. - potwierdził - Pa malutka 
- Pa. - przytuliłam się do niego 
Wzięłam od niego kule i dostrzegłam Alka. Z szerokim uśmiechem podeszłam do niego. 
- Hej. - dał mi buziaka 
- Hej misiaczku. - złapałam go za rękę. 
Wyglądał teraz tak jakoś przystojniej. Może to przez tą flanelową koszulę w kratę ? A nie ! Był u fryzjera i przystrzygł brodę. 
- Przystojnie wyglądasz.
- Yhym, tylko szkoda, że tulił Cię jakiś inny. - zasmucił się
- Oj Aluś, to tylko kolega. A poza tym jest księdzem. - puściłam mu oczko - Ale i tak ty najlepiej przytulasz i jesteś najprzystojniejszy.
- Dobra, dobra. A tak w ogóle to poznasz moją rodzinkę, bo przyjechali z Dolnego Śląska.
- Nieeee. - jęknęłam - Ja się wstydzę.
- Nie ma czego malutka. - przyciągnął mnie do siebie - To tylko ciocia z wujkiem i druga ciocia z wujkiem i dwie kuzynki nastolatki, które ciągle siedzą ze sobą i mają genialne pomysły. Ale są fajne. Są jeszcze dwaj kuzyni, jeden ma 20 lat, a drugi 13. Będzie dobrze.
      Zatrzymałam się przed drzwiami do pomieszczenia, gdzie wszyscy siedzieli. Chłopak wszedł i nie zwrócił uwagi, że przystanęłam.
- Chciałbym przestawić wam moją dziewczynę. - przerwał rozmowy Alek
Kiedy zobaczył, że nadal stoję, złapał mnie za rękę i pociągnął do siebie.
- To jest moja Monika. - przedstawił mnie
- Dzień dobry. - powiedziałam nieśmiało
Wszyscy zaczęli mnie ciepło witać i przedstawiać się.
Siedzieliśmy przy stole i rozmawialismy na różne tematy. Polubiłam tą rodzinkę.
- Zostaniesz z dziewczynami ? Muszę iść na traktor. - objął mnie ramieniem
- Traktor ?
- No... Cały dzień byłem dzisiaj na polu. Często pomagam babci przy gospodarce.
- No dobra, tylko szybko.
- Postaram się- dał mi buziaka - Opiekujcie się nią. - zwrócił się do dziewczyn i wyszedł.
- To co lubicie robić? - przerwałam ciszę
- Ja lubię oglądać filmy. - odpowiedziała młodsza - Ania
- Ja grać w siatkę, chodzić do straży i czytać o wojsku i samolotach. - powiedziała Emilka
- Mam kuzyna co chodzi do licemu lotniczego. - uśmiechnęłam się
- W Dęblinie ? - wyprostowała się
- Tak
- A ile ma lat ? - poruszała brwiami
- 17- zaśmiałam się - I jest naprawdę bardzo fajny i przystojny.
- Kiedy macie wesele ?
- We wrześniu. - oznajmiłam
- Serio ? - zdziwiły się - Nikt nic nie mówił
- Tak wyszło.
     Po 30 minutach wrócił mój chłopak.
- My będziemy się zbierać. - podał mi rękę - Dzięki dziewczyny za opiekę nad moją dziewką
- Spoko. - uśmiechnęły się
- Macie tu od dobrego kuzyna. - wyciągnął do nich po 50 zł - Dawno was nie widziałem
- Nie trzeba. - broniły się
- Bierzcie. Kupcie sobie coś.
- Dzięki. - przytuliły się do niego
- Też bym chciała mieć takiego kuzyna. - westchnęłam
- Ty swoje dostaniesz wieczorem. - puścił mi oczko
- Mhm, tylko że nie idę dzisiaj do Ciebie. - oznajmiłam
- Dlaczego? - posmutniał
- Bo nie zasłużyłeś
       Chłopak pojechał do mnie. Poszliśmy do mojego pokoju i położyliśmy się na łóżku.
- Moniczkooo. - usłyszałam głos mamy
- Tak?
- Jest u Ciebie Alek ?
- Może. A co ?
Chwilę później w drzwiach stanęła moja przyszła teściowa
- Mamo, co ty tutaj robisz ? - nie krył zdziwienia
- Przyszłam w odwiedziny do Lucyny. Synku. - zaczęła milutko - Zawiózłbyś nas na festyn ? Proszę. Tato jest w pracy i Mietek też.
Chłopak popatrzył na mnie. Podniosłam tylko ramiona.
- No dobra.
     Jechaliśmy Passatem mojego ukochanego.
- Matko, Alek! Zabijesz nas. - tak reagowała na dużą prędkość Gawlińska
- Moi tak samo jeżdżą. A szczególnie Filip i Monika. - oznajmiła moja mama - Szeleńcy
- Szaleńcem to jest Alek, bo jest ze mną. - odezwałam się
- Ta yhy. A kto się tuli do doktora, jak prszyszedł na wizytę ?
- No kto ? - nie wiedziałam o co chodzi
- No ty. Nie pamiętasz jak się rzuciłaś na mnie ?
- Oj dobra. A kto lajkował moje wszystkie zdjęcia ?
- A kto zaczął snapować ?
- Ty. - stwierdziłam
- O nie, nie, nie. Ja Cię tylko zaprosiłem. A to ty wysłałas snapa do jutra. A ja wysłałem zdjęcie stóp z dopiskiem domek, a ty napisałas aww te stopy. Ja napisałem, że twoje też niezłe, a ty wysłałaś mi swoje selfie z dziubkiem dziękując i ja Ci takie też wysłałem. -opowiadał
- Ty to tak szczegółowo pamiętasz ? - przeraziłam się
- No
- A kto ustawił na tapetę swoje selfie ? - zaczęłam atak
- Oj tam. - uśmiechnął się i wpatrywał we mnie - Oboje się nie lubiliśmy.
Jego głowa lekko drgnęła i po chwili wahania dał mi buziaka.
      Zabawa trwała w najlepsze. Skoczna muzyka roznosiła się po całej wiosce. W pewnym momencie Alek wziął mnie do tańca. Bujaliśmy się objęci.
       Zostałam u siebie w domu na noc. Przed snem wzięłam telefon do ręki i zaczęłam przeglądać profil Kubu na instagramie. Szalony z niego człowiek. Po zdjęciach widać, że takim luźnym jest księdzem. Włączyłam jego zdjęcie i wspominałam dawne czasy. 

wtorek, 12 lipca 2016

Rozdział 24

3 DNI PÓŹNIEJ

     Po raz ostatni  mojego chłopaka widziałam, jak odprowadzał siostrę do pokoju. Przez te kilka dni wysłaliśmy do siebie kilka wiadomości i nic poza tym. Strasznie za nim tęskniłam i za jego uściskiem. Przez ten czas nie odzywałam się do nikogo, a szczególnie do mojej rodziny. Jeszcze dzisiaj ma do nas przyjechać ciocia z wujkiem i ich nastoletnim synem. Ekran mojego telefonu zaświecił się, co oznaczało, że dostałam Snapa. Bez większych chęci wzięłam go do ręki i przesunęłam palcem po ekranie. Nacisnęłam na aplikację i ukazał mi się nadawca. Aluś<3 Podekscytowana nacisnęłam na jego nazwę i wyświetliło mi się jego zdjęcie. Zdjęcie w lustrze po kąpieli z podpisem Można iść spać . Wywnioskowałam, że jest nagi. Ściągnęłam moją koszulkę i lekko zsunęłam stanik. Zrobiłam sexi minę i ustawiłam odpowiednio aparat. Uchwyciłam to na fotografii i wysłałam mu. Zaraz po tym przy jego nazwie trójkącik zrobił się pusty i natychmiast dostałam odpowiedź. Leżał już pod kołdrą i napisał Nie prowokuj ;) Uśmiechnęłam się lekko i zakryłam aparat, aby uzyskać czarne tło. Narysowałam na nim serce i napisałam Kocham Cię :*, a następnie wysłałam. Na odpowiedź nie czekałam długo. Ja Ciebie też moja ślicznotko <3 Moja odpowiedź była błyskawiczna Miłych snów mój przystojniaku :*<3     Dziękuję :D :3 <3 
I od tamtej chwili dałam mu spokój, bo biedaczyna na nogach był 16 godzin... Godzina 11, a ja jeszcze w łóżku... Zebrałam się bardzo mozolnie i udałam się do łazienki. Tam bez żadnych chęci załatwiłam poranne sprawy i poczłapałam do kuchni. Byłam tak leniwa, że stać mnie było tylko na płatki z mlekiem. Z opartą na ręce głowie, powoli przeżuwałam śniadanie. Kompletnie nie zwracałam uwagi na krzątającą się mamę, która pospiesznie sprzątała dom.
Po kilkuminutowej medytacji nad talerzem odstawiłam go do zmywarki i poszłam do swojego pokoju. Wygrzebałam z szafy jakieś ubrania i założyłam je. Z szafy wystawał rękaw jakieś czarnej bluzy, której właścicielką na pewno nie byłam ja. Wyciągnęłam ją i poczułam zapach moich ulubionych męskich perfum. Nie mam pojęcia, kiedy chłopak ją tu zostawił. Dostrzegłam na plecach jakąś plamę i zaniosłam ją do łazienki wraz z moimi brudnymi rzeczami. Wrzuciłam wszystko do pralki, dodałam proszku, płynu do płukania, którego zapach tak bardzo uwielbiam i puściłam pranie. Po całym domu rozniósł się dźwięk dzwonka. I po chwili usłyszałam głosy witających się ludzi. Pełna niechęci wyszłam do nich i przywitałam się. Ciotka normalnie tryskała energią, ściskała wszystkich, jakbyśmy się nie widzieli lata. Fakt, że ostatni raz nasze spotkanie było rok temu, ale bez przesady...
- Jak tam zdrówko Moniczko ? - radośnie zwróciła się do mnie
- A dobrze. - mruknęłam i oddaliłam się do mojego pokoju
Nie miałam ochoty z nimi siedzieć. Chociaż szkoda mi było kuzyna Arka, bo sam musi siedzieć tam ze starszymi. Postanowiłam pójść do salonu tylko zw względu na młodego. Zajęłam miejsce na kanapie koło niego.
- To ile ty już masz lat ? - zaczęłam rozmowę
- 17. - uśmiechnął się
- Uuu, czyli pierwsza klasa szkoły średniej. A liceum czy technikum ?
- liceum. - uśmiechnął się
- A gdzie ?- jego osoba była naprawdę ciekawa
- W Dęblinie.
- To to liceum lotnicze ? - ożywiłam się
- Tak.
- No to mów jak jest !
Jego nieśmiałość znikała z minuty na minutę i ciekawie opowiadał o szkolę. Chce później być pilotem śmigłowców. Fajnie, że ma już cel w życiu i do niego dąży.
Tak się z nim zagadałam, że minęło 4 godziny. Poszliśmy zjeść pyszne jedzenie przygotowane przez mamę, a potem wszyscy przenieśliśmy się do salonu przed telewizor. Teraz siedziałam na kanapie wraz z mamą. Leciał jakiś film, który kompletnie mnie nie interesował. Rozbrzmiał się dzwonek do drzwi. Tato wstał i poszedł otworzyć drzwi. Po chwili usłyszałam dobrze znajomy mi głos:
- Jak Weronika ? - zapytał
- A już lepiej. - odpowiedział tato - Wyszła gdzieś ze znajomymi. Siadaj.
- Dzień dobry. - weszli do salonu
- A dzień dobry ! - wstała mama - Siadaj Aleczku, siadaj. - wskazała miejsce koło siebie czyli jednocześnie koło mnie.
Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, byłam wkurzona. Usiadł koło mnie i nawet nic nie powiedział.
- A co tam Monika u Pawełka ? - wyrwała mnie z zamyślenia ciocia
- Jakiego Pawła ? - nie wiedziałam o co jej chodzi
- No twojego chłopaka.
- Już dawno z nim nie jestem. - odpowiedziałam szybko
Już o więcej mnie nie pytała. Wszyscy siedzieliśmy w milczeniu. Dyskretnie poparzyłam na mojego chłopaka. Przyglądał się mi. Posyłał mi delikatny uśmiech, jednak na mnie to nie działało. Po chwili jednak coś się we mnie zmieniło i szeroko się do niego uśmiechnęłam.
- Wybawco ty nasz ! - klasnęła w dłonie mama - Uśmiechnięła się pierwszy raz od wtorku.
Alek popatrzył na mnie, a ja tylko ruszyłam ramionami. Kiedy wszyscy wrócili do oglądania, delikatnie wplotłam palce w palce Gawlińskiego. Zacieśnił nasz uścisk i uśmiechnął pod nosem.
- A właśnie, list jakiś do Ciebie przyszedł. - wstała mama i poszła do kuchni.
Zaraz wróciła i podała mi białą kopertę. Popatrzyłam na pismo nadawcy. Od razu wiedziałam od kogo. Pospiesznie rozerwałam kopertę i wyciągnęłam z niej złożoną kartkę.

Droga Moniko 

Siostrzyczko ty moja ukochana, wiem, że się o mnie martwisz, lecz jest to niepotrzebne. Nic mi nie jest, jedynie dają mocny wycisk, no ale to wojsko :D 
Tęsknię trochę za wygodnym łóżkiem i pysznymi obiadkami, ale chłopaki mówią, że szybko się przyzwyczaję. Gorąco tu jest i jestem już spalony, ale do tego też się da przyzwyczaić. Ponoć :D Tęsknię też za Tobą jak i rodzinką. Oczywiście za Alusiem również ;) 
Apropo Alka. Podpytałem kilku starszych żołnierzy i powiedzieli, że nazwisko Gawliński jest tu bardzo szanowane. Bardzo wiele zawdzięczają Maćkowi i złego słowa o nim nie mogą powiedzieć. Bardzo dobrze go wspominają. Mówią, że był bardzo, ale to bardzo odważny i oddany ojczyźnie. Nigdy nie odmawiał pomocy, no i był wspaniałym lekarzem. Ponoć często mówił o swoim bracie bliźniaku. W kopercie jest prezent dla Olka ;)

A teraz tajne, tylko dla Cibie 
Poniżej daję Ci adres, na który możesz pisać listy ;) Nie mogę Ci powiedzieć gdzie jestem... Ale możesz być pewna, że listy dostanę :) No i oczywiście w adresie moje imię i nazwisko xD
Następna rzecz to to, że starałem się dostać do GROM-u i udało mi się i teraz startuję na snajpera. To tylko możesz powiedzieć tylko Alkowi, bo to jest ściśle tajne. I kolejna rzecz. Na moim komputerze jest folder IG. Są tam zdjęcia, które chciałbym dodać na instagrama. Więc jak będziesz miała trochę wolnego czasu, to dodaj jedno co kilka dni/tygodni. Powinno wystarczyć. Login i hasło masz w folderze ;) Powodzenia :*

 Kocham Cię,
Filip 

Uśmiechnęłam się na te słowa, które przeczytałam. 
- No mów, co tam u niego. - zwrócił się do mnie tato. 
- A pisze, żeby się nie martwić, że ma wycisk, ale to przecież wojsko. Tęskni za łóżkiem i obiadami, ale da się przyzwyczaić, no i za nami tęskni i za Alusiem też. - tu się zaśmiałam - A teraz przeczytam: Apropo Alka. Podpytałem kilku starszych żołnierzy i powiedzieli, że nazwisko Gawliński jest tu bardzo szanowane. Bardzo wiele zawdzięczają Maćkowi i złego słowa o nim nie mogą powiedzieć. Bardzo dobrze go wspominają. Mówią, że był bardzo, ale to bardzo odważny i oddany ojczyźnie. Nigdy nie odmawiał pomocy, no i był wspaniałym lekarzem. Ponoć często mówił o swoim bracie bliźniaku. - z koperty wyciągnęłam zdjęcie i wręczyłam je doktorkowi - Prezent dla Ciebie. 
Widziałam, jak w jego oczach zbierają się łzy. Na zdjęciu był Maciek w stroju żołnierza z karabinem w ręku skierowanym ku górze, a drugą rękę miał zgiętą i dłoń skierowaną do góry, lecz tylko wyprostowany był kciuk i palec wskazujący. 
- To był nasz znak. - oznajmił uśmiechając się - Jak będziesz pisała do Filipa, to bardzo mu podziękuj. 
- A właśnie Monika. - wtrąciła się mama - Jest taka mała sprawa. Ciocia z wujkiem i Arkiem zostają u nas na noc. I czy byś mogła udostępnić im swój pokój ? Bo Arek by poszedł do Filipa pokoju. 
Kompletnie zaskoczyło mnie to pytanie i nie wiedziałam co powiedzieć. A co ze mną ? Mam spać na kanapie ? 
- Ona się zgadza. - powiedział za mnie Alek - Wezmę ją do siebie. 
Na te słowa szeroko się uśmiechnęłam.
- To jak tak, to muszę trochę posprzątać. - wstałam i złapałam Olka za rękę - Chodź. 
Weszliśmy do pokoju i jak tylko zamknęły się drzwi za chłopakiem, mocno się do niego przytuliłam. 
- Tęskniłam za Tobą. 
- Ja za Tobą też. 
Nie mogąc się dłużej powstrzymać, złączyłam nasze wargi w namiętnym pocałunku. 
- Chyba mocno się stęskniłaś, bo to było mocne. - szepnął, kiedy oderwaliśmy się od siebie 
- Yhym. Dawno Cię nie widziałam, co świadczy twoja czupryna i zarośnięta broda. - pogładziłam go po policzku. 
- Oj tam, oj tam. - zaśmiał się - Chyba nie jest tak źle ?
- Jest. - puściłam mu oczko - Ale dla mnie i tak jesteś najprzystojniejszym i najgorętszym mężczyzną na świecie. - złapałam za jego koszulkę 
- No właśnie. A co to za Snapy rano ? - złapał mnie w talii 
- Sam zacząłeś kochany. 
- Ja ? Niby jak ? - mówił to rozkosznie z uśmiechem 
- Byłeś nagi. - szepnęłam mu na ucho i włożyłam rękę pod jego koszulkę. 
- No to co. 
- No to nic. - pocałowałam go - Dobra, trochę trzeba posprzątać. 
Zbierałam wszystkie rzeczy i dawałam je na swoje miejsce. Alek tylko siedział na łóżku i przyglądał się moim pracą. Raz rzuciłam w niego poduszką, na co tylko się zaśmiał. 
Po jakiś 30 minutach mój pokój świecił czystością. Usiadłam koło Gawlińskiego, kiedy zadzwonił do niego telefon. Udało mi się dojrzeć, że dzwoni do niego jakaś Ada. Usiadłam okrakiem na jego kolanach i zdążył powiedzieć tylko "halo", a ja złączyłam nasze wargi w namiętnym pocałunku. Na początku się nie opierał i odpowiadał jej krótko, pomiędzy pocałunkami. Jednak po chwili, chyba mu się to  nie spodobało i złapał za moje nadgarstki i zrzucił mnie na łóżko nie przestając rozmawiać. Przycisnął mi ręce do klatki piersiowej i tak sterczał nade mną. Zaczął mnie boleć ten uścisk i do tego zgięta noga. 
- Olek to boli ! Puść mnie ! - pisnęłam 
Gdy uczynił moje polecenie, odepchnęłam jego ręce i wyszłam z pokoju. Poszłam do ogródka za domem. Tam przystanęłam przy ławce i oparłam się plecami o jej oparcie. 

OCZAMI ALKA 

      Gdy rozmawiałem z koleżanką z pracy, Monika namiętnie mnie całowała, co z początku naprawdę było bardzo przyjemne. Jednak później stało się uciążliwe i zakończyłem to. Bardziej skupiłem się na rozmowie i nie uświadomiłem sobie sprawy, że za mocno ją ściskam. Puściłem ją, tak jak prosiła, ale ona zdenerwowana natychmiast opuściła pokój. Dałem dokończyć myśl koleżance i zakończyłem rozmowę pod pretekstem dzwonka do drzwi. Wyszedłem jej natychmiast szukać. 
- Była tu Monika ? - zapytałem zgromadzonych w salonie 
Pokiwali głowami zaprzeczając. 
- Ale pewnie w ogrodzie. - powiedział mi pan Mietek 
Poszedłem tak, gdzie powiedział mi przyszły teściu. I rzeczywiście tam była. Podszedłem do niej i delikatnie położyłem dłoń na ramieniu, lecz ona ją strąciła. 
- Jak chcesz. - westchnąłem - Będę szedł, bo widzę, że nic tu po mnie. I jak dalej chcesz, to przyjedź do mnie na noc. 


OCZAMI MONIKI 

  Alek zaczął  odchodzić, ale złapałam go za rękę.
- Nie idź proszę. - szepnęłam, a on przystanął i odwrócił się, wyswobadzając swoją rękę. 
Przytuliłam się do niego, ale on ani drgnął. Stał ze spuszczonymi rękami i chłodną miną. Aż przypomniał mi się Olek , jak przyszedł do mnie na wizytę i się do niego przytuliłam. 
- Przepraszam Alek, przepraszam.Tak, jestem zazdrosna i to bardzo. Przepraszam za te moje fochy. Przepraszam za wszystko. A jak chcesz iść, to idź.
- Bez Ciebie nigdzie się nie ruszam. - przytulił mnie - Przepraszam, że cie zabolało. A tak w ogóle, to ja też cholernie jestem o Ciebie zazdrosny.
- No i jesteśmy kwita. - dałam mu buziaka - I proszę Cię, ogól się, bo mnie drapiesz.
- To już jutro. A teraz jedziemy już ?
- Tak. - splotłam nasze dłonie i udaliśmy się do naszego pokoju.
Wzięłam potrzebne rzeczy i poszliśmy do salonu pożegnać się.
Po drodze wstąpiliśmy jeszcze do sklepu.
Umyta szykowałam się do mycia zębów, gdy Alek wparował do łazienki w samych bokserkach. Pocałował mnie w czubek głowy i wziął swoją szczoteczkę. Stykaliśmy się ciałami i myliśmy zęby. Swoje miny widzieliśmy w lustrze.
- Padam na ryj. - westchnął, wycierając swoją twarz - Umyję się i idziemy spać. - dał mi buziaka w czoło i opuściłam łazienkę.
Poszłam do sypialni i delikatnie uklękłam przy łóżku, przenosząc ciężar ciała na ręce oparte na łóżku. Zaczęłam się modlić. Po chwili poczułam jak ktoś przyklęka koło mnie. Wyrwana z modlitwy, odwracam się w tamtą stronę i lekko się uśmiechnęłam. Mój chłopak postanowił pójść w moje ślady. Zadowolona powróciłam do poprzedniej czynności.
Powoli podniosłam się i opadłam na łóżko. Po chwili mój chłopak wstał i przeciągnął się.
- Mogę spać w bokserkach ? - zapytał
- A czemu nie ? - zaśmiałam się
Położył się koło mnie i dał buziaka.
- Dobranoc. - szepnął
- Dobranoc. - wtuliłam się w jego nagi tors i zasnęłam 

niedziela, 10 lipca 2016

Rozdział 23

      Miałam koszmary związanie z Filipem na misji. Nie mogłam spać, a jak zasnęłam, to zaraz budził mnie kolejny koszmar.
Miałam zaliczenia na studiach  od 8... Dotarłam tam przed czasem i dołączyłam do grupki moich znajomych, którzy rozmawiali na różne tematy. To zawsze pomagało nam odstresować się przed egzaminami.
Na szczęście udało mi się zaliczyć bez żadnego problemu. Zegarek wskazywał 12.07. W południe mój chłopak miał przyjechać po mnie pod szkołę, aby spędzić ze sobą trochę czasu. Nagle rozbrzmiał się dzwonek mojego telefonu.
- Halo. - odebrałam
- Cześć córciu. - usłyszałam lekko spanikowany głos mamy. - Dzwonili do mnie ze szkoły Weronki. Prosili, żeby po nią podjechać, bo po wyjściu z sali maturalnej zemdlała. Czy moglibyście z Olkiem ją odebrać ? Ja mam rozprawę, a tato jest w biurze, lecz bez samochodu.
- No dobra. - westchnęłam
- Dziękuję Ci. Kochana jesteś. - rozłączyła się
Wybrałam numer Alka i wysłałam mu wiadomość, żeby podjechał pod liceum. Na szczęście było położone blisko mojej uczelni. Chłodziłam do tej samej szkoły co siostra, z resztą Alek chyba też. Powoli przemierzałam łódzkie chodniki. Pogoda nie rozpieszczała, słońce za chmurami, do tego silny wiatr i niska temperatura.
Pod szkołą Werki dostrzegłam samochód Gawlińskiego, ale właściciela nigdzie nie było. Przed wejściem też go nie widziałam. Może czeka w środku... Powoli weszłam do budynku i wyglądałam za nimi. Tu ich nie było. Podążałam w głąb placówki, mijając elegancko ubranych uczniów. W końcu dostrzegłam ich dwójkę, lecz rozmawiali z jakimś mężczyzną.


OCZAMI ALKA

     Skończyłem poranne wizyty i o 12 miałem spotkać się z Moniką na chwilę, bo później cały dzień mamy zajęty i o wspólnym czasie nie ma mowy. Lecz gdy jechałem pod jej uczelnię, napisała mi, że musimy jeszcze odebrać Weronikę, bo zemdlała. Udałem się do mojej starej szkoły. Nigdzie nie widziałem mojej dziewczyny, więc myślałem, że jest już w środku. Nie widziałem sióstr na horyzoncie. Wyjąłem telefon i wybrałem numer Weroniki. Po chwili usłyszałem jej głos:
- Słucham
- Gdzie jesteś ? - zapytałem
- W sali fizycznej, wiesz gdzie to ?
- Tak, tak. Już idę. - oznajmiłem i rozłączyłem się
Przemierzając korytarze liceum, zacząłem sobie przypominać czasy szkolne. Jak ja bym chciał wrócić do tamtych czasów... Doszedłem do mojej byłej klasy i przez lekko uchylone drzwi dostrzegłem moją przyszłą szwagierkę w towarzystwie jakiejś koleżanki. Uchyliłem drzwi i wślizgnąłem się do środka.
- Jak się czujesz ? - zapytałem
- Lepiej. - posłała mi lekki uśmiech
- Jadłaś coś dzisiaj ? - zadawałem jej pytania
- Nie. - skrzywiła się
- No to dziewczyno, mamy przyczynę zemdlenia. - westchnąłem - No chyba, że jesteś w ciąży, albo bardzo się stresowałaś, no albo masz guza mózgu ?
- Ale ty jesteś głupi. - prychnęła
- Wiem. - uśmiechnąłem się - A Moniki tu nie było ?
- Nie.
- Dobra, to chodź. - wziąłem od niej torebkę i przepuściłem w drzwiach.
Szliśmy w milczeniu. Widziałem jak moja osoba wywołuje zainteresowanie wśród maturzystek.
- O Weronika ! Szukałem Cię. - podszedł do nas starszy Pan - Jak się czujesz ?
- Lepiej. -uśmiechnęła się
- To dobrze, to dobrze. - pokiwał głową.- A pana skądś kojarzę. - popatrzył na mnie - A no tak ! Alek Gawliński, mój wychowane ! - uradował się i podał mi rękę.
- Miło pana widzieć. - uścisnąłem ją
- A więc wziąłeś się za Żurkową ? - zaśmiał się
- A no tak. - zawtórowałem mu.
- I co tam porabiasz ? - widać, że faktycznie się cieszy
- A leczę sobie ludzi.
- Uuu pan doktor ? A tak zwykły ?
- Ortopeda.
- Oooo, a kto to do nas idzie ! - dostrzegł kogoś za moimi plecami
Odwróciłem się i dostrzegłem moją dziewczynę. Posłałem jej uśmiech, ale nie zwracała na mnie uwagi.
- Dzień dobry. - przytuliła się do mężczyzny
- A co to się stało ? - popatrzył na jej nogę
- Mały wypadeczek. - zachichotała


OCZAMI MONIKI

Miło tak spotkać swojego wychowawcę po kilku latach.
- I pewnie Alek Cię składał. - zaśmiał się
- No niestety.- westchnęłam - I teraz ciągle mam go na głowie.
- Oj chyba nie jest tak źle. - objął mnie ramieniem ukochany
- No, może być. - dałam mu buziaka
- O matko, to już ta godzina. - przeraził się profesor - Dobra dzieciaki. Bardzo fajnie było was widzieć, ale muszę już pędzić. - Uśmiechnął się i pośpiesznie udał się w głąb szkoły.
- Idziemy przyjemniaczki. - obwieściłam i ruszyliśmy.
    Do domu weszłam lekko zdenerwowana, bu musiałam siedzieć z tyłu, bo Weronika lepiej czuje się z przodu. I zostało mi z chłopakiem tylko 15 minut. Zaprowadził siostrę do pokoju i chwilę z nią rozmawiał. Do domu wrócili rodzice.
- O Moniczko, proszę Cię, pójdź do pani Teresy i daj jej papiery. - wręczyła mi teczkę
- A ty nie możesz ? - jęknęłam
- Nie. Muszę iść do Weroniki.
Wkurzona wyszłam z domu i  podążałam chodnikiem do naszej sąsiadki. Po 2 minutach byłam na miejscu. Nacisnęłam dzwonek i czekałam na kobietę.
- Dzień dobry. - zaczęłam, gdy otworzyła drzwi - Mama kazała przekazać
- O dziękuję bardzo. - uśmiechnęła się. - Poczekaj chwilę, a przyniosę Ci coś dla niej.
Stałam tam i nerwowo tupałam nogą, chociaż sprawiało mi to ból. Czekałam na nią kilka minut. Zdenerwowana wracałam do domu. Płakać mi się chciało, jak zobaczyłam, że pod domem nie ma samochodu Alka.
- Gdzie Alek ? - zapytałam podając mamie papiery
- Pojechał. Mówił, że ma naukę.
- No dzięki wam wielkie ! - podniosłam głos - Ani chwili nie mieliśmy dla siebie.
Obrażona poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku.

poniedziałek, 4 lipca 2016

Rozdział 22

       Nie mogłam zasnąć. Przewracałam się z boku na bok, co chwilę zmieniałam pozycję i nic nie dawało skutku. Wzięłam telefon i sprawdziłam która godzina. 1.27. No super. Włączyłam wifi i weszłam na messengera. Zobaczyłam, że mój ukochany jest dostępny. Nacisnęłam na jego profil i napisałam śpisz ? Po krótkiej chwili dostałam odpowiedź Nie. Co się stało misia ? Jak on potrafi wyczuć, że jest coś nie tak.
- Nie chcę, żeby Filip wyjeżdżał. Martwię się o niego. No i nie mogę spać xd
- Oj kochanie, to jego decyzja...
- Nie boisz się o niego ? - byłam trochę zdziwiona jego postawą.
- Oczywiście, że się boję. I to bardzo. Nie chcę znowu stracić brata... Rozmawiałem z nim, ale nie da sobie przegadać. On od zawsze chciał to zrobić.
- Oluś, ja nie zniosłabym tego, jeśli... no wiesz... Filip zginie
- Nawet tak nie myśl !
- Dobra Aluś, ja idę się przejść. Kocham Cię :*
Powoli zebrałam się z łóżka. Założyłam moje ulubione spodnie dresowe i bluzę. Spojrzałam na telefon i dostrzegłam wiadomość od chłopaka.
- Jest późno, nie chodź nigdzie sama. Może coś Ci się stać...
- Oj oj. Pa :*
Nic sobie nie robiłam z jego zdania. Po cichu przedostałam się do przedpokoju i założyłam buty. Na
szczęście nikt nie usłyszał jak wychodzę. Dookoła było ciemno i cicho. Jednak nie myślałam o jakimkolwiek strachu. Powoli podążałam w stronę parku. Bardzo nie chciałam puścić Filip na misję... Jak mu coś się stanie będę miała wyrzuty, że to przeze mnie. Boję się strasznie. Wiem, co się stało z Maćkiem i to samo może być z moim braciszkiem.
Usiadłam na ławeczce w parku. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, jak się boję. Nie wiem co się czai za drzewem, czy nawet dwa metry za mną. Chłodny wiatr przeszył moje ciało, co spowodowało u mnie dreszcze. Nagle zobaczyłam zarys jakiejś postaci. Po wysokiej sylwetce wywnioskowałam, że mężczyzna. Szedł w moją stronę, a ja zamarłam. W mojej głowie pojawiło się milion myśli. A jeśli on chce mnie zgwałcić ? Ja nie mam szans na walkę z nim. Byłam cała sparaliżowana. Mój oddech był teraz z trzy razy szybszy niż normalnie.
- Nie bój się. - odezwał się do mnie jakieś kilka metrów ode mnie.
Jednak moje serce nadal próbowało wydostać się z klatki piersiowej. Zbliżył swoją twarz do mojej i delikatnie mnie pocałował.
- Dlaczego ty mnie nie słuchasz ? - Usiadł koło mnie i mocno przytulił - Ty cała drżysz.
- Trochę mi zimno. - oparłam głowę o jego klatkę piersiową. - Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. - dał mi buziaka w głowę.

OCZAMI FILIPA
     Usłyszałem stukot kul Moniki w przedpokoju. Po cichu sprawdziłem, co ona robi. Wyszła z domu, tak sama, w nocy. Trochę to dla mnie było podejrzane. Szybko się ubrałem i wyszedłem za nią. Trzymałem odpowiedni dystans, bo chciałem zobaczyć, co ona kombinuje. Przystanąłem, kiedy ona usiadła na ławce w parku. Zastanawiałem się co mam zrobić. Po chwili namysłu postanowiłem do niej podejść. Jednak jak ruszyłem, dostrzegłem jakąś postać zmierzającą w jej kierunku. Zatrzymałem się i obserwowałem rozwój wydarzeń. To był jakiś chłopak. Czy ona zdradza Olka ?! Jak ona może mu to robić. Ten buziaczek na powitanie, to ewidentnie świadczy o tym, że coś ich łączy. Jeszcze powiedziała mu, że go kocha... Nie mogłem w to uwierzyć i na to patrzeć. Zdenerwowany podszedłem do tej ławki. Monika tylko podskoczyła ze strachu, a jej kochaś powoli podniósł na mnie wzrok.
- Filip nie strasz nas. -  Monika tylko westchnęła - Co ty tu robisz ?
- Raczej powiedz mi, co ty tu robisz. - cały się gotowałem
On nadal siedział w tym kapturze. Co najgorsze, żadne z nich się nie przejęło tym, że ich nakryłem.
- Yyy, wyszłam sobie na spacer. - obwieściła spokojnie
- Na spacer ? I obściskujesz się z jakimś facetem ?! Masz zamiar powiedzieć o tym Olkowi ?
- Ale o czym? - teraz to on zabrał głos


OCZAMI MONIKI

Nie wiedziałam o co chodzi Filipowi.
- Olek ? - brat był zdziwiony
- Nie, papież. - powiedział sarkastycznie mój chłopak
- Chłopie, nie poznałem cię.  - zaśmiał się
- Czy ty myślałeś, że ja zdradzam mojego Alusia ? - zapytałam
- No nie ukrywam, że przeszło mi to przez głowę.
- Debil. Ślub we wrześniu, a ja mam go zdradzać. Śmiechłam.
- Jaki ślub ? - usiadł koło nas Filip
- No mój i Olka.
- Wiedziałem, że z was wariaty, ale nie aż takie. - zaśmiał się
- Wracamy ? Bo trochę mi zimno. - wtuliłam się mocniej w Olka
Oboje zaczęli wstawać.
     Ubrałam się cieplej, wzięłam koce i położyliśmy się na dworze pod gołym niebem. Wspominaliśmy nasze dzieciństwo. Położyłam głowę na piersi mojego chłopaka i splotłam nasze dłonie. Było tak cicho, spokojnie.


OCZAMI OLKA

Bardzo lubię spędzać czas z Filipem. Zawsze znajdziemy wspólny temat i rozumiemy się bez słów. Monika zasnęła, a my gadaliśmy i gadaliśmy.
- Która godzina ? - zapytałem
- 3. - poinformował mnie przyjaciel
- Ja będę się zbierał. - delikatnie się podnosiłem, aby nie obudzić mojej kochanej. - Zostałbym dłużej, no ale praca od rana.
- Jeszcze kiedyś pogadamy. - wyczułem, że się uśmiechnął
Ostrożnie wziąłem na ręce Monikę i kierowałem się do jej pokoju. Położyłem ją na łóżku i delikatnie musnąłem jej usta. Gdy podchodziłem do drzwi usłyszałem jej szept:
- Oluś, zostań u mnie.
Przystanąłem i zacząłem analizować jej słowa. Czemu by nie ?
- Okej. - odparłem po chwili zastanowienia - Tylko pójdę powiedzieć Filipowi, że zostaję i może zamknąć dom.
Wszedłem do pokoju przyjaciela. Wpatrywał się w widok za oknem. Widać, że ten wyjazd jest dla niego bardzo ciężki. Podszedłem do niego i objąłem go ramieniem.
- Boję się. - szepnął
- Ja też. westchnąłem
- Olek. - odwrócił się do mnie - Zajmij się proszę Moniką. Nie pozwól, żeby coś jej się stało. Uważaj też na Werkę i moich rodziców. Proszę Cię. - jego głos się załamywał
- Zajmę się nimi. - przytuliłem go - Ale obiecaj mi, że ty też będziesz na siebie uważał i wrócisz cały i zdrowy. Bo nie chcę stracić kolejnego brata przez jakieś głupie wojsko. - łzy ciekły mi po policzkach
- Postaram się stary. - poklepał mnie po plecach - Zostajesz u Moniki ?
- Tak. Będę do niej wracał. - pożegnałem się z nim i wróciłem do dziewczyny.
Na mój widok szeroko się uśmiechnęła i zrobiła dla mnie miejsce. Zająłem swoje miejsce, a ona mocno się do mnie przytuliła. Gładziłem jej włosy, a ona powoli odpływała do krainy snów.
Nie mogłem spać tej nocy. Ciągle myślałem o Filipie i jego słowach.


OCZAMI MONIKI
- Kochanie. - docierał do mnie słodki głos chłopaka
Uśmiechnęłam się i mocno przeciągnęłam. Moim oczom ukazał się Olek.
- Będę szedł. - złapał mnie za dłoń.
- Która godzina ? - zapytałam
- przed 6.
- To może pojedziesz z moim tatą ? Nie będziesz tyle szedł. Tylko nie wiem o której on jedzie. - usiadłam koło niego. - A tak w ogóle, to hej. - dałam mu buziaka.
- Hej, hej. - przytulił mnie - Dobra Monikson, ja lecę.
- No czekaj, zapytam się taty.
- Przecież twoich rodziców nie ma. - zaśmiał się
- Fakt.
- Idę, bo spóźnię się do pracy. Pa. - złączył nasze wargi
- Pa.
Obserwowałam przez okno postać mojego ukochanego. W pewnym momencie odwrócił się w stronę okna, szeroko się uśmiechnął i pomachał do mnie. Kąciki ust skierowały mi się ku górze i odwzajemniłam gest. Zaczęłam szykować się na studia. Pakowałam wszystkie potrzebne książki i zeszyty.
Nawet przyjemnie leciał mi dzisiaj dzień na studiach. Ostatnie wykłady w mojej karierze studenta. Profesor bardzo ciekawie prowadził wykład i nie ukrywam, że wczułam się. Jakoś godzinę przed końcem moich zajęć zaczął dzwonić mi telefon. Na wyświetlaczu ukazało mi się zdjęcie mojego ukochanego. Musi to być naprawdę coś ważnego, bo on wie, że podczas wykładów do mnie się nie dzwoni. Schyliłam się, aby ukryć się przed wykładowcą.
- Halo. - szepnęłam
- No hej kochanie. Mam do Ciebie romansik. - usłyszałam jego radosny głos. - Czy mogłabyś mi przywieść jakąś witaminę C i theraflu do prywatnej ? Bo coś mnie rozkłada i nie chcę zarażać pacjentów.
- Alek, jestem na studiach. - szepnęłam
- Serio ? Jejku, zapomniałem. Przepraszam Cię naprawdę. To już nic. Jakoś dam sobie radę. Miłej nauki. I jeszcze raz przepraszam. Pa
- No pa. - rozłączyłam się i jakby nigdy nic wyprostowałam się na krześle i uważnie słuchałam profesora.
Po zakończonych wykładach wstąpiłam do apteki położonej obok naszej uczelni. Kupiłam to co zażyczył sobie chłopak i udałam się na przystanek autobusowy.
Po kilkunastu minutach byłam na miejscu. Usiadłam sobie na krzesełku w poczekalni. Naprzeciwko mnie były drzwi o gabinety ginekologicznego. Nawet nigdy nie zwróciłam uwagi, że tu jest ginekolog. Nagle drzwi się otworzyły i wyszedł z nich młody, wysoki mężczyzna. Posła mi szczery uśmiech.
- Pani do mnie ? - zapytał
- Nie. - uśmiechnęłam się
- To szkoda. - powiedział i udał się do recepcji.
Bardzo miłym człowiekiem się wydaje. Słyszałam jak wraca do swojego gabinetu i podniosłam na niego wzrok.
- U, a co to się w nóżkę stało ? - przystanął przy mnie i wskazał na moją nogę, która była w stabilizatorze
- A mały wypadeczek. - uśmiechnęłam się
- Kość udowa ? - widać było, że naprawdę go to ciekawi.
- No tak można powiedzieć. Dokładnie to wieloodłamowe złamanie wewnątrz stawowe obwodowej nasady kości stawowej.
Zrobił wielkie oczy i patrzył na mnie z przerażeniem.
- To chyba oznacza coś poważnego. - zaśmiał się - Czyli do ortopedy Pani się wybiera.
- A no. - potwierdziłam
- A do którego ? - prowadził ze mną luźną rozmowę
- Do doktora Gawlińskiego.
Dostrzegłam, że na jego twarzy pojawia się zakłopotanie.
- Aleksandra. - szybko dodałam
- Bardzo dobry ortopeda. - oparł się o ścianę - I bardzo fajny człowiek.
Do moich uszu doszedł dźwięk zamykających się drzwi, który dochodził ze strony gabinetu ortopedy. Przeniosłam wzrok w tamtym kierunku i zobaczyłam Alka. Podążał w naszą stronę z nosem w papierach. Nagle przystaną, na jego twarzy pojawił się grymas i po chwili rozległo się bardzo głośne "AAPSIIU". Osoby w poczekalni życzyli mu zdrowia, a ten tylko szedł dalej śmiejąc się i dziękując. Podszedł do ginekologa i podali sobie ręce.
- Cześć. Jak tam praca ? - zaczął ortopeda
- Cześć. A spoko, jakoś leci. Tutaj Pani do Ciebie. - wskazał na mnie
- A ja Pani nie mam na liście. - Olek puścił mi oczko
- To nie. - wstałam - Masz. - cisnęłam w niego reklamówką z lekami
- Nie musiałaś. - uśmiechnął się - Dziękuję. - puścił mi oczko
Tylko lekko wykrzywiłam usta w delikatny uśmiech, bo nie ukrywam, że oczekiwałam jakiegoś buziaka albo przytulasa.
- No chodź tu. - wyciągnął do mnie rękę i mocno przytulił.
Wpatrywałam się w jego brązowe oczyska.
- No dobra. - westchnął i złączył nasze wargi - Kacper, to jest moja dziewczyna Monika. - przedstawił mnie koledze
- Miło mi - uścisnął moją dłoń - To co, jakieś badanko ? - popatrzył na nas rozbawiony
- Nieee. - zaśmiał się Olek - Na razie nic nie planujemy, ale może kiedyś...
- No to zapraszam. Dobra, robota czeka. Miło było poznać. - uśmiechnął się i wszedł do swojego gabinetu.
- Jak wracasz do domu ? - zapytał
- Filip na mnie czeka. A ty długo jeszcze ?
- Godzinę z hakiem. - westchnął
- Dobra, ja lecę. Nie zatrzymuję Cię, bo pacjenci czekają. Pa - dałam mu buziaka
- Pa. i dziękuję jeszcze raz.
            Po pysznym obiedzie poszliśmy z Filipem oglądać telewizję. Leciała jakaś dobra komedia, więc było sporo śmiechu.
W pewnym momencie przyszedł do mnie sms. Zaraz u Ciebie będę ;) taką wiadomość wysłał mi chłopak. Postanowiłam poczekać na niego na dworze. Przystanęłam przy bramce naszego ogrodzenia i wypatrywałam go. Po chwili dostrzegłam kolarza w zielonym stroju, jadącego w moją stronę. Podjechał do mnie i dał mi żółwika.
- Gdzie jedziesz ? - zapytałam
- Na przejażdżkę gdzieś za Łódź. - oznajmił
- Sam ?
- Nie, po drodze zgarniam kolegę.
- Jak długo tam będziesz ?
-Jakieś dwie trzy godziny. - puścił mi oczko
- Tak długo ? - jęknęłam - No dobra, jedź. - westchnęłam
- Jak tylko wrócę, to przyjadę do Ciebie. - dał mi buziaka - Do zobaczenia
- No, miłej przejażdżki. - pomachałam mu
Zostałam sobie na dworze przed domem wraz z Filipem, który robił porządki w garażu. Rozłożyłam sobie krzesło przed garażem i obserwowałam poczynania brata. Przynajmniej dotrzymywałam mu towarzystwa, miał z kim pogadać. Napadła mnie taka wielka chęć przejażdżki autem, ale żebym to ja prowadziła. Bardzo za tym tęskniłam.
Pod naszą posesję podjechał jakiś srebrny samochód i zatrzymał się. Zastanawiając się kto to, wstałam i podeszłam bliżej płotu. Z pojazdu wysiadł jakiś blondyn i otworzył tylne drzwi.
- Cześć. -  przywitał się trzymając córkę za rękę.
- Hej. - uśmiechnęłam się na ich widok.
- Jest u Ciebie mój brachol ? - zapytał pełen nadziei
- Nie, dopiero co pojechał z kolegą na kolarzówce. - oznajmiłam
- Kurde. Dobra, to nic. Dzięki.
- A co się stało ? - widziałam, że coś jest nie tak
- A bo musimy pojechać z żoną załatwić ważną sprawę i gdzieś musimy zostawić Majkę. Myślałem, że Olek się nią zajmie. Ale dobra, jakoś poradzimy.
- Zostaw ją u mnie. - zaproponowałam - Siedzę sama z Filipem, więc nudno nie będzie.
- Naprawdę ? Jesteś cudowna. - szeroko się uśmiechnął i delikatnie pchnął córkę w moją stronę. - Zostaniesz z ciocią i niedługo po Ciebie przyjedziemy, okej ?
- Mhm. -mruknęła mała i podała mi rękę.
Do Mai podszedł Filip i kucnął przed nią.
- Cześć, jestem Filip. - podał jej rękę - A ty mała ślicznoto jak masz na imię ? - słyszałam jak brat przyjaźnie rozmawia z blondyneczką.
- Michał, czy wszystko u was w porządku ? - zbliżyłam się do mojego przyszłego szwagra
- Tak, tak. - uśmiechnął się - Tylko musimy coś załatwić, a wiesz jak to z dzieckiem...
- Rozumiem.
- Nie mam pojęcia ile nam tam zejdzie. - westchnął - Ale postaramy się wrócić jak najszybciej.
- Spokojnie, może nawet u mnie spać. Dla mnie to sama przyjemność. Z resztą Filip raczej też nie ma nic przeciwko. - odwróciłam się w stronę brata, który spacerował z Mają za rękę i coś jej pokazywał.
- Dziękuję Ci jeszcze raz. - puścił mi oczko - Pa Maja  - pomachał dziewczynce. - Pa
- Pa.
Poczekałam aż Gawlińscy odjadą i dołączyłam do brata i dziewczynki.
- No to Majeczko, co chcesz robić ? - zapytałam
- Bawić sie w chofanego. - radośnie podbiegła do mnie.
- No dobra. To ty pierwsza się chowaj, a ja Cię poszukam.
Mała pobiegła gdzieś za mnie, a ja uśmiechnęłam się do Filipa.
- Mała Cię polubiła.
- A kto by mnie nie lubił ? - puścił mi oczko
Stwierdziłam, że już odpowiednia ilość czasu minęła do znalezienia odpowiedniej kryjówki. Odwróciłam się i od razu dostrzegłam chrześnicę Olka za małym krzaczkiem.
- Gdzie ta Majka jest. - udałam się w drugą stronę od  kryjówki.
Ciągle udawałam, że jej nie widzę i snułam się przez całe podwórko. Po kilku minutach podeszłam do niej.
- O tu jesteś. Ale dobrze się ukryłaś !
Mała bardzo się śmiała.
- A dlacego ty mas takie coś i z tym chodzisz ? - dotknęła moje kule
- To są kule. Muszę z nimi chodzić, bo mam złamaną nóżkę i nie mogę stawać na niej, bo mnie strasznie boli.
- Ojej, ale stjaszne. - malutka posmutniała i przytuliła się do mojej nogi - Ciocia, muse do kibelka.
- No to chodź. - złapałam ją za rękę i podążałyśmy do domu. Wpuściłam Maję do środka i zaprowadziłam do toalety. Pomogłam jej usiąść i przytrzymywałam ją, bo jej malutki tyłeczek wpadałby do środka.
Gawlińska bardzo niepewnie poruszała się po domu. Widać, że czuje się obco.
- Chcesz jakieś bajki ? - zapytałam jak spostrzegłam, że blondyneczka co chwilę zerka na telewizor.
- Yhym. - pokiwała zadowolona głową.
Programów dziecięcych długo nie szukałam, bo często  Filipem lubimy sobie pooglądać bajki. Akurat leciał krecik, którego bardzo uwielbiamy. Usiadłam koło Mai i zaciekawiona jak dziecko oglądałam wraz z nią. Dzisiejsze bajki są bardzo słabe. Jednym słowem są głupie. Nie to co kiedyś, np. krecik, koziołek matołek, smerfy czy nawet gumisie.
- Monia, mama dzwoniła, że trzeba pójść na zakupy. - przechodzący brat do swojego pokoju przekazał nam informacje.
- Maja, pójdziemy do sklepu i kupimy coś do jedzenia, okej ? - pogładziłam małej włosy
- A Filip z nami pójdzie ? - szepnęła mi to na ucho zawstydzona
- No nie wiem, zapytaj go.
- Nie, ty się zapytaj. Ja się wstydzę. - mała wciąż się uśmiechała
- Filip ! - krzyknęłam - Idziesz z nami ?
- Mogę pójść. - usłyszałam za moimi plecami, co spowodowało u mnie podskok ze strachu
- Chcesz żebym dostała zawału ?!
- To co, idziemy ? - zapytał
- Tak tak, chodź Majciu. - złapałam ją za rękę i udałyśmy się do przedpokoju.
- Założyć Ci buty ? - brat podszedł do Gawlińskiej
Zadowolona pokiwała głową i oparła się o ramię kucającego mężczyzny.
W drodze do sklepu Majka ciągle biegała wokół nas. Była pełna energii i we wspaniałym humorze. W sklepie pomagała nam szukać danego produktu, a jak znalazła przybijała nam piątkę. Po jakiejś godzinie zakupów za czym idzie spaceru, wróciliśmy do domu, ale od razu udaliśmy się na podwórko z tyłu domu. Filip bawił się z córką Michała w ganianego, a ja przycupnęłam sobie na tarasie, obserwując ich zabawę. Jednak chcąc uchwycić te chwile, udałam się do pokoju brata po aparat. Miałam dylemat którą wziąć, bo miał na wyposażeniu trzy lustrzanki, a ja nie wiedziałam, która będzie do tego najlepsza. Po chwili namysłu wzięłam tą co leżała po środku.
Jakoś udawało mi się uchwycić ich w ruchu.
- Mam pomysł. - zdyszany Filip przystanął na moment - A może pójdziemy do mnie i urządzimy sobie małą sesję zdjęciową ?
- Zdjęcia ? - mała natychmiast się wyprostowała - Tak ! Tak ! Tak ! - podskakiwała radośnie.
Nasza trójka udała się do pokoju brata. Usiadłyśmy wygodnie na jego łóżku i bacznie obserwowałyśmy jak przygotowuje stanowisko. Chwile później wszystko było już gotowe.
- No to najpierw Maja. - uśmiechnął się - Stań o tutaj. - wskazał jej miejsce na tle. - O super. A teraz patrz w aparat i pozuj jak chcesz.
Mała na początku nie wiedziała co ma robić i stała sztywno uśmiechając się. Jednak po kilku błyskach fleszu zaczęła się rozkręcać i wyginać swoje ciałko w różne pozy. Dużo się przy tym uśmialiśmy. Potem miałyśmy wspólne zdjęcia, nawet ja miałam swoje. Zabrałam aparat bratu i próbowałam im zrobić jak najlepsze fotografie. Będę tęskniła za jego uśmiechem. Za to będę miała ich roześmiana zdjęcie. Na końcu Majka z moją pomocą zrobiła zdjęcie Filipowi.
- Teraz pójdziemy na dwór i coś porysujemy, okej ? - bawiłam się jej loczkami.
- Dobzie. - przystała na moją propozycję
- Chodź jeszcze do mnie. - zaciągnęłam ją do mojego pokoju
Wynalazłam jakieś kartki i podałam je małej. Z szuflady wzięłam jakieś kredki i wyszłyśmy na dwór. Rozłożyłyśmy się na stole i zaczęłyśmy rysować. Bardzo pochłonęła ją ta czynność, że przez pół godziny słowem się nie odezwała. Dopiero jak przyszedł Filip z wywołanymi zdjęciami ożywiła się.
- Ja pójdę zrobić coś do jedzenia. - oznajmiłam i udałam się do kuchni.
Nie wiem dokładnie co mała lubi, więc robiłam kanapki z różnymi dodatkami. Pokroiłam również kilka owoców i wrzuciłam je do miski, tworząc sałatkę owocową.


OCZAMI OLKA

   Po udanym treningu pojechałem do domu wziąć kąpiel i przebrać się. Odświeżony wsiadłem do samochodu i pojechałem do mojej dziewczyny. Wchodząc na posesje Żurków usłyszałem śmiech dziecka za domem. Udałem się w miejsce, z którego dochodziły śmiechy. Zastałem tam Filipa i słodką blondyneczkę.
- A co ty tu robisz ? - zapytałem wesoło, podchodząc do chrześnicy
- Wujcio ! - pisnęła i wystawiła do mnie ręce
Podniosłem ją i dałem buziaka.
- To co ty tu robisz ? - byłem ciekawy jej obecnością
- No bo, tatuś i mamusia gdzieś pojechali i chcieli mnie zostafić tobie. Ale Ciebie nie było i ciocia mnie wzięła. - mówiła energicznie.
- Ach ta ciocia. - uśmiechnąłem się - A gdzie ona jest ? - popatrzyłem na Filipa i przybiliśmy sobie sztamę
- W kuchni. - obwieścił mi
- To ja idę jej pomóc. - postawiłem Maję i udałem się do kuchni.
Monika stała przy szafce i wyciągała szklanki. Podszedłem do niej po cichu i zamknąłem w objęciach.


OCZAMI MONIKI

   Wciągałam szklanki na napój, kiedy ktoś mocno przytulił mnie od tyłu.
- No w końcu. - oparłam głowę o jego tors, zamknęłam oczy i zamknięta w ramionach ukochanego, rozkoszowałam się chwilą. Czułam jak jego oddech schodzi powili do mojej szyi. Poczułam delikatne muśnięcie jego warg. Powoli odwróciłam się do niego i podniosłam brew. On tylko się uśmiechnął i złączył nasze wargi. Z delikatnych buziaków przechodziliśmy do namiętnych pocałunków. Jednak coś mi mówiło, że nie jesteśmy sami. Uchyliłam oko i za Alkiem przy wejściu do kuchni dostrzegłam Filipa. Puściłam do niego oczko i zanurzając dłoń we włosach chłopaka przyciągnęłam go mocniej do siebie. Tak mi brakowało jego czułości. Dotarło do nas chrząknięcie i oderwaliśmy się od siebie. Gawliński uśmiechnął się i odwrócił do brata.
- Mało się nie zjedliście. - zaśmiał się Filip
- No no. A właśnie, bierz kanapki. - podałam mu talerz. - A ty sałatkę i talerze - zwróciłam się do Alka
Posłusznie wzięli wyznaczone przekąski i wyszli na dwór.
Po pół godziny przyjechał już starszy z braci Gawlińskich po swoją córę. Wszyscy poszliśmy się pożegnać.
- Uważaj na siebie jak będziesz na wojnie. - przytuliła się do Filipa Majka, kiedy ten wziął ją na ręce.
Zszokowało nas to wszystkich.
- Skąd wiesz, że jestem żołnierzem ? - nie krył swojego zdziwienia brat
- Widziałam u Ciebie ubranie żołnierza. - uśmiechnęła się mała - Dziękuję za zdjęcia.
- Nie ma za co.
       


- Uważaj na siebie. - szepnęłam to bratu, tuląc się do niego na dworcu.
- Ty na siebie też.
Dałam mu buziaka i podeszłam do rodziców. Mama objęła mnie ramieniem, a ja oparłam o nią głowę. Pomachaliśmy wszyscy wsiadającemu do pociągu Filipowi. Zaraz po tym pociąg odjechał.
- Uciekam do pracy. Pa - dał mi buziaka chłopak i poleciał jak oparzony
Tato objął mnie ramieniem i powoli kroczyliśmy ku wyjściu.