środa, 8 lipca 2015

Rozdział 1

         Zegarek wskazuje 8.30 a ja już siedzę w samochodzie. No ale czego nie robi się dla kochanego braciszka... Na szczęście studia dzisiaj na 12, więc mogę z nim na spokojnie się pożegnać.
Zostawiłam auto przed jego blokiem i udałam się na schody. Wymyślił, że będzie mieszkał na drugim piętrze i teraz muszę tyle chodzić... Stanęłam przed jego drzwiami i nacisnęłam dzwonek. Po dłuższej chwili w drzwiach ukazał się zaspany Filip.
- Witaj mój kochany braciszku. - przytuliłam się do niego
- Hej mała. - ziewnął i pogłaskał mnie po plecach.
- Nie lubię jak tak do mnie mówisz. - westchnęłam
- Ale takie są fakty. - puścił mi oczko. - Masz 1,65m., Weronika 1,75., mama 1,6m., tato 1,82m., a ja 1,85m., poszłaś po mamie.
- Nie wkurzaj mnie. Ty jeszcze w piżamie ?
- Obudziłaś mnie, więc trudno bym nie był.
- Dobra idź się ubierz, a ja zrobię ci śniadanie. - westchnęłam
Rzuciłam kurtkę na krzesło i podeszłam do lodówki. Wyciągnęłam na szafki wszystkie składniki, które są potrzebne do omleta.
Zdążyłam zrobić ciasto i rozgrzać patelnię, a on jeszcze się nie ubrał. Trochę mnie to denerwowało, ale i tak go kocham. On jest kochanym, starszym bratem. Zawsze mogę liczyć na jego pomoc. Czasami w internecie są zdjęcia jak starszy brat opiekuje się młodszą siostrą. Ja właśnie takiego mam. Chciał nawet, żebym z nim mieszkała w jego mieszkaniu, lecz ja nie chciałam się narzucać. Pamiętam te czasy, jak Weronika się urodziła. Byłam bardzo zazdrosna o Filipa, bo przecież to MÓJ starszy brat. Jednak z biegiem czasu zrozumiałam, że nie jestem sama i muszę się nim dzielić. Jakoś jak miałam 10 lat, musieliśmy się z bratem zajmować Weroniką. W tedy bardzo na niego się obraziłam. Z resztą nie tylko na niego, bo na rodziców i na siostrę też. Wszystko to spowodował fakt, że w ogóle nie było czasu dla mnie i Filipa. Tylko Weronika, Weronika i Weronika. Pamiętam jak po 2 tygodniach tej "spiny" przyszedł do mnie do pokoju, kiedy ja płakałam. Jeśli myślicie, że mnie pocieszał to jesteście w błędzie. Myślisz, że jesteś sama ?! Że ja tylko jestem dla ciebie ?! Ogarnij się ! Jeżeli dalej tak będziesz się zachowywać, to nie licz na to, że będę dla ciebie miły. Weronika potrzebuje miłości, a nie walki. Czyli wolisz ją ode mnie ? Tak. Te słowa naprawdę mnie zabolały. Często sobie je przypominam i w tedy ogarnia mnie smutek, czuję się jak odrzutek. Bo przecież najmłodszy zawsze ma najlepiej u rodziców, a Filip to jedyny syn.
- Monika, co się stało ? - podszedł do mnie brat
- Nic. - szepnęłam
Nigdy go nie zapytałam o to, czy to była prawda. Bałam się, że tak. Ale i tak się tak czułam, w końcu to powiedział.
- No przecież widzę, że jednak coś musi być. Mi możesz powiedzieć wszystko. Ja wysłucham.
- Naprawdę ?
- A czy kiedyś było inaczej ? - objął mnie ramieniem. - A teraz mów.
Chwila zawahania. Zapytać go, czy nie zapytać ? A jak to tylko pogorszy sprawę ? Jak się na mnie zezłości ? Już w tedy w ogóle będę przybita. No ale cóż... raz się żyje. Wzięłam głęboki wdech i wydusiłam z siebie:
- Naprawdę wolisz Weronikę ode mnie ?
Zdziwienie szybko zagościło na jego twarzy.
- Ale skąd taki pomysł ?
- Filip, ja do tej pory pamiętam to, jak wydarłeś się na mnie, że jestem egoistką i że wolisz Weronikę. Wiesz jak te słowa cholernie mnie zabolały ?! I nadal bolą. Zawsze jak wracają te wspomnienia, chce mi się płakać. Jak widać tym razem nie wytrzymałam. - szlochałam
- Monika... - westchnął - To było jakieś 14 lat temu, a ty to wciąż rozpamiętujesz ?
- Czyli jednak to prawda... - odsunęłam się od niego.
- Nie ! To jest gówno prawda. Nie widzisz, że większość czasu spędzam z tobą ?! Nie zauważyłaś, że o tobie wiem prawie wszystko, a o niej prawie nic ? Oczywiście, kocham was obie i to bardzo mocno. Jesteście moimi siostrami, młodszymi siostrami. Moje kochane oczka w głowie. Ale nie widzisz tego, że Weronika jest inna niż ty ? Ty jesteś taka rodzinna, mimo twojej starości przytulasz się do starszego brata, większość czasu spędzasz z rodziną. A ona ? Ona gania z przyjaciółkami i chłopakami. W miejscu publicznym nie przytuli się do mnie, a co dopiero do rodziców, bo siara przecież. Ona woli towarzystwo znajomych. Owszem, dobrze się dogadujemy, ale jednak większą więź mam z tobą...
Po tych słowach byłam wkurzona na siebie. Jak ja mogłam go oskarżyć o coś takiego ? Jak jak mogłam to powiedzieć do mojego pierwszego przyjaciela ? Te wyrzuty spowodowały kolejną falę płaczu.
- Filip, przepraszam Cię. Przepraszam, że zwątpiłam w ciebie. Przepraszam za to pytanie. Jak ja w ogóle mogłam o to zapytać. Przepraszam. - wytarłam łzy. - Ja już lepiej sobie pójdę.
- O nie, nie, nie kochana, zostajesz tutaj. - złapał mnie za rękę. - Mam do odjazdu jeszcze 2 godziny i ten czas spędzę z moją kochaną siostrą. - zamknął mnie w swoich ramionach. - Co ty na to, żeby razem pojechać na wakacje ? Tylko ty i ja ? Załatwię wolne w lipcu.
- No nie wiem... Rodzice będą się pluć, że nie bierzemy Weroniki.
- E tam, ona pewnie pojedzie gdzieś z przyjaciółmi.
- Zobaczmy. - uśmiechnęłam się
           Wszystko co dobre, kiedyś się kończy... Bardzo szybko zleciał mi ten wspólny czas. Staliśmy pod jego samochodem i się żegnaliśmy.
- Będę tęskniła. - przytuliłam się do niego.
- Ja też. Ale Poznań to nie koniec świata. - zaśmiał się - Będę dzwonił codziennie. Trzymaj się. - pocałował mnie w czoło i wsiadł do auta.
Pomachał mu na pożegnanie i wsiadłam do swojego pojazdu. Na szczęście ulice Łodzi nie były zatłoczone i spokojnie dojechałam pod budynek mojej szkoły. Zadowolona wbiegłam po schodkach i weszłam do budynku. Podeszłam pod salę w której mam mieć pierwsze zajęcia. Do rozpoczęcia zostało 20 minut, więc wyciągnęłam telefon i wybrałam numer mojego chłopaka. Po kilku sygnałach usłyszałam jego głos.
- Hallo.
- No hej Dawidku. Co tam u ciebie ?
- A dobrze. Wiesz co, nie mogę teraz rozmawiać. Cześć.- rozłączył się
Co to do cholery miało być ?! Prawda, jest czasami chamski, ale coś takiego jeszcze mi się nie zdarzyło. Może po prostu ma zły dzień... Coś w pracy się stało i nie ma humoru. Pewnie tak... Później do niego zadzwonię. Wyciągnęłam zeszyt i zaczęłam sobie powtarzać.
          Leżałam na łóżku i zaczęłam pisać sms do brata: Miałeś dzwo i w tym samym czasie na ekranie wyświetliło się jego zdjęcie i rozbrzmiał się mój dzwonek. Przeciągnęłam zieloną słuchawkę i telefon przyłożyłam do ucha.
- Wygonie leży się na łóżku ? - zaśmiał się
- Tak, a skąd ty wiesz ?
- Kochana, znam twój grafik lepiej niż ty.
- No no. - zaczęłam się śmiać. - Dobra, lepiej opowiadaj co tam u ciebie. Jak droga ?
- A spoko. Jakoś dojechałem i właśnie obczjałem mój pokój. Jest nawet całkiem fajny. Wyślę ci potem fotki na fb. Jak było na studiach.
- Dobrze, dobrze.
- No to dobrze. - wyczułam przez telefon, że się uśmiecha. - Wiesz co Monia... Muszę kończyć, bo mam spotkanie. Jeszcze później popiszemy na fejsie. Buziaki, pa pa.
- No buziaczki i powodzenia. - cmoknęłam do słuchawki.
- Dziękuję, pa. - rozłączył się.
Znudzona poszłam przed telewizor. Zastałam tam tatę. Usiadłam koło niego na kanapie.
- Co tam ? - zapytał
- A właśnie dzwonił Filip. Mówił, że fajny pokój i że zaraz ma spotkanie.
- To dobrze. Ale dlaczego on zawsze dzwoni do ciebie a nie do nas ?
- Oj nie zawsze. - uśmiechnęłam się - Gdzie Weronika ?
- Nie wiem, wyszła gdzieś bez mówienia. - westchnął - Przynajmniej chociaż ty zostajesz ze staruszkami.
- Oj tato, Filip też często przesiaduje. Dłużej czasu spędza u nas niż w swoim mieszkaniu. - zaśmiałam się
- Fakt. - zaśmiał się.
- A co wam tu tak śmieszno ? - do pokoju weszła mama
- A nic takiego. - rzekł tato. - Filip dzwonił do Mońki.
- I co mówił ?
- Że pokój fajny i że ma spotkanie. Później ma pisać.
- Nie myślałaś o wakacjach z Filipem ? - zapytała rodzicielka
- Nieee, przecież jeszcze jest Weronika. - oznajmiłam
- Przestań... Należy wam się wspólny czas. Monika już o was nie myśli. Myśli tylko o tym jak gdzieś się wyrwać ze znajomymi. Oczywiście kocha was, ale woli towarzystwo przyjaciół...
- Mamo nie mów tak... Ona. - i moją wypowiedź przerwał dźwięk  mojego dzwonka telefonu. - przepraszam- wstałam i wyszłam z salonu.
- Cześć Monia, masz jutro czas o 16 ? - usłyszałam Dawida
- Hej. Tak, a co ?
- Spotkamy się na rynku, w naszej knajpce ?
- Jasne.
- To jesteśmy umówieni. Pa. - rozłączył się.
Ciekawe co jest powodem tego spotkania. A może chce się oświadczyć ? To by było wspaniałe. To jest nasze ulubione miejsce, co może być prawdą. Ale jestem szczęśliwa. Mój ukochany mężczyzna przypieczętuje naszą miłość !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz