OCZAMI OLKA
Przez całą noc miałem tylko jeden sen. Byłem w nim z Moniką na jakiejś plaży. Dziewczyna ciągle była uśmiechnięta, a w jej oczach ciągle widziałem miłość. Zasypywałem ją różami, całusami oraz miłymi słówkami. Jednak przyszedł taki moment, że przestałem ją uszczęśliwiać i siedziałem tylko wpatrując się w fale morskie. Ona wstała bardzo smutna i odeszła. Ale w jej oczach dalej widziałem jej miłość. Zostałem sam, pogrążony w smutku. Wszystko dookoła stało się szare, chłodne. Poczułem jak ten świat mnie pochłania. Kiedy zorientowałem się, że to dzięki niej świat jest piękny było już za późno.
Zacząłem się przebudzać. Byłem lekko wstrząśnięty tym snem. Dopiero teraz zrozumiałem, że tak jest naprawdę. Jeśli nie będę o nią dbał, to odejdzie i unieszczęśliwi mój świat. Poczułem jak w moje nogi są wplątane malutkie, chude stópki. Powoli podniosłem prawą powiekę i uśmiechnąłem się. Ujrzałem śpiącą koło mnie Monikę. To był najpiękniejszy widok na świecie. Z wygodnego łóżka przeniosła się na twardą podłogę. No kocham ją, no. Położyłem dłoń na jej policzku i delikatnie jeździłem kciukiem. Jej powieki lekko drgnęły i po chwili otworzyła oczy. Posłałem jej szeroki uśmiech i odpowiedziała mi tym samym.
- Dzień dobry kochanie. - szepnąłem
- Dzień dobry. - cała była rozpromieniona
Złączyłem nasze wargi w namiętnym pocałunku. Czułem się cudownie.
- Mówiłem Ci, że cię kocham ? - wpatrywałem się w nią
- Hmmm... - mruknęła - Może, coś tam kiedyś. - zachichotała
- Kocham cię. - obwieściłem
- Ja ciebie też. - objęła moją szyję i wtuliła się we mnie.
Chciałem, żeby tak było zawsze. Miałem ją przy sobie i nie chciałem jej stracić.
- A ty co tu robisz ? - zapytałem mrucząc jej do ucha.
- Chciałam się do ciebie przytulić i być przy tobie.
- Mogłaś mnie zawołać, to bym przyszedł. - gładziłem ją po plecach
- Nie chciałam cię budzić.
- Jesteś cudowna. - przycisnąłem usta do jej czubka głowy.
- Która godzina ? - zapytała
Podniosłem wzrok i odnalazłem na ścianie zegarek.
- 5.10. - westchnąłem - Idziemy dalej spać ?
- No można. - uśmiechnęła się
Zacząłem powoli się podnosić.
- A ty gdzie ? - patrzyła na mnie z podłogi
- Do łóżka. - zaśmiałem się i schyliłem
Oplotła moją szyję i podniosłem ją. Niosłem w ramionach najukochańszą kobietę mojego życia. Delikatnie położyłem ją na łóżku. Widziałem blask w jej pięknych oczach, które się we mnie wpatrywały.
- Co ? - zapytałem z uśmiechem
- Masz mega ciało. Jesteś taki sexi. - lustrowała moją sylwetkę. - Mogę ci zrobić zdjęcie ? Bo tak w samych bokserkach jesteś boski. Ustawiłabym je sobie na tapetę. - przygryzła dolną wargę.
- Może jednak nie. - zbliżyłem się do niej i zacząłem namiętnie całować.
Nie mogłem się powstrzymać i wsunąłem dłoń pod jej podkoszulek. Czułem pod sobą drobne ciało mojej ukochanej. Monika przesuwała dłoń w stronę bokserek. Chciała je zsunąć ze mnie, ale w ostatniej chwili się rozmyśliła.
- Przepraszam. - szepnęła i opuściła głowę.
Delikatnie przyłożyłem usta do jej.
- To ja przepraszam. - westchnąłem
Przypomniałem sobie, że jedną rękę dalej mam pod jej koszulką. Zrobiło mi się bardzo głupio. Na mojej twarzy pojawiły się czerwone wypieki i wysunąłem ją delikatnie. Położyłem się obok i bałem się spojrzeć jej w oczy.
- Ktoś tu się zawstydził. - wesoły chichot rozległ się w pokoju - Kotku, to było miłe.
Przytuliła się do mnie.
- Oluś, kocham cię.
- Ja ciebie też. - objąłem ją
Delikatnie jeździłem dłonią po jej plecach. Po krótkiej chwili zasnęła. Ja jednak nie mogłem spać. Ciągle dobijała mnie śmierć babci. Bardzo bym chciał, aby nadal była przy mnie. Nie chcę zawracać tym głowy Monice. Muszę pokazywać jej, że jestem twardy i już się pozbierałem. Chciałbym, żeby tak było. Nawet nie zdążyłem się z nią pożegnać.
Po godzinnych rozmyślaniach postanowiłem pobiegać. Musiałem się odstresować i to porządnie. Lubię jak mam na sobie dresy, nic mnie wtedy nie krępuje, obciska. Z nałożonym kapturem na głowie biegłem chodnikami Łodzi. Poranek był ponury, słońce za chmurami. Nie dodawało to zbytnio pozytywnej energii. Na chodnikach plątali się szarzy ludzie. Totalnie wyssane z nich życie, zero uśmiechu, jakby szli na skazanie. Młodzież z zaspanymi oczami stała na przystanku czekając na autobus do szkoły. Współczuję im. Wstawać tak wcześnie. No ale cóż, każdy musi to przeżyć. Przystanąłem przy jednym z przystanków, żeby rozciągnąć mięśnie. Oparłem nogę o murek i delikatnie przenosiłem na nią ciężar ciała. Przeniosłem wzrok na czekającą młodzież i zatrzymałem się na jednej z dziewczyn. Wyróżniała się z tłumu tym, że była wesoła. Dostrzegła, że przyglądam się jej i posłała mi piękny uśmiech. Odwzajemniłem gest. Było to bardzo miłe. Na odchodne pomachałem jej, a ona zrobiła to samo. Z poprawionym humorem podbiegłem do sklepu i zrobiłem zakupy na śniadanie. Akurat były świeże bułeczki. Wziąłem jeszcze do tego ser biały, szczypiorek i rzodkiewkę. Do picia kupiłem nektar pomarańczowy i zadowolony opuściłem sklep. Koło mojego bloku przemiła pani właśnie otwierała swoją kwiaciarnię.
- Dzień dobry. - przywitałem się z uśmiechem
- A dzień dobry. - uśmiechnęła się
- Ma pani jakieś ładne tulipany ?
- Właśnie przywieźli mi świeżą dostawę. - pokazała na wiadra pełne kwiatów - Dla dziewczyny ?
- Tak, tak. To poproszę najpiękniejszego.
- Ymm, to może ten ? - wyciągnęła różowego tulipana
- Śliczny. - uśmiechnąłem się - To ile płacę ?
- Nic, na mój koszt.
- Nie, no, ile płacę.
- Naprawdę nic. Zapłacił mi pan swoim szczerym uśmiechem. - obwieściła
- Dziękuję bardzo. A czy mogłaby Pan zrobić bukiet z tulipanów, gdzieś tak na 15 ?
- Oczywiście. Tylko powiedzieć z których.
- Tu zostawiam pani pole do popisu. Dziękuję bardzo jeszcze raz. Do zobaczenia. - zadowolony opuściłem kwiaciarnię i wróciłem do domu.
Zostawiłem zakupy w kuchni, kwiatka wsadziłem do flakonika i poszedłem pod prysznic. Trzeba odświeżyć się po prawie dwugodzinnym wysiłku.
Przed dziewiątą wziąłem się za szykowanie śniadania. Rozkroiłem bułki i nałożyłem na nie ser biały,a na wierzchu pokrojony szczypiorek i rzodkiewkę. Przelałem sok do dzbanka i wszystko to dałem na tacę, a do tego postawiłem koło tego flakonik z tulipanem. Wziąłem tacę i zaniosłem ją do sypialni. Monika właśnie się przeciągała.
- Pora na śniadanko. - uśmiechnąłem się
Na jej twarzy malowało się zadowolenie. Położyłem tacę na jej kolana i usiadłem obok. W oczach mojej Mońki dostrzegłem łzy.
- Coś nie tak ? - zapytałem zaniepokojony
- Nie, nie. To ze wzruszenia. - popatrzyła na mnie uradowana - Kocham cię.
Objęła moją szyję i złączyła nasze wargi. Taki widok jest najwspanialszy.
- Smacznego. - położyłem się
- A ty co ? Nie będziesz jadł ? - zanurzyła palce w moich włosach
- To dla ciebie. - mruknąłem z twarzą schowaną w poduszkach.
- Sama tego nie zjem. - jęknęła - Musisz mi pomóc.
Powoli się podniosłem i usiadłem przy jej boku.
Śniadanie zjedliśmy z wielką radością.
OCZAMI MONIKI
Poszłam do łazienki, żeby się ubrać. Z trudnością wsunęłam na siebie spodnie. Noga dawała mi się we znaki. Kiedy byłam bez biustonosza, do pomieszczenia wszedł Olek.
- Oł przepraszam. - zdezorientowany wydusił z siebie, kiedy mnie zobaczył.
Jakoś za specjalnie mnie to nie ruszyło lekko się uśmiechnęłam i sięgnęłam po biustonosz. Chłopak dalej stał i przygaszony wpatrywał się we mnie.
- Co ? - zapytałam zapinając biustonosz
- Nic. - szepnął i wyślizgnął się z łazienki
Wzruszyłam ramionami i założyłam koszulkę.
- Już wolne - krzyknęłam wychodząc
Postać mojego chłopaka wyłoniła się z salonu.
- Jesteś piękna. - pocałował mnie w czoło i poszedł do łazienki.
Wzięło mnie na Snapa. Odpaliłam aplikację i zaczęłam nagrywać.
- Zobaczymy co Oluś ma w szafkach. - otworzyłam drzwiczki. I tak wyglądał mój pierwszy snap - O lustrzaneczka się tu ukryła. - wyciągnęłam aparat i dodałam nagranie. A teraz zrobimy selfie, bo jeszcze nie ma na niej moich zdjęć. - kolejne nagranie wysłane, a na lustrzance było coraz więcej moich zdjęć. - Aluś nie zobaczy co robię z jego aparatem, bo jego telefonik leży tutaj.- zaśmiałam się - A poza tym on nie ogląda moich snapów.
Usłyszałam jak szumi woda w toalecie, wiec szybko schowałam lustrzankę. Usiadłam na kanapie jakby nigdy nic i zaczęłam nagrywać jak wchodzi.
- Co już kombinujesz ? - uśmiechnął się - Ej, nie nagrywaj mnie! - zasłaniał się ręką
Dodałam to nagranie i zaczęłam nowe.
- No Monika. - jęczał i usiadł plecami do mnie.
OCZAMI OLKA
Troszkę mnie to zdenerwowało i siedziałem do niej tyłem. Nagle przed moją twarzą pojawił się telefon.
- Selfie. - wesoło oznajmiła
Zobaczyłem w komórce jej roześmianą twarz. Nie chciałem sprawiać jej smutku, więc uśmiechnąłem się. Zrobiła nam zdjęcie i z ekscytacją dodała je do historii.
- Skąd ty masz ponad 100 wyświetleń ? - zapytałem widząc ilość wyświetleń.
- Filip na Insta dodaje swoje zdjęcia i na niektórych jestem. A że ma dużo obserwatorów, to niektórzy dodają nas na Snapie. - uśmiechnęłam się - A ty ile masz ?
- Też coś około tego. - zaśmiałem się - Kocham cię. - pocałowałem ją w policzek
- Zróbmy takiego snapa - ożywiła się - Ale twoim.
Wzięła mój telefon i uruchomiła aplikację. Przytknąłem usta do jej policzka i czekałem, aż to uchwyci.
- Super. - szepnęła po chwili i popatrzyłem na rezultaty.
Podobało mi się. Puściliśmy je w świat. Wziąłem mój telefon i zacząłem przeglądać Snapy. Dostrzegłem, że moja dziewczyna jakieś dodała. Zacząłem je przeglądać.
- Olek, co robisz ? - zapytała radośnie dziewczyna nagrywając mnie.
- Oglądam twoje Snapy. - uśmiechnąłem się i popatrzyłem w jej stronę - Ej ! Moja lustrzanka.
Zaczęła się śmiać. Bardzo kocham ją w takim stanie. Naprawdę, to jest najpiękniejszy widok na świecie. Będę robił wszystko, żeby widzieć ją w takim stanie. Położyłem się wygonie na kanapie, kładąc głowę na jej kolanach.
- Kotek, a może jednak pójdziemy na pogrzeb. - głaskała mnie po głowie
- Monika, proszę. - jęknął
- No dobra, dobra.- westchnęła i złączyła nasze wargi
Spędziliśmy tak kilka godzin. Rozmawialiśmy ze sobą szczerze na różne tematy. Nawet nie wiedzieliśmy, że tak się zagadaliśmy.
- To może się przejdziemy ? - zaproponowałem
- A chętnie. - uśmiechnęła się
- Czekaj. - gwałtownie się podniosłem i pobiegłem po jej buty
Podszedłem do niej i założyłem je jej.
- Ale ty słodki jesteś. - pocałowała mnie w czoło.
Spacerowaliśmy po parku nieopodal osiedla. Dalej było tak ponuro, ale nie wpływało to na nasz dobry humor. Pod koniec naszego spaceru podeszliśmy do kwiaciarni. Sprzedawczyni podała mi piękny bukiet, a ja zapłaciłem. Wręczyłem go mojej ukochanej.
- Jaki śliczny. - przytknęła sobie do nosa.
- Dla ślicznej kobiety, śliczny bukiet. - dałem jej buziaka.
Po obiedzie przeglądałem Facebooka. Wszedłem na spotted Łódź, bo czasami idzie tam się popłakać ze śmiechu. Czytałem na głos wszystkie posty. Pozdrawiam chłopaka, który biegał dzisiaj rano około 6.40 i zatrzymał się na rozciąganie koło przystanku. Patrzyłeś się na mnie i odwzajemniłeś uśmiech. Jak odbiegałeś to pomachałeś do mnie. To było bardzo miłe :) To przecież było o mnie. Uśmiechnąłem się do telefonu.
- To o mnie. - oznajmiłem
- Ej, mam być zazdrosna ? - patrzyła na mnie
- Nieeee.
Również pozdrawiam ;) dodałem komentarz. Nagle rozbrzmiał się dzwonek do drzwi. Poszedłem je otworzyć. Oczom ukazała się moja sąsiadka wraz z jej córką (moją byłą).
- Dzień dobry. - przywitała się - My na comiesięczną herbatkę sąsiedzką.- przywitała się
- Dzień dobry. - byłem trochę zmieszany - A no tak, to dzisiaj. Zapraszam.
Obie weszły do środka i pokierowałem je do salonu. Monika na ich widok gwałtownie się wyprostowała.
- Dzień dobry. - wydukała
Kobiety przywitały się z nią. Wytłumaczyłem jej w jakim celu tu są i poszedłem przygotować herbatę.
OCZAMI MONIKI
Czułam się niezręcznie w ich obecności. Wiem, że to była mojego Olka. Opowiadali o problemach w bloku i jak je rozwiązać i czułam się beznadziejnie, bo byłam niewtajemniczona. Widziałam, jak Nadia (ex) rozgląda się po salonie. Zatrzymała się na zdjęciu, gdzie Filip ujął nasz pierwszy pocałunek. Chyba ją zabolało. Mój telefon zaczął dzwonić. Wyświetlił się nieznajomy numer.
- Halo. - odebrałam niepewnie
- Hej siostra. - usłyszałam wesoły głos brata
- Filip ! - pisnęłam rozradowana - Co tam u ciebie ?
- A dobrze, dobrze. - zaśmiał się - Dają nam trochę popalić, ale spoko. A co tam u ciebie ?
- Spoczko. Właśnie jestem u Olka.
- Pozdrów go. - polecił
- Masz pozdrowienia. - popatrzyłam na Gawlińskiego
- Dzięki i pozdrów też.- puścił mi oczko
Rozmawialiśmy bardzo krótko, bo w wojsku mają ograniczony czas na rozmowy telefoniczne. Ale dobre i to. Bardzo stęskniłam się za Filipem i brakuje mi go.
Nagle rozległ się dzwonek i Olek wydarł jak oparzony. Usłyszałam wesołe głosy rodziców chłopaka. Wychyliłam się zza futrynę, aby upewnić się, że to na pewno oni.
- Monika ! - uradował się Pan Mariusz i pospiesznie podszedł do mnie.
Wziął mnie w swoje ramiona i pocałował w czoło.
- Co tam u ciebie ? - wypytywał
- A dobrze, dobrze. - uśmiechnęłam się
- Olek jest grzeczny?
- Oj bardzo. Taki słodki. Widać, kto jest jego tatą.
- Jaki lizus. - podszedł do nas chłopak
- O dzień dobry. - zwrócił się starszy Gawliński do kobiet siedzących na kanapie.
Teraz widziałam jak one czują się głupio w naszej obecności. Ciągle siedziałam wtulona w mojego ukochanego. Zastanawiało mnie, dlaczego one jeszcze nie pójdą do domu. Ta młoda już mnie wkurzała. Ciągle gapiła się na mojego partnera. Miałam ochotę jej wygarnąć, ale nie potrzebna mi żadna afera. Teściu ciągle wypominał jaką jestem dobrą synową i mnie chwalił. Cieszyło mnie to. Bardzo lubiłam rodziców Alka, bardzo mili ludzie i bardzo dobrze mnie traktują. Chyba polubili mnie. Jednak nawiązali wspólny temat z sąsiadką i rozgadali się. Czyli długo jeszcze tu pobędą. I kolejny raz usłyszeliśmy dzwonek. Zdziwiony gospodarz domu poszedł otworzyć. Po chwili wrócił do pokoju.
- Monika, ktoś do ciebie. - za nim wyłonili się moi rodzice.
- Mieliśmy po ciebie przyjechać. - zaczęła mama
- Już ? - patrzyłam na nich zasmucona.
- A może zostaniecie ? - zaproponował chłopak
- Nie, nie będziemy przeszkadzać. - marudziła mama
- Mamo no. - jęknęłam
- No dobra, na chwilę. - westchnęła i zajęli miejsca.
Ta chwilka przedłużyła się do godziny, która i tak zleciała szybko.
- To my będziemy się zbierać. - wstał tato - Jutro wyjeżdżamy w delegację i trzeba się wyspać.
Smutna popatrzyłam na Olka. Pogłaskał mnie po plecach i uśmiechnął się.
- A może zostaniesz u mnie ? - złapał mnie za dłoń, kiedy szłam do przedpokoju.
- Nie obraź się kochanie, ale wrócę do domu.
- Spoko. - uśmiechnął się. - Uważaj na siebie.
Położył dłoń na moim policzku i czule pocałował.
- Kocham cię. - szepnął
- Ja ciebie też.
- Kwiaty. - podał mi bukiet.
- Widzisz, już o nich zapomniałam. - uśmiechnęłam się. - Pa.
- Pa. Uważaj na siebie. Kocham cię i w ogóle.
Super słodko:D Czasami miło jest coś takiego przeczytać i to jest właśnie ta chwila. Podoba mi się styl w jakim to napisałaś. Spodobała mi się akcja z uśmiechem, tak rzadko się uśmiechamy bez powodu... Czekam na dalszą część, mam nadzieję, że z happy endem.
OdpowiedzUsuń