piątek, 28 października 2016

Rozdział 37

     Leżałam z nadzieją, że będzie mi dane zasnąć ponownie. Jednak wpadające przez szparkę między zasłonami słońce, dawało znać, że już nie pora na spanie. Dookoła panowała idealna cisza. Jedyne co docierało do moich uszu, to miarowy oddech mojego ukochanego. Skrawek mojego uda wydostał się z pod kołdry i przeszywał go teraz chłód. Przekręciłam się w stronę Alka i szczelnie zakryłam kołdrą swoje ciało. Był prawie cały odkryty. Dodatkowo koszulka podwinęła mu się na brzuchu i odsłaniała jego opaloną skórę, która chroniła jego kaloryferek. Moje palce powędrowały na gołe miejsce i delikatnie po nim jeździły. Jego długa ręka opadła na moje plecy i zatopił swoją twarz w moje włosy.
- Hej.- szepnął rozkosznie
- Hej. - pocałowałam jego szyję
- Dlaczego moje skarby już nie śpią ? - delikatnie przejechał po moim brzuchu, co wywołało u mnie gęsią skórkę.
- Wstałam przed chwilą. - splotłam nasze nogi
- A jak tam Andrzejek ?
- Jaki Andrzejek ? - zaśmiałam się - Nawet nie myśl, że się na to zgodzę. A poza tym nie wiadomo, czy to będzie chłopczyk.
- No dobra. - pochylił się nade mną. - Ale jak będzie chłopczyk, to jakie chcesz dla niego imię ?
Zmieszało mnie to pytanie totalnie. Nie byłam jeszcze gotowa na tą rozmowę. Nie chcę, żeby Alek miał z tym jakiś problem.
- A ty jakie chcesz ? - starałam się zmienić role
- Najpierw ty. - ciągle się uśmiechał
Nie mogłam popatrzeć się w jego oczy. Czułam się tak jakoś okropnie.
- Monika, przecież się nie obrażę. - westchnął
Wzięłam głęboki oddech i mocno zacisnęłam powieki.
- Kuba. - szybko powiedziałam i czekałam na odpowiedź.
- Kuba. - powtórzył i nastała cisza.
- Alek, ja nie chcę, żeby to było dla ciebie jakieś
- Spoko kochanie. - z jego twarzy nie schodził uśmiech
- Ja po prostu... No nie wiem. Może jednak jakieś inne imię? Może Maciek ? - nerwowo gadałam jak najęta
- Ale mi się podoba. Będzie Kuba.
Zrobiłam wielkie oczy i zaplotłam ręce na jego szyi.
- Kocham Cię Gawliński. - namiętnie go pocałowałam - Kocham Cię tak bardzo.
Jego oczy patrzyły na mnie z wielką miłością. Rozpromieniony powoli zbliżał się do mojej twarzy. Zamknęłam oczy i po chwili poczułam jego oddech na moich ustach. Zaraz po tym w miejsce oddechu pojawiło się ciepło. Ciepło jego miękkich, słodkich warg. Delikatnie muskał moje wargi. Zanurzyłam dłoń w jego włosach i modliłam się, żeby tak chwila wiecznie trwała.
- Już 20 po 10. - wpatrywał się w moje oczy. - Trzeba się zbierać na nagrania.
- Chyba musisz pomóc mi wstać, bo sama nie dam rady. - wyciągnęłam do niego ręce.
Jego dłonie wsunęły się pod moje pachy i wyciągnął mnie z łóżka. Zaczepiłam się nogami o jego biodra i objęłam jego szyję. Posyłał mi najpiękniejszy swój uśmiech.
-Aluś...
- Mhm ?
- Kocham twój uśmiech. -oznajmiłam
- Też go lubię. - zaśmiał się
 - Zróbmy takiego snapa. - ożywiłam się -Podaj mi telefon.
Posłusznie wykonał polecenie, a ja włączyłam aplikację. Nastawiłam na przednią kamerkę i wyciągnęłam rękę przed nami.
- Uśmiechnij się, proszę. - dałam mu buziaka
Idealnie widać, że trzyma mnie na rękach. Jeszcze nigdy tak ładnie nie wyszłam na zdjęciu. Zakochałam się w tej fotografii. Nasze roześmiane twarze.
- Idę się ubrać. - zmierzwiłam jego czuprynę i opadłam na ziemię.
             Nagrania robiliśmy na jakiejś łące i w lesie. Chodziliśmy, wygłupialiśmy się. Myślę, że to będą wspaniałe fotografie, jak i materiały filmowe. Najpierw byliśmy ubrani w ślubne stroje, a później normalnie, na luzie. Oczywiście to wszystko będzie pomieszane. Wspaniale współpracowało się kamerzystą i fotografem. Młodzi, na luzie ludzie, co chwilę z czegoś żartowali.
Na końcu przenieśliśmy się do kliniki, tam gdzie pracuje Alek. Zarzucił na siebie kitel, a ja przebrałam się w strój ratownika medycznego. Nagraliśmy kilka śmiesznych scenek. Byłam z nich bardzo zadowolona.
        Wyrobiliśmy się na czas, bo do hotelu przyjechaliśmy o 13.55, a poprawiny zaczynały się na 14. Szybko wyciągnęłam moją zieloną sukienkę i wsunęłam ją na siebie. Jednak zamek zatrzymał mi się w połowie drogi i ani drgnął.
- Pomogę. - podszedł do mnie Gawliński
Po chwili szarpaniny poradził sobie z zadaniem. Delikatnie zebrał moje włosy na jedną stronę i przerzucił mi je przez ramię. Jego wargi delikatnie dotknęły mojej szyi.
- Jesteś piękna. - szepnął i przytulił mnie od tyłu.
- A ty przystojny. - odwróciłam się do niego i mocno przytuliłam. - Trzeba iść.
- Najchętniej zostałbym z Tobą w łóżku. - objął mnie ramieniem. - No ale mus to mus.
- Nie marudź. - zaśmiałam się i pociągnęłam go za sobą do drzwi. - Mamy przed sobą całe życie.
- No dokładnie 8 miesięcy. - zaśmiał się - Bo później to tylko wrzaski, piski, wychowanie.- zaczął wyliczać
- Co doktorku, wymiękasz ? - podniosłam brew
- Nie. Po prostu chcę Ci powiedzieć, że strasznie Cię kocham. - splótł nasze dłonie i weszliśmy na salę, gdzie było już większość gości.
Uśmiechaliśmy się szeroko do każdego.
- Są i oni. - usłyszeliśmy roznoszący się  głos DJ'a po całej sali.
Wszyscy zaczęli bić brawo. Mi jedynie zależało tylko na jednej osobie. Przeczesywałam dokładnie całą sale, ale nigdzie go nie widziałam.
- Co jest ? - szepnął Olek
- Nie widzę Filipa.
- Spokojnie, na pewno nie wyjechał. Dałby znać.
- Bu. - ktoś krzyknął mi do ucha łapiąc mnie za boki
Westchnęłam tylko i odwróciłam się do napastnika.
- Filip ! - pisnęłam i rzuciłam mu się na szyję.
- Moja mała, śliczna siostrzyczka. - przytulił mnie - Jak tam po pierwszej nocce z mężem ?
- Spokojnie. - zaśmiałam się - A poza tym, ciekawość to pierwszy stopień do piekła.
- Mhm, dlatego już tam wylądowałem. - westchnął
- Wojsko ? - Było mi go bardzo szkoda.
- No moje dzieci ! - podbiegła do nas mama Agata - Jak się czujecie ? - przytuliła mnie
- Dobrze. - uśmiechnęłam się - Ślicznie Pani wygląda. Przepraszam, mama.
- Oj Moniczko, ty ładniej, o wiele.
          Usiedliśmy w końcu przy stole. Zjedliśmy pyszny obiad, a później zaczęła się imprezka. Poszliśmy pierwsi na parkiet, żeby pokazać ludziom jak się bawi. Alek nas nie oszczędzał i wywijał mną na każdą stronę.
Wyszłam na dwór, mój mózg potrzebował świeżego powietrza. Na huśtawce siedział mój braciszek pogrążony w rozmyślaniu. Uśmiechnięta podeszłam do niego i przycupnęłam koło niego.
- Jak ja za tobą tęskniłam. - szepnęłam i przytuliłam się do niego
- Ja za tobą też. - dał mi buziaka w głowę.
- Opowiadaj jak tam.
- Jakby to powiedzieć... Jest całkiem inaczej jakby się wydawało. Lubię tam być, ale czasami mam dosyć. Są takie chwile, że mam wrażenie, jakby moja psychika miała zaraz pęknąć. Mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę i wrócić do domu. Ale wtedy przypominam sobie o tobie. O mojej dzielnej, małej siostrzyce, która się nie poddała i wywalczyła swoje szczęście. No i wtedy myślę, że nie mogę być gorszy, bo ja facet jestem, nie baba, no i jakoś z tego wychodzę.
- A masz tam kogoś do pogadania, pomocy ? - na prawdę bardzo się o niego martwiłam, chcę żeby wiedział, że u mnie zawsze może szukać pomocy.
- Tak, tak. - uśmiechnął się - Jest kapelan. Fajny gościu. Ale... - zawiesił się na chwilę. - Nie umiem z nim normalnie rozmawiać.
Ławkę obok nas zajął Kuba. Był jakiś zamyślony.
- Hmmm, a może spróbuj z psychologiem ?
- Nie.
- Ale Filip ty nie możesz...
- Monika przestań. To nie jest takie proste - podniósł głos. - To nie jest takie wspaniałe życie jak tu. Ja się boję. Rozumiesz ? Ja się boję ! Boję się, że będę musiał strzelić do człowieka. - stopniowo się od niego odsuwać, bo coraz bardziej się denerwował - Ja  nie potrafię kogoś zabić. Jak ja Cię kurwa nienawidzę. - w jego oczach stanęły łzy
Popatrzyłam na Kubę, który dyskretnie spoglądał na brata.
- Dlaczego mnie nie próbowałaś zatrzymać ?
- Sam tego chciałeś. - uśmiechnęłam się - Ale Filipku, kto nie da rady, jak nie ty ? Pamiętasz, co mi zawsze mówiłeś? ,,Wszystko mogę tym, który mnie umacnia." Więc bracie mój ogarnij się. Jesteś dzielny. - dałam mu buziaka w policzek
- Przepraszam Monia, naprawdę. - przytulił mnie - Nie chciałem tego powiedzieć. Lepiej już sobie pójdę.
- Kocham Cię. - krzyknęłam kiedy wchodził na salę
Popatrzyłam na Kubę. Trzymał w prawej dłoni różaniec.
- Koronka ? - zapytałam
- Mhm.
- Mogę się przyłączyć ? Potrzebuję tego. - chodziłam nerwowo
- Siadaj. - uśmiechnął się
          Odmawiając koronkę zupełnie się odprężyłam. Poczułam taki wewnętrzny spokój.
- Dziękuję. - przytuliłam się do duchownego
- Wiesz co? Chciałbym być tak wspaniałym bratem dla mojej siostry, jak jest dla Ciebie Filip.
- Kuba ? Możemy pogadać ? - zza moich pleców dobiegł nas głos brata
- Jasne. - uśmiechnął się ksiądz
- To ja nie przeszkadzam. - wróciłam na salę, gdzie impreza trwała na całego.
Mój ukochany siedział na swoim miejscu, więc podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek. Objął mnie w pasie i pociągnął mnie na swoje kolana. Objęłam lewą ręką jego szyję i oparłam czoło o jego.
- Chcesz coś zjeść ? Jakiś owoc ? - pogładził moją rękę.
- Banana wezmę. - uśmiechnęłam się i sięgnęłam po owoc.
Obrałam go ze skórki, oderwałam końcówkę i zaczęłam konsumować. Dałam także kęsa mężowi. Po kilku minutach do sali wszedł Kuba z Filipem. Obaj byli roześmiani, czyli wszystko już było dobrze. Przy wejściu zrobiło się jakieś poruszenie. Dostrzegłam kilka osób, których nie znałam. Jedna dziewczyna była czarnoskóra, więc pomyślałam, że to goście hotelu.
 - Nie wierzę. - szepnął Alek - Udało im się ! Monika, moi z USA przylecieli ! - był rozpromieniony - Chodźmy ich przywitać.
Splotłam nasze dłonie i pozwoliłam sobie iść za nim. Nie ukrywam, że się stresowałam, bo nowi ludzie, ale przede wszystkim angielski, który w moim wykonaniu jest okropny.
- Hello ! - podszedł do nich mąż
Zaczął każdego ściskać, zaczynając od
ciemnoskórej. Widziałam jak wszyscy byli w zadowoleni.
- Wow, ty jesteś prześliczna ! - rzuciła to po angielsku murzynka patrząc na mnie z niedowierzaniem, poczym rzuciła się na mnie i zamknęła w swoim uścisku.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się - Monika. - podałam jej rękę.
- Cindy. Miło mi Cię poznać.
Powiedziała coś jeszcze, ale nie zrozumiałam co takiego.
- Przepraszam, ale nie rozumiem. - zrobiło mi się głupio
- Nie przejmuj się. - machnęła ręką i zaczęła się śmiać - To ja jestem w twoim kraju i powinnam mówić w twoim języku. Jednak polski jest bardzo trudny, ale ciekawy. Olek uczył nas kiedyś jakiś słówek.
Szarpnęłam męża za rękaw i pokazałam, żeby stanął obok mnie.
- Przetłumacz mi proszę, co mówi Cindy. - przytuliłam się do niego
- Jesteście piękni. - klasnęła w dłonie i zabrała się do składania życzeń.
Poznałam resztę znajomych i od razu ich polubiłam. Na koniec został Paweł kuzyn Alka z Amandą.
- To wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. - uścisnął dłoń chłopaka, a mi dał buziaka.
Gawliński wdał się w rozmowę z resztą przyjezdnych, a ja zostałam z Pawełem.
- Dziękuję, że pozwoliłaś przylecieć Alkowi na nasz ślub. - zaczął po chwili
- Ja nie miałam nic tu do gadania.
- Jak byś się nie zgodziła, to by nie przyjechał.
- Cieszy mnie to, że był tam. Ja naprawdę chciałam również przyjechać, no ale nie mogłam.
- Spoko. - rzucił i widziałam po jego twarzy, że mi nie wierzy.
- Paweł, przysięgam. Chciałam być, ale nie czułam się wtedy najlepiej. Myślałam, że jestem chora, ale nie byłam. - teraz tylko się zaśmiał - Przysięgnij, że nikomu nie powiesz o tym, co ci teraz powiem. Bo nawet mój brat nie jest tego świadom.
- Mhm.
- Wtedy to były początki ciąży. - szepnęłam
Chwilę przetwarzał informację. Nagle na jego twarzy pojawił się uśmiech i mocno mnie przytulił.
- Gratuluję. I przepraszam cię bardzo. Przepraszam za wszystko. Ja po prostu byłem zazdrosny o to, że Alek może być przy kimś szczęśliwszy niż przy mnie. - widziałam jego skruchę
- Spoko. - uśmiechnęłam się
- Nie rozmawiasz z nimi ? - pokazał na grupkę amerykanów
- Angielski nie jest moją mocną stroną. -westchnęłam
- Za to hiszpańskim wymiatasz.
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- To prawda. - przyznałam mu rację
- A teraz specjalna dedykacja dla Moniki od męża. - usłyszałam w głośnikach
Odwróciłam się do sceny i na parkiecie zobaczyłam Alka. Po sali rozległy się pierwsze dźwięki Fragile - Kygo. Zaczęłam piszczeć i podbiegłam do mojego ukochanego. Złapał moją dłoń, a drugą położyłam na jego barku. Delikatnie przyłożyłam głowę do jego piersi i zaczęliśmy się kołysać w rytm mojej ulubionej piosenki. Olek śpiewał mi cicho, a ja czasami mu wtórowałam. Podczas drugiego refrenu śpiewaliśmy oboje, uśmiechając się do siebie. Była to dla mnie piękna chwila. Później zatańczyliśmy do jakiejś piosenki i Alek zaczął wyrywać panie do tańca, a ja wracałam do stołu.
- Czy mogę. - stanął przede mną Kuba z wyciągniętą ręką.
- Jasne. - uśmiechnęłam się i udaliśmy się na parkiet.
Nie mam pojęcia, gdzie Jakub nauczył się tak tańczyć. W seminarium raczej tego nie uczą. Cały czas się uśmiechał. Następna piosenka jaką zapodał dj, to Mirrors Justin'a Timberlake'a. Przyjaciel położył dłoń na mojej talii, a drugą złapał moją. Kiwaliśmy się spokojnie w rytm muzyki. Nie wiedziałam jak mam się zachować, jaki dystans trzymać. Nie byłam na tyle odważna, żeby spojrzeć mu w oczy. Nagle jego ciche śpiewanie wdarło się do moich uszu.
- Cause I don't wanna lose you now
I'm lookin' right at the other half of me
The vacancy that set in my heart
Is a space that now you hold
Show me how to fight for now
And I'll tell you, baby, it was easy
Comin' back into you once I figured it out
You were right here all along.
Ścisnęłam jego dłoń mocniej i położyłam głowę na jego piersi. Chciało mi się płakać. Też nie chciałam go stracić. Kocham go. Kocham go jako mojego przyjaciela. Nie zwracałam uwagi na to, co inni powiedzą. Moim zdaniem przytulenie się do księdza, to nic strasznego. I pomyśleć, że to on mógł teraz być na miejscu Alka. Nie mogę sobie tego wyobrazić. Jestem przekonana, że życie przy jego boku byłoby cudowne, ale jednak kocham Alka i to z nim chcę być do końca życia. A Kuba jest świetnym księdzem. Ma dobry kontakt ze wszystkimi. Kazania też ma świetne.
- Mama chciała, żebyś do niej zadzwonił.- podszedł do nad Kamil
- Ehe, zaraz. - westchnął duchowny
- O, Piotrek ! - zwróciłam się do fotografa, który przechodził obok nas - Zrób mi zdjęcie z kochanymi klonami.
Stanęłam między nimi i objęliśmy się. Uśmiechnęłam się szeroko i czekałam na flesz. Zrobił kilka zdjęć i poszedł. W naszą stronę szedł uśmiechnięty Gawliński.
- Co się tak szczerzysz ? - zapytałam
- Bo wszystkie ciocie mają chrapkę na Kubę. - obwieścił, co spowodowało u nad falę śmiechu
- Nie żartuję. A teraz tak serio. Mógłbyś poprosić do tańca moją kuzynkę Emilkę ? O tamtą. - wskazał w danym kierunku - Wiem, że lubi księży i ciebie polubiła, więc na pewno się ucieszy.
- Spoko, tylko za chwilę, bo muszę wykonać telefon. - uśmiechnął się i odszedł
- Kocham cię. - powiedziałam słodko i wspięłam się na palce, aby dać mu buziaka.

OCZAMI KUBY

       Zadzwoniłem do mamy, tak jak chciała. Bawiąc się telefonem włączyłem internet i przyszły mi powiadomienia ze Snapchat'a. Kliknąłem na nie i uruchomiła się aplikacja. Zobaczyłem co dostałem oraz My story. Od razu w oczy rzuciła mi się nazwa Moniki. Kliknąłem na nią i ukazało mi się ich uśmiechnięte zdjęcie. Mimowolnie na mojej twarzy zakradł się uśmiech. Cieszę się, że jest szczęśliwa. Widać po nich, że bardzo mocno się kochają. Wsunąłem telefon do kieszeni i udałem się do stołu, gdzie siedziały dwie nastolatki z jakimś nastolatkiem i rozmawiali. Przystanąłem na przeciwko nich i się uśmiechnąłem. Wszyscy popatrzyli się na mnie.
- Mogę prosić do tańca ? - wyciągnąłem rękę do Emilki
Przez chwile siedziała zmieszana.
- Jasne. - uśmiechnęła się i wstała
Podeszła do mnie, ja wyciągnąłem do niej dłoń i położyła na nią swoją. Prowadziłem ją w rytm szybkiej piosenki, a ona nie miała z tym żadnego problemu. Widziałem, że nie przepada za dużą ilością obrotów, więc starałem się ograniczyć tę figurę. Na jej ręku dostrzegłem różaniec bransoletkę ze srebrnym krzyżykiem na końcu.
- Franciszkanie ? - odezwałem się po raz pierwszy odkąd zaczęliśmy tańczyć.
- Tak. - uśmiechnęła się nieśmiało
- Fajni ludzie. - stwierdziłem - Zastanawiałem się, czy nie pójść właśnie na franciszkanina, ale konwentualnego. Ale stwierdziłem, że zostanę księdzem.
- Najbardziej lubię konwentualnych. Dobrze ksiądz tańczy.
- Dziękuję. - posłałem jej najlepszy z moich uśmiechów
Polubiłem tę dziewczynę. Bardzo miła, skromna.
- Piękne kazanie ksiądz wygłosił. - popatrzyła na mnie
- Średnie. - zaśmiałem się - Miło to słyszeć od młodej osoby. Większość nastolatków nie słucha kazań.
- Mogę coś księdzu powiedzieć ?
- Wal śmiało !
- Ale nikomu ksiądz nie powie ? - widziałem, że była zestresowana
- Obowiązuje mnie tajemnica spowiedzi. - uśmiechnąłem się
- Jest ksiądz mega przystojny. - wydusiła z siebie
- Tego się nie spodziewałem. - przyznałem - Dziękuję. A ty jesteś śliczniutka i chyba wpadłaś w oko temu, co siedział koło Ciebie.
- Skąd ksiądz wie ?
- Trochę znam się na psychologii. - puściłem jej oczko. - I przestań z tym ksiądz ! Kuba jestem.
- Emilka. - cała promieniała
- Miło mi.
- A teraz specjalna dedykacja dla Kuby od Moniki. - usłyszeliśmy dj'a
- Chodź do kółeczka. - powiedziałem do partnerki i czekaliśmy na piosenkę.
 Zaczęła lecieć Wuchta wiary Arki Noego. Zacząłem się śmiać i zaczął się taniec. Skakałem jak na dyskotece śpiewając piosenkę. Lubię twórczość Arki. Może jestem stary, ale bardzo ich lubię.
Po piosence specjalnie dla mnie znów do tańca poprosiłem kuzynkę Alka. Pech chciał, że akurat dj puścił wolną piosenkę. No ale nie można tak po prostu zrezygnować. Widziałam, że zmieszała się tą sytuacją.

OCZAMI MONIKI

      Siedziałam z moimi przyjaciółkami i śmieszkowałyśmy w najlepsze. Przy nich zawsze się odprężę i znajdę wsparcie.
- Przepraszam. - po sali rozniósł się głos mojej siostry. - Chciałabym was zaprosić na niespodziankę, jaką przygotowałam dla pary młodej. Zapraszam nowożeńców tutaj. - wskazała na dwa krzesła ustawione na środku sceny. Zaskoczona poszłam tam gdzie prosiła i przysiadł się do mnie mąż. Na ścianie wyświetlił się slajd z napisem Dla Pary Młodej. I zaczął się filmik. Na początku było moje zdjęcie jak byłam bobaskiem, a podpisem była moja data. Później było zdjęcie małego Olka też z datą. Dalej były nasze zdjęcia jak rośliśmy. Aż w końcu doszło do tego wieku, jak się znaliśmy za dziecka i były nasze wspólne zdjęcia. Alek mnie przytula, to na kolejnym płaczę, a oni się śmieją, na następnym jesteśmy uśmiechnięci. Dodała także nagranie jak kłócę się z Alkiem o zabawkę, następne jak śpiewamy, jeszcze następne jak płaczę, Filip się na mnie wkurza, a Olek próbuje mnie uspokoić. Zakończeniem tego etapu było zdjęcie jak się żegnamy i jesteśmy przytuleni. Na nagraniu byłam tylko ja i mówię: Wiesz mamo... Alek będzie moim mężem. Ale on przecież wyjechał. Ale kiedyś po mnie wróci. Złapałam Gawlińskiego i oparłam głowę o jego ramię. Później były zdjęcia jak byliśmy nastolatkami, co wywołało sporo śmiechu. I doszło do okresu jak byłam w szpitalu. Jest zdjęcie jak Alek stoi nad moim łóżkiem i coś mówi. Nagranie jak coś tam mówi, a ja to kwituję słowami dobra, dobra a on wychodzi przedrzeźniając mnie. Jest jak się kłócimy i nazwałam go debilem. Ten okres kończy nasze zdjęcie, co poprosiłam go przed wyjściem. Później jest nasze pierwsze selfie, to jak zaczęliśmy chodzić ze sobą, nasz pierwszy pocałunek. Dodała nasze zdjęcia, które kochałam, ale też takie przypałowe. Jest nagranie jak się śmiejemy, jak biję Alka poduszką, a on powalił mnie do parteru jednym ruchem. Na następnym jest jak leżę spokojnie na łóżku grając na telefonie, a na środku pokoju Alek czai się z poduszką i po chwili ciska nią prosto w moją twarz. Dużo było śmiesznych, ale także jak się kłócimy. Końcowym był jak na moich urodzinach rzucam się na mojego ukochanego.
- Dziękujemy bardzo. - wstałam ze łzami w oczach i podeszłam do siostry zamykając ją w uścisku. -To było piękne. Dziękuję naprawdę.
- Proszę. - wręczyła mi płytę CD - Będziecie mogli sobie oglądać kiedy chcecie.
- Dzięki młoda. - przytulił ją Alek. - Będąc w nastroju niespodzianek - zwrócił się do wszystkich - Też coś mam dla mojej żony. Ale potrzebuję dwóch chętnych panów.
Na sali nie było widać żadnego chętnego.
- Trudno, sam wybiorę. - ruszył ramionami Alek - Filipa proszę.
Brat wstał i roześmiany podszedł do nas.
- Iiii - patrzył po sali - O! już wiem, kto będzie idealny. - klasnął w dłonie. - Kuba !
Duchowny ściągnął brwi i rozglądał się po sali.
- Tak, ty księciuniu. - zaśmiał się Alek.
Przyjaciel wstał i podszedł.
- To my wrócimy jak wszystko będzie gotowe. - obwieścił Gawliński i zabrał się ze swoją paczką.
     Cały czas zastanawiałam się, co on znowu wymyślił. I po co zabrał ze sobą Filipa i Kubę ? Po kilkunastu minutach wrócili na salę i wzięli mikrofony.
- To specjalnie dla ciebie kochanie. - puścił mi oczko Alek i zaczęła lecieć muzyka
Rozpoznałam ją już po pierwszych brzmieniach. OneRepublic - Counting Stars. Czekałam aż Ryan zacznie zwrotkę, ale zamiast głosu wokalisty usłyszałam Filipa ! Zrobiłam wielkie oczy i zaciekawiona słuchałam dalej. Od kwestii: Aaaaaaajjjj przejął pałeczkę mój mąż. Nie mogłam się nadziwić jaki oni mają talent. A refren to petarda w wykonaniu Kuby. Normalnie miał identyczny głos jak Ryan. Później zwrotkę śpiewał Olek, następnie Kuba, a refren Filip. Następnym razem refren śpiewał Olek, a na końcu znów Kuba. Byłam wniebowzięta.
- Dziękuję ! - pisnęłam i dałam wszystkim buziaki
- Proszę, ale największą robotę zrobił tu Kuba. On tu ciągnął wszystko. I w ogóle słyszeliście jego głos ?! Szacun gościu. - mąż przybił mu piątkę
- Bez przesady. - uśmiechnął się Jakub
         Reszta imprezy przebiegła bez żadnych niespodzianek, ale wszyscy się bawili. Kuba zrobił sobie ze mną snapa, a późnej ja z nim. Emilka zgadała się z nim i zostali znajomymi na żywo jak i na snapie, fb i ig. Nie chciałam kończyć tej imprezy. Wszystko było takie super.
     Rodzice odwieźli nas do mieszkania. Zmęczona opadłam na kanapę w salonie.
- Aleeeeeeeek. - jęknęłam
- Słucham ?
- Zanieś mnie do łóżeczka. Albo nie, najpierw mnie umyj.
- Chodź tu moja kruszynko. - wziął mnie na ręce
Postawił mnie przed prysznicem i zaczął rozpinać sukienkę.
- Dobra, dalej sama sobie poradzę. - złapałam jego dłoń
- Ale przecież mówiłaś...
- Oluś proszę.
- No dobra. - dał mi buziaka i wyszedł
        Umyta leżałam na łóżku. Wzięłam telefon do ręki i włączyłam snapa. Na historiach obejrzałam zjęcia Emilki i na jednym była z Kubą. Później otworzyłam jego. Selfie ze mną, a drugie z Kamilem, gdzie są identyczni. Zrobiłam czarne zdjęcie, podpisałam Kocham Twój głos :* I Ciebie też i wysłałam. Do pokoju wszedł mój mąż, a ja się szeroko uśmiechnęłam.
- Chodź tu mój misiaczku. - wyciągnęłam ręce w jego stronę
Wpasował się w nie i zatopił swoje wargi w moich.
- Dobranoc. - szepnęłam
- Dobranoc. - dał mi buziaka w czoło i objął ramieniem.

1 komentarz:

  1. Jejku mam do tej pory łzy w oczach ... To było takie słodkie te slajdy OMG !! Pozazdroscic im 😍 jeden z najwspanialszych rozdziałów w tym blogu serio ... Ciekawie mnie co będzie dalej *.*

    OdpowiedzUsuń