piątek, 18 grudnia 2015

Rozdział 8

- Monika !  - obudziło mnie szturchnięcie i głośnie wypowiedzenie mojego imienia. 
Zaspana naciągnęłam na siebie kołdrę. 
- Co ? - burknęłam 
- Gawliński do Ciebie dzwonił. - rzekła siostra 
- Co ? - mruknęłam 
- No ten lekarz dzwonił do Ciebie. 
- Po co ? 
- Nie wiem. Ale się dobijał. 
- yhym. Dobra, czego chcesz ? - westchnęłam 
- Gdzie masz swoją prostownicę ? - zapytała 
- Po co Ci ? 
- No a do czego może być potrzebna prostownica ? - zapytała sarkastycznie 
- I tylko po to mnie budzisz ? - odwróciłam się w jej stronę
- No. Nie chciałam grzebać w twoich rzeczach. 
- Taaa, bo to by był pierwszy raz. - skwitowałam - Tam w szafce. - Kiwnęłam głową
- Dzięki. 
Podeszła do szafki i znalazła ją. 
- Werka, która godzina ?- zapytałam
- 6.50 
- Zabiję cię gnojku jeden. Ale to później, bo teraz mi się nie chce. Miłej nauki. - powiedziałam i przykryłam się kołdrą. 
- Dzięki, kochana jesteś. 
I wyszła. Było mi cieplutko i cichutko co przyczyniło się do mojego szybkiego zaśnięcia. 
          Ponowienie obudziłam się po 11. Wreszcie się wyspałam. Ból mi nie doskwierał, dzięki tym nowym tabletką. Są naprawdę dobre. Nie wiem dlaczego, ale od razu po obudzeniu miałam dobry humor. Przeciągnęłam się mocno, co  było trochę nieprzemyślane, bo przyniosło to efekt bólu w miejscu złamania. Jednak to nie popsuło mojego samopoczucia. Wzięłam telefon do ręki i odblokowałam go. Młoda oszukała mnie z tym telefonem. 
- Filip ! - krzyknęłam 
Jednak nikt nie odpowiadał. Uderzyłam się w czoło, kiedy przypomniałam sobie, że Filip z nami nie mieszka. Ciężko mi się przyzwyczaić do tego, bo brat bardzo często jest u nas i często zostaje na noc. Czyli zostałam sama. Nie lubię tego. Wystarczy mi te 2 tygodnie izolowania się od wszystkich. Zaczęłam zbierać się z łóżka. Nagle do pokoju wpadł brat. 
- Co się stało ? - zapytał przestraszony. 
Jak go zobaczyłam buchnęłam śmiechem. Każdy jego włos sterczał w inną stronę, koszulka podwinięta do połowy brzucha, i na policzku miał chyba odciśniętą poduszkę. 
- Co ty tu robisz ? - wydusiłam po chwili z siebie
- Yyy jestem ? 
- Nie jesteś w pracy ? 
- Nie, mam dzisiaj wolne. - westchnął - To skąd wiedziałaś, że tu jestem ?
- Nie wiedziałam, ale tak z przyzwyczajenia krzyknęłam. Jadłeś już śniadanie ?
- A wyglądam ? - powiedział zmarnowany
Wyciągnęłam do niego ręce. Podszedł do mnie i przytulił mnie. Wtuliłam się w jego tors. 
- Brakowało mi tego. - szepnęłam 
- Mi też. 
W oczach zaczęły zbierać mi się łzy. Jak ja mogłam tak postępować wobec niego ? Najbliższa osoba mojego serca, a ja byłam dla niego taka podła. 
- Przepraszam. - szlochnęłam
- Oj przestań. Nic się nie stało. - przycisnął mnie do siebie. - Nie płacz, proszę. 
- Ale ja byłam taką jędzą dla ciebie, chociaż nic mi nie zrobiłeś. Jestem zwykłą egoistką.  
- Skończyłaś ? - westchnął - Idziemy na śniadanie ?
Kiwnęłam głową wyswobodziłam się z jego uścisku. 
- Tylko jeszcze pójdę do toalety. - oznajmiłam 
         Naszym pierwszym posiłkiem była jajecznica. Oczywiście cała kuchnia była ubabrana w składnikach idących do jajecznicy. Oczywiście Filip musiał to sprzątać, bo zawsze potrafię go tak sobie "urobić". W tym czasie jak on sprzątał, poszłam się ubrać. 
       Postanowiliśmy pooglądać jakiś fajny film. Oczywiście najpierw szukaliśmy jakiegoś odpowiedniego. Po żmudnych poszukiwaniach postawiliśmy na ,,Snajper". Nie byłam przekonana co do tego filmu, jednak widziałam, że Filipowi bardzo na tym zależy. 
Snajper naprawdę mnie wciągnął. Bardzo dobra reżyseria, scenariusz, charakteryzacja i scenografia. Główną postać Chrisa  grał jeden z moich ulubionych aktorów - Bradley Cooper. Kocham tego faceta, a szczególnie jego oczyska. Bardzo polecam ten film, przyznam się, że popłakałam się na nim. 
Później włączyliśmy PS3 i zaczęliśmy grać w Tekken'a. Oczywiście była zażarta walka. Udawało mi się z nim wygrać. W tedy cieszyłam się jak głupia. 
- Cześć dzieciaki. - do domu weszli rodzice 
- Cześć. - krzyknęliśmy z Filipem równocześnie, nie przerywając gry.
- A co wy tu robicie ? - do pokoju weszła mama - O ładnie. Pewnie cały dzień się obijaliście ? 
- A gdzie tam. - zaśmiał się brat
- Filip, chodź mi pomóż przynieść zakupy z samochodu. - oznajmił tato. 
- No już, już. - odparł i skończył ze mną grę wygraną. 
- Frajer. - westchnęłam i poszłam do swojego pokoju. 
Położyłam się wygonie na łóżku i puściłam muzykę z telefonu. W pokoju roznosiły się dźwięki Borgeous - Invincible. Kocham tę piosenkę. Rozległo się pukanie do drzwi mojego pokoju. 

OCZAMI MAMY 
 
     Rozpakowywałam zakupy, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi. Nie spodziewałam dzisiaj nikogo. Zaciekawiona poszłam otworzyć. Przede mną pojawiła się sylwetka lekarza. 
- Dzień dobry. Przywiozłem zdjęcia pani córki, których zapomniała ode mnie odebrać. Jest może w domu ?
- O dzień dobry. Tak, tak , zapraszam. Jest u siebie w pokoju. - oznajmiłam mu i zapukałam do drzwi córki.
- No. - krzyknęła 
- Ktoś do ciebie. 
- Okej! 
- Proszę wejść. - uchyliłam drzwi mężczyźnie. 


OCZAMI MONIKI 

      Po słowach mamy wiedziałam już kto to. Podniosłam się szybko z łóżka i stanęłam koło drzwi. Kiedy wszedł do pokoju trochę się zdziwił, bo nie widział mnie na łóżku przy biurku. Odwrócił się w moją stronę, a ja bez zastanowienia rzuciłam mu się na szyję. Nawet nie wiem dlaczego tak postąpiłam. Ale szybko tego pożałowałam. On tego nie odwzajemnił, dalej ręce miał spuszczone wzdłuż ciała. Odsunęłam się od niego. 
- Przepraszam. - szepnęłam i poszłam na łóżko. 
- Przywiozłem twoje zdjęcia, które zostawiłaś. - podał mi długą kopertę. 
- Dzięki. - mruknęłam 
- Jak się czujesz ? - zapytał 
- Dobrze. 
- Widzę, że chłopak był.- powiedział wskazując na koszulkę, która leżała na łóżku.
- Poczekaj tu chwile. - wzięłam koszulkę i wyszłam z pokoju. - Filip ! Co twoja koszulka robi u mnie w pokoju ?!
- Pewnie leży. - zaśmiał się 
- Zabawne. - mruknęłam i cisnęłam ją w brata. 
Wróciłam do pokoju. 
- Kocham tą piosenkę. - zagadałam 
- E tam. Zwykła nuta, dla dziewczyn w dołku, zdesperowanych. - rzekł
Zszokowało mnie to  co powiedział. Bardzo mnie to zabolało. Dotyczyło to też mnie, bo przecież jej słucham. 
- Wyjdź stąd ! - syknęłam 
- Przepraszam, to nie tak miało być. 
- Wyjdź ! 
- Jak chcesz. Ale ja naprawdę przepraszam. - oznajmił i opuścił mój pokój. 
Zabolało mnie jego zachowanie. Był dzisiaj dla mnie jakiś taki oschły. A z resztą, czego ja się spodziewałam po facecie, który robił wszystko, żeby mi dowalić ? Co ja sobie w ogóle wyobrażałam ? Położyłam się na łóżku i  wróciły mi wspomnienia wczorajszego wieczora. Tyle snapów sobie wysyłaliśmy, było wszystko na luzie. Ten jego uśmiech, jego oczy. Wszystko sprawiało, że jego osoba w jakimś pewnym sensie mnie pociągała. Przyznaję to, że jest naprawdę przystojny. Ta dziewczyna, która skradła jego sercem, ma czym się chwalić. Jednak jest wielkim dupkiem. Żałuję, że go poznałam. Wszystkie piosenki, które teraz leciały, były spokojne, co jeszcze bardziej mnie dołowało. Dobra, koniec tej muzyki. Wzięłam telefon i odblokowałam go. Zatkało mnie jak zobaczyłam tapetę. Na niej było selfie Gawlińskiego, na którym robił dzióbek. Rzuciłam telefonem o łóżko i wyszłam z pokoju. Nie mogłam pokazać po sobie, że coś się stało.
- Jest już obiad ? - zapytałam
- Tak, już możesz brać. - uśmiechnęła się mama. 
- Siema wszystkim. - do domu weszła Weronika. 
- O Weroniczka. Właśnie obiad już jest. - krzyknęła mama. - Nakładaj sobie.
Z nalaną zupą usadowiłam się wygodnie przy stole. 
- A gdzie Filip ? - zapytałam 
- Poszedł do domu. Coś tam miał do załatwienia. 
- Aha. -westchnęłam


1 komentarz: