Pobudka o 9 nie należała do przyjemnych... Może pospałam długo, ale myśl, że trzeba iść na studia odbierała mi siły. Niechętnie się ubrałam i spakowałam wszystkie materiały.
Prawie spóźniłam się na autobus przez moją nogę... Ale na szczęście był tam jakiś miły pan, który zatrzymał dla mnie transport.
Zajęcia mi się dłużyły. Czułam się bardzo źle... Dostałam okres i brzuch bardzo mocno dawał o sobie znać. Siedziałam tam jak za jakąś karę. Na szczęście moja grupa jest bardzo fajna i w pewnym stopniu poprawiała mi humor.
O 14.20 byliśmy już wolni. Postanowiłam zrobić niespodziankę mojemu chłopakowi i odwiedzę go. Trochę się stresowałam, bo za bardzo nie wiem gdzie on mieszka... Jednak coś mi kiedyś wspominał o mieszkaniu.
Dotarłam na osiedle. Podeszłam pod odpowiedni blok i czytałam nazwiska przy domofonie. Przedostatnie nazwisko należało do Olka. Chwile zawahania i przycisnęłam guzik. Po chwili usłyszałam głos kobiety:
- Kto tam ?
- Dzień dobry. Jestem dziewczyną Olka Gawlińskiego, pani sąsiada. Chciałam zrobić mu niespodziankę, a nie mam kluczy. Czy mogłaby mi pani otworzyć ?
- Oczywiście. - rzekła
- Dziękuję.
I usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Blok posiadał 2 piętra, a Alek oczywiście musiał mieć mieszkanie na ostatnim. Trochę mi zajęło wspinanie się pod odpowiedni drzwi. Kiedy byłam u celu nacisnęłam dzwonek. Po chwili w drzwiach stanął chłopak.
- Monika. Hej ! - uśmiechnął się - Wchodź. - przepuścił mnie
Z uśmiechem weszłam do jego mieszkania.
- Co cię tu sprowadza ? - przytulił mnie
- Wracam ze studiów i pomyślałam, że zrobię Ci niespodziankę. - westchnęłam
- Co się stało ? - zapytał
- Nic. - popatrzyłam na niego
- Przecież widzę.
Tylko westchnęłam kiedy ściągałam kurtkę. Wziął ją ode mnie i powiesił na wieszaku.
- Chodź do salonu. - położył rękę na moich plecach.
Jego mieszkanie było takie przestronne i jasne. Gustownie urządzone. Podobało mi się.
- To powiesz mi, o co chodzi ? - zapytał
- Bardzo źle się czuję. - jęknęłam
- Okres ?
- yhym. Brzuch mnie strasznie boli, do tego noga...
- Zaraz coś wymyślimy. - uśmiechnął się. - Siadaj. - wskazał na kanapę
Z chęcią przystałam na jego propozycję.
- A ty co robisz ? - zapytałam
- Właśnie wypełniałem papiery. - popatrzył na laptopa i stos kartek. - Zrobię kakao z piankami, okej ? Tak na poprawę humoru.
- Dobra.
Chłopak wyszedł z salonu, a ja położyłam się na kanapie. Na oparciu leżała jego koszulka. Wzięłam ją i zaciągnęłam się jej zapachem. Olek ma tak śliczne perfumy, jakich jeszcze nigdy nie czułam. Nie zapomnę ich nigdy. Podciągnęłam nogi do klatki piersiowej. Było mi tak wygodnie, przyjemnie i byłam zmęczona. Moje powieki powoli opadały. Mój umysł już nie funkcjonował. Powoli przenosiłam się w krainę snów. Nagle do pokoju wszedł ortopeda i coś powiedział. Ale ja nie zwracałam na to uwagi. Zasypiałam dalej. Po chwili poczułam jak jakiś koc ląduje na moich nogach i zostaje rozciągany po całej długości mojego ciała. Poczułam też jego wargi na moim czole. To było takie miłe. On chyba rzeczywiście coś do mnie czuje. Bardzo się cieszyłam. Jednak po krótkiej chwili zasnęłam.
Uchyliłam lekko powieki i ujrzałam Alka, który skupiony szybko wystukiwał coś na klawiaturze laptopa. Bardzo słodko wygląda kiedy jest skupiony. W pewnym momencie przeniósł swój wzrok na mnie. Jak dostrzegł, że już nie śpię, wystawił rząd swoich białych zębów.
- Jak się spało ? - zapytał
- Przyjemnie. - uśmiechnęłam się
Spostrzegłam się, że dalej przyciskam jego koszulkę do nosa. Przeciągnęłam się powoli i ostrożnie wstałam owinięta kocem. Podeszłam do niego i nachyliłam się nad stołem lustrując papiery.
- Co tu masz ciekawego ? - zapytałam
- Historię pacjentów. - oznajmił
Najchętniej teraz był usadowiła się na jego kolana i mocno przytuliła. Ale nie jestem pewna, czy nasz związek jest na tyle dojrzały, abym posunęła się do takich rzeczy. Oparłam się o stół i czytałam informacje z kart. Nagle na swoich biodrach poczułam jego ręce i pociągnął mnie do siebie. Opadłam na jego kolana. Uśmiechnięta popatrzyłam na jego rozpromienioną twarz. Oparłam głowę o jego tors i mocno się w niego wtuliłam. To było naprawdę wspaniałe uczucie. Czułam się przy nim wyjątkowo. Teraz dziękowałam Panu Bogu, że zesłał mi go na mojego lekarza.
- Teraz mam dla ciebie cały dzień. - rzekł i zamknął laptopa. - To co, kakao ?
- Chętnie.
Oboje wstaliśmy i udaliśmy się do kuchni. Przyglądałam się jego pracy przy napoju. Na jego twarzy ciągle gościł uśmiech.
- Ty masz taki piękny uśmiech. - szepnęłam kładąc dłoń na jego policzku.
Po raz pierwszy odważyłam się na taki wyczyn. Wpatrywaliśmy się w siebie i zaczęliśmy się zbliżać. Kiedy dzieliło nas kilka centymetrów, zaczął gwizdać czajnik. Przestraszyło mnie to i odskoczyłam od niego.
- Spokojnie, to tylko czajnik. - zaśmiał się
Poszłam w jego ślady.
- Głodna ? - zapytał
- Trochę...
Dopiero teraz poczułam, że w moim brzuchu jest pusto.
- Na co masz ochotę ?
- Nie wiem... - westchnęłam
- Yyy mam... - podszedł do lodówki. - ser biały, mleko, jakąś szynkę - wymieniał
- Oluś...- zrobiłam maślane oczy
- Taak? - uśmiechnął się
- Mam ochotę na pizzę. - podeszłam do niego i złapałam za koszulę
- To zamawiamy pizze. - dał mi buziaka w policzek. - Jaką chcesz ?
- Z serem i pieczarkami.
- Moja ulubiona. - potarmosił mi włosy - Już dzwonię.
Dalsza część dnia była wspaniała. Opowiadaliśmy o naszych rodzinach. Dowiedziałam się, że ma starszego brata, jego mam ma firmę transportową, a tato to ortopeda.
- Mam psa. - obwieścił - Zaraz go przyprowadzę.
Po kilku minutach wpadł z pupilem do domu.
- Poznaj Bartosza. - powiedział chłopak kiedy czarny labrador podbiegł do mnie i zaczął mnie lizać.
- Bartosza ? - pogłaskałam go
- No ma na imię Bartosz. - uśmiechnął się. - Wiem, dziwny jestem.
- Trochę. - puściłam mu oczko. - Doktorku... muszę już lecieć. - zrobiłam smutną minę
- Jest dopiero 20. - pisnął
- Aż 20. Mogą się o mnie martwić.
- No dobra... Wracasz autobusem ?
- Tak. Dziękuję za dzisiaj. - przytuliłam się do niego. - A jutro poznasz moich rodziców, na obiedzie i mnie. - dałam mu buziaka w policzek
- Niech ci będzie. - westchnął
- Paaa dziubasku. - pomachałam mu
- Pa pa dziubuniu.
Weszłam do salonu, gdzie wszyscy oglądali telewizor.
- Cześć wszystkim. - przywitałam się
- No wreszcie. Gdzieś ty się podziewała ? - zwróciła się do mnie mama
- Na studiach. - oznajmiłam
- Przecież studia miałaś do 14.30. - wszyscy na mnie patrzyli
- No. Teraz byłam u chłopaka - uśmiechnęłam się
- Słucham ? - podszedł do mnie Filip
- No byłam u chłopaka.
- Uuu co to za szczęściarz ? - dopytywał
- Nie powiem.
- Znam go ?
- Nie powiem
- No to chociaż powiedz jak ma na imię. - błagał mnie
- Nie.
- Czemu ?
- Jutro go poznacie na obiedzie. Zaprosiłam go do nas. - uśmiechnęłam się
Jest na prawdę mMEGA *.* teraz wystarczy żeby posuneli się do czegoś więcej ;D Po za tym jest bardzo dobrze skład ład i porządeczek ';)
OdpowiedzUsuń