Budziłam się kilkakrotnie w nocy, z powodu koszmarów, w których Alek wyjeżdżał albo ginął na wojnie. Za każdym razem krzyczałam imię mojego męża i za każdym razem, budził mnie głos ukochanego i jego dotyk. Gdy obudziłam się o 9, to było już normalnie. Twarz miałam schowaną w torsie Gawlińskiego, a jego dłoń delikatnie jeździła po moich plecach. Z lekkim uśmiechem wynurzyłam się i popatrzyłam na twarz męża. Posłał mi szczery uśmiech, a ja dałam mu buziaka.
- Spałeś coś dzisiaj ? - zaśmiałam się
- Troszeczkę. - westchnął
- Przepraszam, że Cię budziłam. - przytuliłam się do niego
- Nie przepraszaj głuptasie. - zaczął gładzić moje włosy - Nie budziłaś mnie, bo nie spałem. A poza tym, to muszę być przy tobie, bo zawaliłem wszystko na maksa. No i cię kocham kotek i obiecywałem.
- Nie zawaliłeś.- podniosłam się i wpatrywałam w jego brązowe oczyska - Nie myśl o tym, bo ja już zapomniałam. Ale nie ukrywam, że potrzebuję Twojej obecności. - uśmiechnęłam się i delikatnie go pocałowałam.
Przyłożył dłoń do mojej twarzy i kciukiem delikatnie jeździł po moim policzku. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Alek. - rzekłam i zamarłam w miejscu.
- Co się stało ? - patrzył na mnie z niepokojem.
- Poczułam kopnięcie. - popatrzyłam się na niego, a potem na brzuch. - Po raz pierwszy poczułam kopnięcie.
Zaczęłam piszczeć z radości i usiadłam koło mężczyzny podciągając podkoszulek.
- No kochanie, zrób tak jeszcze raz. - byłam rozpromieniona i położyłam dłoń na brzuchu
Złapałam za dłoń Alka i przyciągnęłam ją na właściwe miejsce. Popatrzył się na mnie i uśmiechnął.
Siedzieliśmy, ale nic się nie działo. Zaczęło mi się nudzić. Ale po 10 minutach czekania Alek ożywił się i położył głowę na moją klatkę piersiową.
- Moje dwa skarby kochane. - szepnął
Złożyłam pocałunek na jego skroni i zaczęłam gładzić jego włosy. Nagle zza ściany zaczęły dochodzić do nas jęki i okrzyki. Popatrzyliśmy się na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem.
- Twoja była widzę nie próżnuje. To nie pierwszy raz.
- O matko. - zaczął się śmiać i zatopił twarz w poduszkach - Ciekawe kogo sobie wynalazła.
Po pysznym śniadaniu poszliśmy na spacer. Dni robiły się zimniejsze i krótsze. Na szczęście mam już przy sobie mojego kochanego męża i nie muszę się niczym martwić. Takie dotlenienie zrobiło mi naprawdę bardzo dobrze. Czułam się jakoś żywsza i mocniejsza.
Przed 17 oglądaliśmy telewizję. Nic ciekawego nie puszczali, co nie było dla mnie dobre, bo zaczęła mnie boleć głowa i noga. Oczywiście nie mówiłam o tym Oleczkowi, bo nie chciałam go martwić.
- Muszę jechać do szpitala, załatwić parę spraw. - przytknął usta do mojego czoła - Wracam jak najszybciej. Jesteś piękna.
Gdy wyszedł odetchnęłam i skulona położyłam się na kanapie. Czułam jakby moja głowa miała zaraz eksplodować, a kość z uda wyjść na zewnątrz. Okropne uczucie. Kilka razy myślałam, że nie wytrzymam, lecz zaraz przechodziło. Jednak po chwili znowu był napad bólu i koło się zamykało.
Musiałam stracić poczucie czasu i długo tak leżeć, po na ręce poczułam palce mojego męża.
- Co się stało kochanie ? - zapytał przestraszony
- Głowa mnie boli i do tego noga. - skrzywiłam się.
- Chcesz jakieś tabletki ?
- Nieeee. - jęknęłam- Już mi lepiej.
- Siadaj. - pomógł mi się oprzeć - Pokazuj tą nogę.
Zsunęłam spodnie i przyglądałam się czynnościom ortopedy. Jego zwinne palce energicznie jeździły po moim udzie, co wywoływało u mnie ciarki.
- Wszystko jest ok. - popatrzył się na mnie - Mocno boli ?
- Już mniej. - poczochrałam jego włosy
Nagle rozbrzmiał się dzwonek do drzwi.
- Pójdę. - dał mi buziaka i zniknął
Szybko wsunęłam spodnie, bo usłyszałam głos siostry. Doprowadziłam się do ładu i usiadłam prosto na kanapie. Do salonu wparowały 3 osoby. Alek poruszał brwiami i podszedł do mnie.
- Chciałam wam przedstawić mojego chłopaka. - zaczęła Weronika - To jest Rafał. Rafał to jest moja siostra Monika i jej mąż Alek.
- Miło mi panie kurierze. - uśmiechnęłam się i podałam mu rękę.
- Mi również. - ładnie się uśmiechnął się
- Siadajcie. - pokazałam im kanapę - Zaraz coś przyszykuję.
- Siadaj. - pokazał mi Gawliński - Musisz odpoczywać.
- Oho, coś chce. - zwróciłam się do młodych
- Do twarzy ci w ciąży. - rzucił Rafał
- Dzięki. - zaczęłam się śmiać
- Ładnie razem wyglądacie. - puściłam im oczko - Wiedziałam, że coś z tego będzie.
Miło nam się rozmawiało, bo Rafał też należy do grupy śmieszków, więc szybko podłapaliśmy wspólne tematy.
Znowu dzwonek do drzwi.
- Zaprosiłem kumpla z wojska. - oznajmił Alek i poszedł otworzyć
Po chwili było słychać wesołe męskie głosy i pojawili się w salonie.
- Siemaaaa. - radośnie powiedział Filip i podszedł do mnie - Moja mała, duża siostrzyczka.
- Mój braciszek najukochańszy. Wiesz co się stało ? - pytałam ożywiona
- Oświeć mnie.
- Dzisiaj po raz pierwszy poczułam kopnięcie. - mówiłam z satysfakcją
- No co ty, oszukujesz.
- Mówi prawdę. - poklepał go po ramieniu Alek - Monika, znasz Krzyśka. - wskazał na mężczyznę.
To ten sam, co przyszedł z listem dla Alka. Uśmiechnął się serdecznie i uścisnął moją dłoń.
Jak ja już dawno się tak nie śmiałam. Oczywiście do ruchu wszedł alkohol, więc dodatkowo przyczyniło się do śmiesznych opowieści. Ale jak zadzwonił kolejny raz dzwonek, to nikt nie wiedział kto to. Oczywiście troskliwy mąż poszedł otworzyć. Nie byłam w stanie wyłapać głosu przybyłej osoby. Ale jak stanęła w salonie, oczy mało co mi nie wyszły.
- Masłoooo !! - pisnęłam i podbiegłam do niej i mocno się przytuliłam - Jak ja tęskniłam.
- Ja też. - mówiła zadowolona - Jak ty ślicznie wyglądasz. - całą mnie zlustrowała - Przycięłaś włosy. - dotknęła je - I jaki brzuszek śliczny.
- Ty też jakoś inaczej wyglądasz. Siadaj kochana. - pokazałam na kanapę, która była wolna, bo każdy przeniósł się na fotele albo krzesła.
Widziałam ten błysk w oku Ani, kiedy popatrzyła się na Filipa. Brat niby nic, ale ukradkiem spoglądał na przyjaciółkę. Uśmiechnęłam się pod nosem i wyobraziłam sobie ich razem. Byliby świetną parą. Kazałam przyjaciółce szczegółowo opowiadać, co u niej słychać. Z fascynacją opowiadała o pracy i Japonii. Ale przyznała, że chciałby wrócić, bo jest tam sama i to jest strasznie dołujące. W sumie się nie dziwię. Ja bym tygodnia nie wytrzymała bez bliskich. Jak się jest z chłopakiem to jeszcze może być, ale jak się jest samemu, to przerąbane. Ale jak powiedziała ile ona zarabia, to myślałam, że zejdę. Naszą rozmowę przerwał dzwonek.
- Proszę ! - krzyknęłam i powróciłam do rozmowy.
Po chwili wszedł mężczyzna z krótkimi włosami, ale nie przesadnie. Dodatkowo miał maseczkę, więc widać było jego niebieskie oczy. Poczułam jak zbierają mi się łzy. Wstałam i szybko się w niego wtuliłam.
- Włosy ci odrosły. - zatopiłam palce w jego włosach i zaśmiałam się
- Nawet. - śmiał się
- Siadaj. - pokazałam mu miejsce na kanapie
- Nie, ja tylko na chwilę.
- Kubaaaaa. - jęczałam
- No dobra. - westchnął - Ale najpierw to. - pokazał białą kopertę
- Siema brachu. - podszedł Alek i przybili sobie sztamę - Jak dobrze Cię widzieć.
- Ciebie też. Tak więc. - ściągnął maseczkę, a ja zasłoniłam usta dłonią
- Kuba bez brody. - prawie że krzyknęłam
- No weź. - jęknął - Nie dobijaj. Dobra, teraz ja. Wiecie jak miło mi się zrobiło, jak obudziłem się w szpitalu i na szafce czekał na mnie prezent. Z ciekawością go otworzyłem i jak ujrzałem pełno owoców, to od razu powróciły mi siły. A jeszcze jak wyciągnąłem pudełko maseczek, to humor miałem w 100 procentach poprawiony. I te mega skarpetki w wzory. - było widać po nim radość. - Ale jak wyciągnąłem tą kopertę, to już trochę czułem się nie dobrze, że tak dużo rzeczy dostałem. No ale jak wyciągnąłem zawartość, to już było za wiele. Ja nie mogę tego przyjąć.
- Dlaczego nam to mówisz ? - zapytałam - Przecież, my nie mamy nic z tym wspólnego.
- No weźcie, naprawdę. Trzy bilety na OneRepublic i to jeszcze VIPowskie. Macie swoje wydatki.
- To był pomysł Alka. - prychnęłam - Ja tylko powiedziałam, że ich lubisz.
- Dziękuję bardzo, ale to za drogi prezent. - podał mi kopertę - Przyjmę go pod jednym warunkiem. Pójdziecie ze mną.
Popatrzyłam na męża.
- To było z zamiarem, że zabierzesz rodzeństwo. - odparł Olek
- Oni nie lubią takiej muzyki. Wasz wybór.
- Wchodzę w to jak w dym. - puściłam mu oczko.
- Nie mam wyboru. - zaśmiał się Alek.
- Możemy porozmawiać ? - Kuba popatrzył na doktora
- Jasne. - uśmiechnął się i poszli do kuchni
OCZAMI ALKA
Poszliśmy do kuchni, bo Kuba coś chciał.
- Chciałem cię przeprosić. - zaczął - Przepraszam, że przez moją chorobę zabierałem Monice czas. Chociaż wiedz, że ja nie chciałem tego, bo przecież wiem że jest w ciąży i to jest dla niej bardzo duże obciążenie. I chciałem też podziękować za wszystko. Dzięki tobie mogłem być tak szybko poddany leczeniu. Codziennie dziękuję Panu za to, że dał Monice tak wspaniałego męża, który pomaga byłemu jego żony. Dziękuję. - w jego oczach ujrzałem łzy
- Spoko stary. - przytuliłem go - Przyjaciele są po to, żeby sobie pomagać. Ja też chciałem Ci podziękować. Bo byłeś przy niej, kiedy mnie nie było. To chyba było jedyne co ją trzymało w kupie. Nawet nie wiesz jak ona jest zachwycona twoją opowieścią o Bogu i Niebie. Codziennie sobie puszcza nagranie przed snem.
- Nagrała to ? - zdziwił się
- Nooo. Dobra, wracamy do reszty ?
OCZAMI MONIKI
Widziałam w oczach Masła tą niechęć do osoby Kuby. Ona za nim nie przepadała, winiła go za to, że się rozstaliśmy, że rozwalił mi życie. Chociaż ja nic takiego nie czułam, bo przecież razem podjęliśmy decyzję i było to w drodze pokojowej. Jeszcze siedział teraz koło niej, wiec pewnie cała się gotowała.
- Czy ty kiedykolwiek ściągasz tą koloratkę ? - zapytałam ze śmiechem
- Czasami się zdarza. - zaśmiał się - Ej, ty to Ania, nie ? - zwrócił się do przyjaciółki
- Yhym. - burknęła
Widziałam, że odpuścił i włączył się do ogólnej rozmowy. Było bardzo śmiesznie. Wspaniale patrzyło się na roześmiane twarze najbliższych. A szczególnie męża i Kuby, który niedawno był przykuty do szpitalnego łóżka. I te nieśmiałe spoglądanie na siebie między Filipem a Masłem. To było takie słodkie. Widziałam też, jak Ania przygląda się wesołemu duchownemu.
- Skąd ty bierzesz tyle pozytywnej energii ? - zapytała go
- Z góry. - uśmiechnął się
- Jesteś taki miły dla każdego. - westchnęła - Nawet dla mnie.
- A dlaczego miałbym nie być ?
- Bo jestem dla ciebie taką zołzą i jestem wściekła na ciebie.
- Ja na Ciebie nie jestem. - puścił jej oczko - Wiem, że nie lubisz mnie przez, to że rozstaliśmy się z Moniką.
- Jest mi głupio. - spuściła głowę - Jak widzę ją z Alkiem, to cieszę się, że znalazła sobie tak wspaniałego męża i dowaliła ci tym. Ale teraz wiem, że jesteście przyjaciółmi i ty też się z tego cieszysz, że ma Alka. Przepraszam.
- Spoko. - zaśmiał się - W końcu mogę odetchnąć z ulgą, że nie masz mnie za wroga. Zagadasz w końcu do tego Filipa ?
- O co ci chodzi ?- zmarszczyła czoło
- No przecież widać to na kilometr !
Popatrzyła na mnie, a ja kiwnęłam głową na potwierdzenie.
Hahaha idealny rozdział 💕👌 opcja Masło & Filip mi się podoba :3 Dobrze że już u Monika i Alka się wszystko zaczyna dobrze układać i mam nadzieję że nic złego ich nie zaskoczy 😃
OdpowiedzUsuńMasło niech zarywa do Filipa koniecznie! :D Fajnie, że między nią a Kubą nastąpił rozejm. Czekam na kontynuację z niecierpliwością! :)
OdpowiedzUsuńSuper rozdział kochający Monikę przyjaciele, rodzeństwo a co najważniejsze mąż ... Po marzyć o takim 😍 Monika i Filip słodko by razem wyglądali *.*
OdpowiedzUsuń