czwartek, 23 lutego 2017
Rozdział 49
Oczywiście jak mi się chce spać, to dzieciaczkowi oczywiście odwrotnie. Kopanie przerwało mi cudowny sen. Popatrzyłam się na zegarek i szybko się zdziwiłam, bo wskazywał on 10. Tak długo spałam, a w ogóle tego nie czuję. Przewróciłam się na drugi bok i ujrzałam pogrążoną w śnie twarz ukochanego. Wyglądał tak słodko, niewinnie. W końcu zasnął i może odpocząć, bo po powrocie cały czas jest spięty. Rozumiem to, bo na pewno miał tam szokujące wydarzenia. Jak ja się cieszę, że on nareszcie wrócił. Mogę być spokojna, że nic mu się nie stanie, nie żyję w ciągłym stresie.
- Jesteś piękna. - z zamyślenia wyrwał mnie łagodny głos męża.
Uśmiechnęłam się szeroko i delikatnie przyłożyłam moje wargi do jego. Zanurzył palce w moich włosach i z minuty na minutę pocałunki stawały się bardziej namiętne.
- Stanął ci. - zachichotałam
Popatrzył na mnie i opadł na łóżko.
- To chyba dobrze, że na twój widok tak się dzieje, nie ? - delikatnie się uśmiechnął
- No raczej. - pogładziłam jego twarz - Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
- Idę się ubierać stary. - poklepałam go po brzuchu i wstałam
- Nie musiałaś mi tego wypominać. - w końcu to powiedział
Puściłam mu buziaka i zadowolona wyszłam do łazienki. Obmyłam twarz i wzięłam się za ubieranie. Oczywiście nie mogło być perfekto, bo zapomniałam wziąć stanika.
- Alek, przynieś mi proszę biustonosz. - krzyknęłam
- Biustonosz ? Po co ci ? Lepiej bez. - usłyszałam odpowiedź
- No Olek, proszę. - niecierpliwiłam się
- Ale po co ci ?
- Alek kurde no ! Bo już mi jest zimno !
Nie słyszałam żadnego odzewu. Wkurzona założyłam koszulkę i wyszłam z łazienki. Zastałam tam męża z pustymi rękami. To mnie jeszcze bardziej wkurzyło i idąc jak taran "pociągnęłam go z bara" i poszłam do sypialni. Ściągnęłam koszulkę i założyłam biustonosz.
- Kochanie - wszedł mąż
- Zostaw mnie. - warknęłam
- No matko, co ty taka spięta jesteś ?
- No przepraszam bardzo. - odwróciłam się do niego - Ty nie jesteś kobietą w ciąży i nie masz wahań nastroju, apetytu i wszystkiego. Kobietą, której mąż i brat wyjechali na misję i musiała zostać sama. Dodatkowo jej najlepsze przyjaciółki rozjechały się po świecie. I na dodatek jej przyjaciel miał guza mózgu, który mógł go zabić ! Nie musiałeś patrzeć na jego cierpienie i to jak ubywa go ! Nie byłeś ze wszystkim sam ! Nie zamartwiałeś się w każdej sekundzie, czy gdzieś tam jacyś ludzie nie zabiją ci męża ! No ale, tak nie mam prawa być spięta, bo dlaczego ?! Mam wszystkiego dosyć Gawliński, rozumiesz ? Dosyć! - ze łzami w oczach wywrzeszczałam mu to w twarz i pośpiesznie opuściłam sypialnię.
W przedpokoju zastałam lekko zaskoczonego Filipa.Nie wiedziałam gdzie mam się udać, więc zamknęłam się w łazience. Usiadłam na podłodze opierając się o pralkę i zaczęłam płakać. To wszystko kłębiło się we mnie odkąd wrócił Alek. Nie chciałam mu o niczym mówić, bo wiem, że on teraz ma bardzo trudny okres i nie chciałam go dodatkowo martwić.
- Monika otwórz, proszę cię. - usłyszałam łagodny głos Gawlińskiego
Chciałam mu coś odpowiedzieć, ale miałam ściśnięte gardło.
- Kocham cię. - oznajmił
Jak ja mogłam tak na niego nawrzeszczeć ?! Jestem okropną żoną. Jak zwykle nie mogę opanować swoich emocji. A jeszcze kilka minut temu wszystko było tak wspaniale.
- Siostra, wszystko w porządku ? - dotarły do mnie słowa Filipa
Podpierając się o kosz, wstałam i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam brata.
- Czekaj. - minęłam go i szybko udałam się do salonu
Tam zastałam Alka stojącego na środku pokoju z pilotem i wpatrującego się w telewizor. Zerknął na mnie ukradkiem i znowu przeniósł wzrok na urządzenie. Pośpiesznie podeszłam do niego i rzuciłam się na jego szyję. Kątem oka dostrzegłam zdziwienie na jego twarzy.
- Przepraszam. - szepnęłam - Przepraszam, ale to wszystko we mnie się kłębiło.
- Nic się nie stało. - gładził moje plecy - To ja przepraszam. Nawet porozmawiałem z tobą tak spokojnie, nie dałem ci szansy na wyrzucenie tego wszystkiego z siebie. Zapomnijmy o tym, dobrze? - popatrzył na mnie wesołymi oczami
- Yhym. - uśmiechnęłam się i dałam mu buziaka. - Brakowało mi tych przytulasków.
- Mi też. - mruknął - Już wszystko okej ?
- Tak. - kiwnęłam głową i popatrzyłam na niego.
Delikatnie wytarł mokre miejsce pod moimi oczami.
- Porozmawiamy wieczorem ? - zapytał
- Oczywiście. - pisnęłam - Czekaj. Przecież wieczorem idziemy na koncert.
- Fakt. - zaśmiał się - Dasz się zaprosić jutro na randkę, Moniko ?
- Z chęcią Aleksandrze. Wchodzisz Filip ? - krzyknęłam
- Nie chciałem przeszkadzać.- uśmiechnął się - Jesteście parą idealną.
- No no no. - puściłam mu oczko - Co tam słychać u ciebie? - opadłam wygodnie na kanapę
- W porządku, w porządku. Mam sprawę. - widziałam jego zmieszanie - Bo ja się chyba zakochałem.
Popatrzyłam na Alka i klasnęłam w dłonie. Szybko przysiadłam przy nim.
- No mów.- byłam podekscytowana
- No jest miła, wesoła, bruneta, brązowe oczy. - z mojej twarzy zszedł uśmiech
Przecież Masło tak nie wygląda. Ona jest śliczną blondynką o niebieskich oczach.
- I chciałbym ją zaprosić na rankę, ale nie wiem jak. - popatrzył się na mnie
- Zapytaj. - zaśmiałam się, aby nie pokazać mu że coś jest nie tak.
- No dobra, ale gdzie mam ją zabrać ?
- No nie wiem, do kina, jakiejś restauracji. Wymyśl coś. - poklepałam go po plecach - I koniecznie daj czerwoną różę, Ania je lubi.
Popatrzył na mnie jakby czegoś nie zrozumiał. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, co powiedziałam.
- Ja pójdę coś zrobić do jedzenia, bo jeszcze śniadania nie jadłam, a Andrzej jest też głodny. - poderwałam się, ale brat złapał mnie za nadgarstek
- Gadaj.
- Chyba już za dużo i tak powiedziałam. - szepnęłam i popatrzyłam na Alka
- Zrobię śniadanie. - puścił mi buziaka i wyszedł
- Ty chamie ! - krzyknęłam i usiadłam koło brata - No bo ja myślałam, że ty coś do Ani... Widziałam jak wczoraj zerkaliście na siebie. A po niej widać, że wpadłeś jej w oko.
- Kurwa. - szepnął - Ale ja chyba nic do niej nie czuję. Monika, ja nie chcę skrzywdzić tej dziewczyny. Wiesz, że ja ją mam za siostrę.
- Nic jej nie mów, może jej przejdzie. - westchnęłam i potarłam jego ramię.
- Przepraszam, jak wysłałem jej fałszywy znak, czy coś. - spuścił głowę
- Nic się nie stało. - pogłaskałam go -Tylko nie rób jej nadziei.
Były jeszcze dwie godziny do koncertu, ale mu już wyjechaliśmy, bo jeszcze musimy zabrać Kubę. Jak wiadomo na drogach bywa różnie, więc nie wiadomo, czy nas korek nie dopadnie.
Na szczęście tak się nie stało i ze sporym wyprzedzeniem byliśmy na miejscu. Sprawnie przeszliśmy przez kontrole i szukaliśmy naszego sektora. Okazało się, że stoimy pod samiuśką sceną.
- Fajnie wyglądasz w tej maseczce. - zwróciłam się do przyjaciela
- Dzięki. - zaśmiał się - Nie wierzę, że jestem przed samą sceną. Jesteście kochani.
W końcu na scenę zaczęli wychodzić członkowie zespołu. Byłam podekscytowana, że mogę zobaczyć ich na żywo. Są naprawdę świetnymi muzykami, co daje ten zarąbisty zespół. Kiedy zabrzmiały pierwsze dźwięki piosenki, na hali słychać same piski.
Cudownie jest słuchać ulubionej muzyki na żywo. Przymknąć oczy i rozkoszować się muzyką. Wspaniałym widokiem było, jak podczas piosenki ,,Human" i ,,Heaven" Kuba robi się "wyzwolony" i z radością śpiewa razem z Ryanem.
W pewnym momencie Ryan zabrał głos.
- Co powiedzie na Counting stars ? - w odpowiedzi dostał piski - Też mi się podoba. Ale tym razem to będzie coś innego. Pewnego dnia dostaliśmy wiadomość od jednej dziewczyny. Wysłała nam filmik, na którym trzech panów wykonuje naszą piosenkę. Powiem wam, to było coś niesamowitego. Wiem, że jeden z nich na pewno tu jest. I chciałem przeprosić tą dziewczynę, że nie odpisałem, ale mamy sporo roboty i nie miałem kiedy. To teraz Counting stars !
I na scenie wyświetliła się scena z naszego wesela. Zrobiłam duże oczy i przyłożyłam dłoń do ust.
- Zatłuc to za mało. - szepnął mi Alek
- Jesteś niemożliwa! - zaśmiał się Kuba
Miło to oglądało się na tak wielkim ekranie. I jeszcze aplauz tylu ludzi. Widziałam łzy w oczach męża.
Było mi smutno, jak ucichły dźwięki ostatniej piosenki.
- Było czadersko. - uśmiechnęłam się
- Przepraszam. - podszedł do nas ochroniarz. - Mam was zaprowadzić do zespołu.
- Nie rozumiem. - rzekł Alek
- Ten wokalista poprosił, żeby was przyprowadzić.
Popatrzyliśmy na siebie, ale postanowiliśmy pójść za nim.
Na miejscu zastaliśmy cały zespół.
- Hej. - podszedł do nas uśmiechnięty Ryan - Miło was widzieć.
- I wzajemnie. - zaśmiałam się
- Wasze wykonanie było mega.
- Dziękujemy. - zwrócił się Alek - Ale twoje lepsze.
- Mam propozycję. Nagrajcie ze mną kilka piosenek. - wskazał na studio
- Ja myślę, że Kubie to się należy. - skazał na duchownego, który oczywiście miał koloratkę
- Nie, to chyba nie jest dobry pomysł. - spuścił głowę przyjaciel
- No dawaj ! - szturchnęłam go - Kuba no !
- Okej. - zgodził się
Ryan wszystko mu wytłumaczył i weszli do pomieszczenia, gdzie się nagrywa. Na pierwszy rzut poszło ,,Lift me up"
Ryan
If I told you I was down I was down would you help me
Told you I was down I was down would you lift me up
I need your strength I’ll be up someday
If I told you I was down I was down would you lift me up
I have this human love
It shattered once or twice
It pulls me up and down
If it’s filled with jagged ice
Everyday I’m wanting something I ain’t havin’ mmhm mmhm
Kuba
I have this human heart
My mother told me so
She said this shit can go to pieces boy be careful
But you and me and me and you got something magic mmhm
So I say to you
Ryan
If I told you I was down I was down would you help me
Told you I was down I was down would you lift me up
I need your strength I’ll be up someday
If I told you I was down I was down would you lift me up
Kuba
If I told you I was broke I was broke would you fix me
Told you I was down to the line would you lift me up
I need your strength I’ll be up someday
If I told you I was down I was down would you lift me up
Lift me up, lift me up, lift me up, lift me up
I have this human love
My mother told me so
She said this world could bring you down so don’t be swinging low
Cause you and me and me and you got something magic mmhm
So I say to you
Ryan
If I told you I was down I was down would you help me
Told you I was down I was down would you lift me up
I need your strength I’ll be up someday
If I told you I was down I was down would you lift me up
Lift me up, lift me up, lift me up, lift me up
Kuba
I got my problems but I don’t need you to solve them and I don’t care
Like it in that all my shit is right there
I wear my issues like tattoos across my chest
And people notice I tell them you ain’t seen nothing yet
Brother lift me, brother lift me
Lift me up and be my strength I’ll be up someday
If I told you I was down, I was down
Lift me up, lift me up, lift me up, lift me up
Tyan
I got my problems but I don’t need you to solve them and I don’t care
Like it in that all my shit is right there
I wear my issues like tattoos across my chest
And people notice I tell them you ain’t seen nothing yet
Brother lift me
Kuba przyznał, że on woli niższe dźwięki, więc w miarę ustawili sobie tekst. Strasznie podobało mi się to wykonanie. Widać po przyjacielu, że jest spięty i nie rusza się tak swobodnie jak Ryan. Na drugi ogień poszedł kawałek Let's Hurt Tonight
Kuba
When, when we came home
Worn to the bones
I told myself, "this could get rough"
Ryan
And when, when I was off, which happened a lot
You came to me and said, "that's enough"
Kuba
Oh I know that this love is pain
But we can't cut it from out these veins, no
Ryan
So I'll hit the lights and you lock the doors
We ain't leaving this room 'til we both feel more
Don't walk away, don't roll your eyes
They say love is pain, well darling, let's hurt tonight
Kuba
When, when you came home
Worn to the bones
I told myself, "this could be rough"
Ryan
Oh, I know you're feeling insane
Tell me something that I can explain, oh
Kuba
I'll hit the lights and you lock the doors
Tell me all of the things that you couldn't before
Don't walk away, don't roll your eyes
They say love is pain, well darling, let's hurt tonight
If this love is pain, well darling, let's hurt, oh tonight
Ryan
So you hit the lights and I'll lock the doors
Let's say all of the things that we couldn't before
I won't walk away, won't roll my eyes
They say love is pain, well darling, let's hurt tonight
Kuba
If this love is pain, then honey let's love tonight
Przy drugim refrenie, jak śpiewał Kuba popłynęły mi łzy. To było tak mocne, że dostałam gęsiej skórki. To naprawdę było bardzo miło z ich strony, że zaproponowali coś takiego. Pokazuje to jakimi wspaniałymi ludźmi są.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Super rozdział ❤ ten koncert taki idealny *.* Proponuję jakiegoś przystojniaka (Thor się nada xD) dla Masła 😃 Ahhh tak bardzo nie mogę się już doczekać aż się Andrzej urodzi 😍
OdpowiedzUsuńAndrzejek co raz większy *.* niech juz wyjdzie na świat ... Super rozdział ... Fajnie by tez było jakby dziewczyny w końcu z zza granicy się coś odezwały . :D czekam na kolejny rozdział ♥😍😍💛
OdpowiedzUsuń