poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Rozdział 26

Idziemy do mnie do kościoła, trzeba podejść do księdza ;) Bądź zaraz wysłałam wiadomość do mojego chłopaka. Trzeba coś w końcu załatwiać ze ślubem. Mam mecz na 11.30 ;) Więc nic z tego :* zaczął się wykręcać. A msza jest na 10. Będzie trwała góra 45 min, więc na luzie się wyrobimy :* Przyjeżdżaj już Gawliński. Na jego odpowiedź nie czekałam długo Dobra, dobra, już jadę. 
     Po 10 minutach dostałam sms'a, że czeka już pod domem. 
     Na szczęście z księdzem poszło nam szybko i łatwo. Powiedział nam co i jak. 
     Dojechaliśmy na boisko sportowe w miejscowości, w której mieszka babcia Alka. Zaczął dzwonić mi telefon. Połączenie prywatne, to zapewne Filip. 
- Przyjdziesz zaraz na ławkę ? - zapytał Olek 
Pokiwałam twierdząco głową, a on dał mi buziaka. 
- Halo. - odebrałam z radością
- Siemka kochany wariacie. - usłyszałam wesoły głos brata - Co tam u Ciebie ? 
- A dobrze, dobrze. Właśnie jestem na meczu Alka. A u Ciebie ?
- Spoko. Przyzwyczaiłem się już. Tylko tęsknię za wami. - westchnął 
- Ja za Tobą też braciszku. Wiesz co ? - zamilkłam - Jestem z Ciebie dumna Filip.
- Miło. - wyczułam, że się uśmiecha
Dzisiaj miał jakiś luźniejszy dzień, bo rozmawiał ze mną prawie 10 minut, a zazwyczaj rozmowa kończy się na dwóch minutach. Zawsze miałam szacunek do żołnierzy, ale teraz, jak Filip jest w wojsku, mój szacunek znacznie wzrósł. Wiem, z czym tak naprawdę się spotykają, jaki muszą włożyć w to wysiłek i ile ich to kosztuje. Zawsze jak spotykam jakiegoś żołnierza, to staram mu się mówić dzień dobry, bo dla mnie jest przyjacielem. Pamiętam jak kiedyś byłam na pielgrzymce w Krakowie i padał deszcz. Akurat jadłam obiad na wynos siedząc na jakimś murku w rynku. W jakimś momencie przechodził koło mnie żołnierz. Pamiętam jego wzrok i usta, które ułożyły się w delikatny uśmiech i powiedziały mi cicho smacznego. Nagle wtedy zapomniałam o deszczu i na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech. Rozpromieniona odrzekłam mu Dziękuję! Znaczyło to dla mnie bardzo wiele. Jedno słowo, a potrafi zdziałać tyle dobrego.
Podniosłam wzrok i dostrzegłam, że drużyny jeszcze się rozgrzewają. Delikatnie wygramoliłam się z samochodu i wyciągnęłam kule. Rozglądałam się za jakąś wolną ławeczką i ujrzałam taką obok "rogu". Zajęłam ją i wygodnie ustawiłam nogę. Drużyna zaczęła już się ustawiać na linii do wyjścia na boisko. Nie zdążyłam nawet dać Alkowi kopa na szczęście, czy buziaka... Weszli wszyscy na środek i na znak sędziego przywitali się z publicznością, która liczyła około 20 osób. Fajnie wyglądały te ich okrzyki.
Oglądałam mojego chłopaka w akcji i nie dowierzałam. Nie wiedziałam, że jest tak dobry, tak zwinny i szybki. Śmiesznie wyglądało jak lecieli do niego niscy przeciwnicy. W pewnym momencie, Alek zapuścił się na 10 metr przeciwnika, a w jego stronę leciała piłka na wysokości klatki piersiowej. Długo się nie zastanawiając podskoczył i wykonując tak zwaną przewrotkę, cisnął nią w bramkę. Bramkarz nie miał szans i tym o to sposobem padł pierwszy gol. Bardzo się cieszył, co wyraził okrzykiem i biegiem do kolegów. Pogratulowałam mu oklaskami, jak i publiczność.
W czterdziestej minucie spotkania walczył z kimś sam na sam o piłkę. Było takie zamieszanie, że po chwili zorientowałam się, że Gawliński leży na ziemi i trzyma się za nogę z grymasem na buzi. Wyglądało mi to na coś poważnego. Koledzy pomogli mu zejść z boiska i usiadł za linią. Podszedł do niego trener i podał zamrażacz. Wielka, biała chmura poleciała na staw skokowy mojego ukochanego. Widziałam, że strasznie cierpi. Jednak wstał i lekko utykając, pobiegł dalej grać.
Na przerwie nie podszedł do mnie, bo ciągle rozmawiał z trenerem i kolegami.
Zagrał całą drugą połowę i skończyło się na wyniku 1:0. Z uśmiechem zmieszanym z bólem podążał w moją stronę.

OCZAMI ALKA

Noga dawała mi mocno o sobie znać, ale nie mogłem zostawić mojej drużyny. Wygraliśmy i to się liczy. Szedłem w stronę Moniki, kiedy podbiegła do mnie Sylwia - nastolatka, wierna nasza kibicka, córka trenera.
- Alek, mogę z tobą zdjęcie? - zapytała
- Jasne. - uśmiechnąłem się i schyliłem
Ustawiła aparat na przednią kamerkę i ujrzałem nasze twarze.
- Czekaj, bo okropnie wyglądam. - wytarłem pot z czoła i przeczesałem włosy. - Dobra, dawaj.
- Dzięki. - zrobiła zdjęcie. - Mogę dodać na my story ?
- Jasne. - poklepałem ją po ramieniu - Dzięki za kibicowanie, wariacie. - rzekłem na odchodne
Zobaczyłem moją dziewczynę i lekko się uśmiechnąłem.

OCZAMI MONIKI
- Co z nogą ? - zapytałam zmartwiona
- Lekko podkręcona. - ściągnął getry i pokazał lekko spuchniętą kostkę
- Biedactwo. - pogładziłam jego policzek i dałam buziaka. - Piękna bramka.
- Dzięki. - puścił mi oczko - Jedziemy ?
- Jasne.
       Chłopak wykąpał się i usiadł koło mnie na kanapie.
- Pokaż mi tą nogę. - powiedziałam i zaczęłam oglądać. - Może zawiąż sobie bandażem.
- Nie trzeba. - uśmiechnął się
- Ale Alek...
- Chyba wiem, co jest dla mnie dobre, nie ?
- No tak, bo ja przecież na tym się nie znam. - westchnęłam
- A ty mi zabandażujesz ? - kąciki jego ust powędrowały do góry
- Z chęcią.
Delikatnie okrążałam jego nogę. Starałam się robić to jak najlepiej.
- Dziękuję. - rzekł po zabiegu.
Zbliżył się do mnie i delikatnie złączył nasze wargi. Nie mogąc się oprzeć dawałam mu kolejne buziaki, co przerodził się w namiętne pocałunki. Delikatnie włożyłam dłoń pod jego koszulkę, po czym ściągnęłam ją. On długo nie czekając zrobił to samo z moją. Nasze spodnie powędrowały na ziemię, a my na łóżku ciągle się całując. Po chwili zsunęłam jego bokserki. Jego dłoń wędrowała po moich plecach, gdy nagle rozbrzmiał się dzwonek do drzwi. Nic sobie z tego nie robiliśmy.
- Alek, to my ! - usłyszeliśmy zza drzwi głos pani Agaty.
Momentalnie oderwaliśmy się od siebie.
- Bierz ciuchy i idź do łazienki. - szepnęłam i zaczęłam się ubierać - Już idę ! - krzyknęłam
W ekspresowym tempie znalazłam się pod drzwiami.
- Dzień dobry. - uśmiechnęłam się na widok rodziców chłopaka.
- O dzień dobry. - weszli do środka. - Olka nie ma ?
- Jest w toalecie. - oznajmiłam
- Przyszliśmy w odwiedziny. - poszła do salonu pani Agata - Co porabiacie ?
- A nic szczególnego. Bandażowałam Alkowi kostkę, bo ma lekko podkręconą.
- Co już znowu robił ? - zaśmiał się pan Mariusz
- Na meczu coś zrobił. - usiadłam w fotelu
Oczywiście rodzicom nie śpieszyło się do domu i towarzyszyli nam do 17.12.
Po wyjściu przytuliłam się do chłopaka.
- Twoja mama mówiła coś o sali na wesele. - zaczęłam
- A no tak. Zarezerwowałem taką jedną. Pokażę ci.
Uruchomił laptopa i położył go na stoliku przed nami. Szybko odszukał odpowiedniej strony i pokazał mi zdjęcia. Nie podobało mi się to miejsce. Ale nie wiedziałam, czy mu to powiedzieć.
- Alek...
- No ? - uśmiechnął się
- Nie obraź się, ale ona mi się nie podoba. - patrzyłam na niego niepewnie
- No, ale mamy już ją zarezerwowaną. Więc nie masz wyjścia.
- Ale ona mi się nie podoba ! - pisnęłam - Ja tam nie chcę mieć wesela. Mogłeś zapytać mnie o zdanie. W końcu, to nasze wspólne święto...
- Jak zwykle coś ci się nie podoba...
- No tak ! Przepraszam, że jestem szczera i coś mi się nie podoba ! - podniosłam głos - Może najlepiej ty wszystko sam zorganizuj i kup mi suknię, zaproś moją rodzinę i ich usadź !
- O co ci chodzi ? - nie wytrzymał i wybuchł
- O to, że w ogóle nie zapytałeś się o moje zdanie debilu !
- Debilu ?!
- A co, głuchy jesteś? - kłóciliśmy się
- Mam cię dość ! Nie dość, że chcę dla ciebie dobrze, to jeszcze mnie wyzywasz ! Wielka pani świata się znalazła. Może jeszcze mam ci pokłony składać ?!
- Ty już nic nie musisz. - warknęłam i podążałam do drzwi
- Dokąd idziesz ? - zapytał
- Do domu.
- Odwiozę cię.
- Nie trzeba, sama sobie poradzę.
- Odwiozę cię. - naciskał
Przez całą drogę się do niego nie odezwałam, ani nie popatrzyłam. Wychodząc trzasnęłam drzwiami i szybko weszłam do domu.
Dostałam wiadomość od Ani. Hejo :* Co tam u Ciebie ? :) Nie chciało mi się rozmawiać, więc nie owijałam w bawełnę. Pokłóciłam się z Alkiem i nie chcę o tym rozmawiać. Na szczęście zrozumiała Ok, to nie będę Ci przeszkadzała, na pewno wolisz być sama. Zobaczysz, wszystko się ułoży ;) Trzymaj się, paaa. Zawsze ją kochałam Dziękuję, paa :* <3

1 komentarz:

  1. No, No! Czekam na kolejną część. Mam nadzieję, że się pogodzą.A z Alka jest niezły sportowiec😃

    OdpowiedzUsuń